Jak zostać królem

Materiały prasowe

Niezwykła opowieść o brytyjskim królu, który musi zmierzyć się z własnymi ułomnościami, by móc stanąć na czele swego państwa w przełomowym momencie historii.
Gdy w 1936 roku umiera król Jerzy V, tron w Anglii przejmuje jego starszy syn Edward (w tej roli Guy Pearce). W niecały rok później, z powodów osobistych, postanawia abdykować. Wskutek tego jego miejsce na tronie przejmuje książę Albert (kapitalny Colin Firth!) – od teraz znany jako Jerzy VI. Król jednak cierpi na dość męczącą przypadłość, która uniemożliwia mu wypełnianie swoich obowiązków i reprezentowanie głosu narodu u progu II wojny światowej – od dzieciństwa się jąka. Osobą, która wydaje się być zdolna mu pomóc jest specjalista od pracy nad poprawną wymową – Lionel Logue (w tej roli Geoffrey Rush), którego niekonwencjonalne metody pracy z początku jedynie drażnią króla. Mimo kiepskich początków, z czasem między nimi rodzi się więź przyjaźni.

reklama

Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy, jest bez wątpienia aktorstwo. Colin Firth jako król Jerzy jest po prostu fenomenalny! Z niezwykłym wdziękiem odtworzył na ekranie postać, w której spotykają się różne emocje. Bezbłędnie ukazał przemianę swego bohatera. Ze znerwicowanego i pozbawionego pewności siebie księcia na naszych oczach przeobraża się w opanowanego, pełnego odwagi króla i męża stanu, który jest w stanie przeprowadzić swe królestwo przez trudne czasy. Z każdym następnym obrazem aktor ten pokazuje nam swe kolejne twarze mieniące się różnymi odcieniami – od tych bardziej komediowych po dramatyczne – i tak też jest tym razem. Jego przemiana na ekranie wypadła niezwykle przekonująco. Aktorzy na drugim planie również spisali się znakomicie. Geoffrey Rush oraz Helena Bonham Carter (w roli żony króla) odegrali swe postaci z wyczuciem i ogromną dozą autentyzmu. Patrząc na nich nie mamy poczucia obcowania z papierowymi postaciami, tylko z żywymi ludźmi. Wrażenie robi również znakomita scenografia, perfekcyjne odtworzone realia lat 30.

To wszystko składa się na znakomity (choć trochę przewidywalny), wystawny dramat historyczny, który, co ważne, skupia się przede wszystkim na postaciach, a cała reszta stanowi tylko (albo aż) wysmakowane tło, które idealnie współgra z całością. Z tego seansu widz z pewnością wyjdzie podniesiony na duchu.

The King’s Speech, Wlk. Brytania, Australia, USA 2010, reż. Tom Hooper, wyk. Colin Firth, Geoffrey Rush, Helena Bonham Carter, Guy Pierce, dystr. Kino Świat