Zaburzenia integracji sensorycznej: na czym polegają?

fot.123rf

Zaburzenia integracji łatwo rozpoznać u osoby dorosłej. Ktoś, kto notorycznie tłucze szklanki, talerze, jest niezorganizowany w swoich ruchach – z pewnością ma problem z integracją. Nadpobudliwość też zwykle jest efektem zaburzeń integracji. Osoba uznawana za „niespokojnego ducha” musi często dostarczać sobie dużo bodźców i ciągle poszukiwać nowych.
Zaburzenia integracji sensorycznej, autyzm czy depresja występowały u ludzi już dawniej, jednak nie w takim stopniu jak obecnie. Poza tym nie były nazwane. Osoby, które miały skłonność do zaburzeń były po prostu uznawane za niezdarne, nieporadne, albo niespokojne. W zależności od tego jak silny był dany organizm, jakoś sobie z tą niedoskonałością radził.

reklama

Na czym polegają zaburzenia IS?

Przede wszystkim jest to problem z odbiorem bodźców: dotykowych, słuchowych, przedsionkowych (czyli dotyczących poruszania się, organizacji ruchów, odczuwania ciała – ten zmysł dużo nam daje; przekłada się na organizację ciała, organizowanie ruchu w przestrzeni). Z jakiegoś powodu system nerwowy niewłaściwie te bodźce odbiera.

U „niezintegrowanych” dzieci może przy tym występować nadwrażliwość lub podwrażliwość. Odpowiednio do tego dzieci mogą np. nieadekwatnie odczuwać ból. Jedne prawie nie odczuwają bólu, inne z kolei reagują przesadnie na drobne uderzenie. Często jednak te zaburzenia są mieszane i np. to samo dziecko nie czuje nic przy mocnym upadku, a słabe zadrapanie lub obcinanie paznokci powoduje histerię.

Kolejną grupę zaburzeń stanowią przetrwałe odruchy (ATOS, TOB, STOS), których dziecko nie zintegrowało w pierwszym roku życia. Dlatego też integrację sensoryczną łączy się zwykle z drugą metodą – integracją odruchów.

Długość terapii zależy od rodzaju zaburzeń i wieku dziecka. Dziecku w wieku 3-4 lata wystarczy nieraz kilka miesięcy (do około roku). Starsze dzieci na wyprowadzenie z zaburzeń potrzebują więcej czasu (1-2 lata).

Zanim jednak dziecko zacznie terapię powinno przejść testy na pasożyty. Obecność pasożytów może „fałszować” objawy. Zaleca się jednak wykonywanie badań w ośrodkach weterynaryjnych (ze względu na rodzaj odczynników i tym samym dokładność testów).