Katarzyna Miller: O panach i paniach

Katarzyna Miller: O panach i paniach
123rf.com

A ja się zastanawiam, po co mi ten trzeci mąż, kiedy pierwszy był lepszy.
Komu bardziej zależy na związkach? Kobietom? Ale przecież coraz więcej singielek z wyboru, a i o rozwody wnoszą częściej kobiety… Mężczyznom? Ale przecież coraz bardziej uciekają od odpowiedzialności i zobowiązań… Obyczaje zmieniają się prędzej, niż nasza świadomość jest w stanie to ogarnąć, jednak ten temat wciąż będzie żywy.

Parę dam na spotkaniu towarzyskim opowiada sobie o swoich doświadczeniach damsko-męskich. Urszula: „Byłam po maturze. Miałam swojego ukochanego Wojtusia, strasznie poważnie traktowałam tę miłość. On mieszkał gdzie indziej, to był kłopot, ale ja dzielnie do niego jeździłam. Aż raz zapukałam do drzwi, otworzyła jego matka: »A pani do kogo?!«. »Ja do Wojtusia!« »Ale nasz Wojtuś już obżeniony jest!«”. Damy westchnęły gorzko ze zrozumieniem. A Urszula dodała jeszcze: „I wyobraźcie sobie, taka byłam głupia, że jeszcze im wózek kupiłam w prezencie!”. „No tu już przesadziłaś!” „Wiem, ale wtedy to mi się wydawało takie szlachetne”.

Dorota: „A ja ciągle się zastanawiam, po co mi ten trzeci mąż, kiedy ten pierwszy był i tak najlepszy”. Zyta: „A mój drugi jest lepszy i już z nim chyba zostanę”. „Dobrze masz, zazdroszczę ci…” Aneta z ożywieniem: „Słuchajcie, to jest dobre! Miałam kochanka. Przystojniak, świetny tancerz, chyba tylko dlatego z nim byłam. Zorientowałam się, że za hotel zawsze ja płacę, bo on WŁAŚNIE nie ma pieniędzy. Kochankiem był znacznie słabszym niż tancerzem, więc go rzuciłam. Nie opłacało się płacić. Po pół roku zadzwonił i rozrzewniony oświadczył, że zrozumiał, że tylko mnie kochał, żebym wróciła, że teraz da mi wszystko. Odpowiedziałam, że zupełnie nie mam ochoty. Zapytał: „A masz może jakąś koleżankę?”. Panie zaśmiały się: „rzeczywiście, ładne”.

Amatorski teatr w Kazimierzu nad Wisłą zaadaptował parę rozdziałów książki „Chcę być kochana tak, jak chcę”. Parę wspaniałych dziewczyn rozprawiało przed mieszaną płciowo publicznością o meandrach relacji miłosnych. Część z Was, Drogie Czytelniczki, mam nadzieję, pamięta, że jest tam (czyli w książce) zapożyczony od Agnieszki Osieckiej podział panów na Wiecznych Chłopców, Dostojników i Panów Cześków, który wydaje mi się niezwykle celny. Taki też się wydał występującym adaptatorkom. Przedstawienia słuchało liczne grono znajomych par. Po jego zakończeniu staliśmy, rozmawiając o nim, w ogrodzie Dwóch Księżyców, gdzie rzecz się odbyła. Z zachwytem usłyszałam, że panowie byli zadowoleni i zaciekawieni. „Właśnie się zastanawiamy, do których typów męskich nas zaliczycie?” – zapytali swoje partnerki i ich koleżanki. „Jak to? Nie wyczuwacie? Przecież wy wszyscy jesteście Wiecznymi Chłopcami! Udomowionymi, niektórzy solidnie obdziecionymi, niektórzy siwymi, ale chłopcami. Kochamy Was takich, w waszych panterkach, z gitarami, w waszych samochodach terenowych, kapeluszach kowbojskich, czapkach z daszkiem i koszulach flanelowych. I z waszą fantazją”.

W spektaklu było też o wewnętrznym dziecku. Następnego dnia opowiedzieli mi znajomi, którzy wyszli wcześniej, nie zostając z nami na pogaduszkach, że szli przed parą przyjaciółek i jedna z nich żaliła się: „Wiesz, tyle razy już próbowałam mu coś wytłumaczyć z tym wewnętrznym dzieckiem, ale on nic nie rozumie”.

I jeszcze rozmowa, którą słyszałam, a i pewnie Wam jest nieobca.
Ona: „Czy ty mnie w ogóle kochasz?!”.
On: „No pewnie”.
Ona: „To czemu mi nie mówisz?!”.
On: „Przecież ci już dawno powiedziałem, a czy ja się z tobą rozwodzę? Nie, prawda? To o co ci chodzi?”.

Wiele serdeczności dla wszystkich płci.

Sprawdź również koszule damskie casual