Pierwszy samodzielny wyjazd dziecka na kolonie

Stajemy przed sytuacją, gdy nasza pociecha, w wieku szkolnym, wybiera się na pierwszy dłuższy wyjazd z rówieśnikami, bez rodziców, bez dziadków… O tym, jak przygotować wszystkich do tej rozłąki, żeby bez nadmiernego lęku przejść zwycięsko kolejny etap usamodzielniania się dziecka, mówi psycholog SWPS Katarzyna Czekierda.
Jak przygotować się psychicznie do wyjazdu dziecka? Nie tylko dziecko, ale też rodzic może mieć duży problem z rozstaniem. Do tego dochodzi utrata kontroli, brak zaufania do tymczasowych opiekunów etc… Domyślam się, że dużo zależy od tego dokąd dziecko wyjeżdża: czy jedzie za granicę, na inny kontynent, czy będzie na obozie sportowym, czy na koloniach nad morzem?

Psychiczne przygotowanie rodzica do rozstania z dzieckiem zaczyna się już na samym początku, w momencie narodzin. Proszę zauważyć jak wiele kwestii, w przypadku wyjazdów dziecka, zależy od naszej ogólnej postawy względem niego: jak je traktujemy, jakie mamy podejście do „posiadania” dziecka, czy uważamy np., że jest ono naszą własnością (choćby w takim utajonym sensie – czy jest częścią naszego życia do tego stopnia, że jego zniknięcie spowoduje wyrwę, a w tej wyrwie dół, w który możemy wpaść?). A może jednak mamy świadomość, że jest to odrębna istota, że ma swoje odrębne życie, a to co nas łączy to relacja między naszymi istnieniami? Czy do momentu wyjazdu koncentrowaliśmy się raczej na tym, by kształtować nasze dziecko na podstawie pewnych naszych wyobrażeń, pragnień dotyczących tego, jakie ono powinno być? Czy jednak punkt ciężkości kładliśmy na to, by pozwolić dziecku dojrzeć i wydobyć jego potencjał, indywidualne mocne strony, które można rozwijać w kierunku cech ogólnie przydatnych ze względu na rożne wymagania życiowe?

Pytanie też, jak podchodzimy do budowania relacji z dzieckiem. Dla dobrego połączenia z drugą osobą potrzebne są umiejętności: dbania o siebie jak o kogoś ważnego dla drugiej bliskiej osoby, uważność na tę drugą osobę, troszczenie się o relacje.

Czego najczęściej dotyczą niepokoje rodziców?

Jeśli jest to niepokój o bezpieczeństwo dziecka, które mają mu zapewnić inni dorośli – trzeźwy, uważny kierowca, odpowiedzialni wychowawcy – najroztropniej jest samemu upewnić się rożnymi dostępnymi drogami w czyje ręce chcemy powierzyć nasze dziecko. Dobrze jest też uczyć dziecko (i taką naukę rozpoczynamy dużo wcześniej), które zachowania dorosłych są dobre, a które złe dla niego i w jakich sytuacjach.. Przykład: wyobrażam sobie, że taki np. nieuświadomiony ośmiolatek mógłby nie zauważyć, że pan w autokarze jest „pod wpływem”, albo np. kilkuletnia dziewczynka powinna wiedzieć, że w czasie wieczornej toalety pilnuje ich pani a nie pan.. Tu od razu zastrzeżenie: nie chodzi o straszenie dzieci i patologizowanie świata, ale o umiejętność wyczuwania granic w relacjach i w sytuacjach. W tym wieku np. nie wchodziłabym w głębokie wyjaśnienia czym grozi ich przekraczanie, bo możemy sami tymi wyjaśnieniami przekroczyć granice czystości, bezpieczeństwa i ufności dziecka. Wystarczy np. zwrócić uwagę, że dziewczynkami na kolonii zajmują się panie, a panowie są od pilnowania chłopaków, bo przecież panowie nie znają się tak dobrze na babskich sprawach i np. nie wolno im wchodzić do damskiej toalety.