W drodze do domu

Materiały prasowe

Norweski reżyser Bent Hamer, z podobnym jak w pamiętnych „Historiach kuchennych” wyczuciem współistnienia komizmu i tragizmu, snuje tym razem opowieść wigilijną.
Ten wyjątkowy wieczór nie po raz pierwszy w kinie staje się wdzięcznym tłem dla opisu różnorodności ludzkich losów, a zarazem zbieżności najgłębszych w nas wszystkich tesknot, potrzeb i oczekiwań. Izolujący się od żony lekarz przyjmuje poród w nieoczekiwanych okolicznościach wymuszających na nim nieoczekiwane zachowanie; bezdomny żebrak robi wszystko, by wrócić po latach do domu; samotna kobieta spotyka się z żonatym kochankiem, który po raz kolejny odmawia odejścia od żony… Zgrabnie przeplatające się historie kilku bohaterów uswiadamiają prawdę o naszej wyjątkowości w wymiarze jednostkowym i naszym podobieństwie w wymiarze wspólnotowym. Te dwa wymiary nie przeczą sobie, są wzajemnym uzupełnieniem, tak jak tragizm i komizm, i inne pozorne sprzecznosci składające się – w przebłyskach głębszego zrozumienia – na pełnie życia. Obraz zorzy polarnej, którym reżyser żegna się z widzami, wyjątkowo celnie (to nic, że z lekka sentymentalnie) symbolizuje taki przebłysk zachwytu nad życiem.

reklama


Hjem Til Jul, Norewgia/Niemcy/Szwecja 2010, Reż. Bent Hamer, wyk. Trond Fausa Aurvaag, Fridtjov Saheim, Reidar Sorensen, Dystr. Against Gravity

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »