Wakacje dobre dla dziecka

fot.123rf

Nie zawsze to, co my lubiliśmy robić w dzieciństwie, musi być atrakcyjne
dla naszych dzieci. Co jednak, gdy chcemy zapewnić dziecku udane wakacje, a ono woli siedzieć pod blokiem? Jak zadbać o udany wypoczynek? Problem czytelniczki omawia ekspertka SENSU – Ewa Nowak.

reklama

Gdy dziecko nie chce jechać na obóz

Mój 12-letni synek nie chce nigdzie wyjeżdżać na wakacje. Mam jeszcze szansę wysłać go na fajny obóz, ale on kategorycznie odmawia. Nie wiem dlaczego. Raz już był i wrócił nawet zadowolony, a teraz nie daje się przekonać. Nie ma z nim żadnej rozmowy: płacze, grozi, że ucieknie, ciągle się o to awanturujemy. Ja zaczęłam jeździć na obozy, gdy miałam 8 lat, i co roku byłam na koloniach. W zasadzie już od zimy liczyłam dni do wyjazdu. Mój synek to jedynak i martwię się, że wychowam go na płaczliwego i niesamodzielnego chłopca. Chciałabym, żeby się zahartował wśród dzieci i pobył trochę beze mnie. Jestem samotną matką i mam tylko dwa tygodnie urlopu, więc jeśli nigdzie nie pojedzie, to będzie spędzał lato w mieście, a to raczej mało ciekawa wizja. Jak mam go przekonać do wyjazdu na obóz? A może jednak odpuścić? Bardzo proszę o pilną poradę.

Zacznijmy od myślenia autobiograficznego. Otóż to, co dla Pani było wspaniałe w dzieciństwie, dla Pani syna może być koszmarem. Błędem jest zakładanie, że skoro coś mnie bawiło, to będzie też bawić mojego syna. Dzieci są bardzo różne, mają różne temperamenty i wrażliwość. Bardzo często ich osobowość i potrzeby psychiczne zasadniczo różnią się od potrzeb ich rodziców. Można przy tej okazji zastanowić się, jakie są nasze motywacje: „Dlaczego koniecznie chcę go wysłać na kolonie? Co chcę, żeby dali mu inni ludzie, czego ja mu nie daję?”.

Spędzenie lata w mieście nie musi być wcale takim wielkim nieszczęściem. I to z kilku powodów. Dziecko nareszcie ma okazję skorzystać ze swojego podwórka, pobuszować w parku czy pojeździć na rowerze. Ma też czas, żeby nasycić się do woli swobodnymi kontaktami z rówieśnikami. Oczywiście, warto dziecku zapewniać możliwie różnorodne formy aktywności. Można te cele jednak zrealizować inaczej. Na przykład dogadać się z rodzicami kolegi, z dziadkami, z krewnymi i nie posyłać dziecka wbrew jego woli na wyjazd zorganizowany, ale pod opieką – innych niż rodzice – dorosłych. Nie powinno się zmuszać dziecka do jakiejś określonej – i nie do końca przez nie lubianej – formy spędzania wolnego czasu.

Jeśli jednak powyższe argumenty Pani nie przekonują i nadal myśli Pani o obozie, to warto pamiętać, że najważniejszym elementem każdej aktywności dziecka w tym wieku jest towarzystwo. Proponuję ustalić już na etapie planowania wyjazdu, z jakim dobrym kolegą syn pojedzie na obóz. Jeśli będą mogli pojechać we dwóch, to w jednej chwili może się wszystko zmienić. Czasem warto nawet zapłacić za wyjazd drugiego dziecka, bo nie ma nic gorszego niż samotność na wakacjach. Być może właśnie to budzi niepokój Pani syna.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »