Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

fot.123rf
16 grudnia 2016 in Parenting by Jolanta Koral

Dziecko a rozwód: Jestem kawałkiem mamy i taty

Na jednym ze spotkań dziecko zapytało mnie, czyją jest własnością: państwa czy rodziny? To pytanie zakłada, że dziecko zawsze jest czyjąś własnością. Tak postawiona relacja nie powinna być opisana w kodeksie rodzinnym, tylko handlowym! Znamienne, że dzieci też posługują się tym terminem, bo czują się jak własność – mówi Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.

W czerwcu (2014 r. – przyp. red.) zakończyła się kampania rzecznika praw dziecka „Jestem mamy i taty”, która zwraca uwagę na krzywdzenie dzieci podczas spraw rozwodowych. Łudzi się pan, że taka kampania wpłynie na ludzi, którzy się nienawidzą, a dziecko traktują jak swoją własność?

Do tych, którzy już zapiekli się we wzajemnej nienawiści, pewnie nie dotrzemy, ale mam nadzieję, że ci, którzy są przed złożeniem pozwu rozwodowego, zwrócą uwagę na podmiotowość i potrzeby dziecka. W 2013 roku na prawie 50 tys. interwencji do Biura Rzecznika Praw Dziecka połowa dotyczyła uwikłania dziecka w sytuacje związane z rozwodem. W 2008 było ich 10 tys., a więc wzrost jest ogromny. Kampania ma przekonać, że należy ze sobą i z dziećmi rozmawiać. Co roku spotykam się z 50–60 tysiącami dzieci i zawsze pytam je, jakie prawo dziecka jest dla nich najważniejsze. Niemal wszystkie wybierają prawo do wyrażania własnego zdania. Ważne, żeby dorośli, podejmując decyzję o rozwodzie, którą, oczywiście, mają prawo podjąć, nie obarczali nią dzieci, które nie mają na nią najmniejszego wpływu, a ponoszą jej największe konsekwencje. Nie zlikwidujemy wszystkich zachowań patologicznych, ale wierzę, że ludzie z zasady są dobrzy, tylko ich dobre uczucia są często zahamowane. Kluczem do sukcesu jest edukacja, zrozumienie, że swoim zachowaniem krzywdzi się dziecko, które przecież się kocha – bo większość rodziców kocha.

To dlaczego tak krzywdzą dzieci podczas rozwodów?

To podobnie jak z biciem. Rodzicowi, który bije dziecko, na ogół nie sprawia to przyjemności, cierpi. Ale tak został wychowany, często jego w dzieciństwie też traktowano przedmiotowo. Na jednym ze spotkań dziecko zapytało mnie, czyją jest własnością: państwa czy rodziny?

I co mu pan odpowiedział?

Niczyją. Jest indywidualnością. To nie jakiś przyszły obywatel, gdy dorośnie, tylko dzisiejszy obywatel RP. To pytanie zakłada, że dziecko zawsze jest czyjąś własnością. Tak postawiona relacja nie powinna być opisana w kodeksie rodzinnym, tylko handlowym! Znamienne, że dzieci też posługują się tym terminem, bo czują się jak własność: są przestawiane z miejsca na miejsce, mają wykonywać polecenia, których sensu często nie rozumieją, gdzieś – jak w poczekalni – spędzać ileś godzin, bo akurat przeszkadzają. Dziecko nie jest przedmiotem, nie można go kupić, sprzedać, wyleasingować. Jest częścią zarówno mamy, jak i taty, ma uczucia ulokowane w obojgu rodzicach, więc nie można go zawłaszczyć. Na spotkaniach z dziećmi mówię, że są takie pytania, na które nigdy nie muszą odpowiadać. Jednym z nich jest pytanie: Kogo kochasz bardziej: mamę czy tatę? To pytanie obrzydliwe, naruszające prywatność dziecka. Ono ma prawo jednakowo kochać oboje rodziców. Przy Rzeczniku Praw Dziecka działa – z mojej inicjatywy – Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego, która pracuje nad zmianami prawa rodzinnego. Zastanawiamy się nad pojęciem władzy rodzicielskiej. Władza wiąże się z uprzedmiotowieniem, z władztwem absolutnym, a trzeba mówić o odpowiedzialności rodzicielskiej, która uznaje dziecko za wartość, a nie przedmiot.

Strony: 1 2 3


Wiosenne trendy w manicurze z Indigo Nails: konkurs

Zadbane dłonie i ładne paznokcie to powód do dumy i niepodważalny atut każdej kobiety. Elegancki manicure, tak samo jak biżuteria czy makijaż, doda nam pewności ...

Przetrwać rozwód. Zwyciężanie w pokoju według Bruce’a Lee

Z czym kojarzy ci się Bruce Lee? Większość ludzi łączy tę słynną postać z technikami sztuk walki. A jednak pozory mogą mylić. Bruce Lee był ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI