Dorota Kędzierzawska – już jest za późno, nie jest za późno

że wrócił z rodziną do kraju.

– Zastanawia mnie tylko fakt, co wspólnego z opowiadaną historią ma Japonia, która jest współproducentem filmu?

Naszym koproducentem jest fantastyczny człowiek, dystrybutor filmów w Japonii. Wprowadził na ekrany tamtejszych kin „Jestem” (2005), w kwietniu premierę w Tokio miał film „Pora umierać”. Postanowił on zaryzykować i po raz pierwszy w życiu zająć się produkcją filmu, czego – jak twierdzi – nie żałuje i co więcej, chce z nami współpracować nadal. Jest podobno zakochany w tym, co robimy – to zdarza się bardzo rzadko.

– Jak zaś na plan „Jutro będzie lepiej” trafił Stanisław Soyka, grający rolę policjanta?

Ze Staszkiem znamy się od dawna, bardzo się lubimy. Już w momencie pisania scenariusza zaczęłam się zastanawiać, czy nie zaproponować mu wspomnianej roli. Postanowiliśmy z Arturem [Reinhartem, przyp. red] się do niego odezwać w tej sprawie. W pierwszej chwili odmówił, zgodził się jednak po przeczytaniu scenariusza. Przyjechał na plan na cztery dni. Gra nie była dla niego dużym kłopotem, ponieważ jest obyty z kamerą, mikrofonem i ekipą.

– Mam jednak wrażenie, że był autentycznie przerażony, prawdziwy w swoich emocjach i dał się niemal zaszantażować chłopcu, który chciał go przekupić pluszowym misiem…