fbpx

W energetycznej sieci

Metod pracy terapeutycznej z dziećmi cierpiącymi na zaburzenia typu ADHD, autyzm, dysleksja jest wiele i wciąż powstają nowe. Jedną z nich, PLEXUS, stworzył i propaguje irlandzki terapeuta Michael O’Doherty.
Coraz więcej dzieci cierpi na różnego rodzaju zaburzenia. Jak pan to tłumaczy?
– Coraz większą liczbą cesarskich cięć, stresem kobiet w ciąży i w życiu rodziny, brakiem czasu i nieokazywaniem miłości dzieciom, a także nieprawidłową dietą. Dzisiaj w naszej bogatej Irlandii to nie rodzice wychowują swoje potomstwo, tylko opiekunki, do których dzieci zwracają się odruchowo: mamo, tato. Takie maluchy nie dostają najważniejszego z pokarmów – miłości. Ale są też źle odżywiane – w ich diecie królują szkodliwe fast foody i słodycze. Bardzo źle wpływa na zdrowie i rozwój dziecka już sam fakt narodzin przez cesarskie cięcie. To dla niego szok, traumatyczne przeżycie, które zapisuje się w jego ciele.

Na czym ten szok polega?
– Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: Jest środek nocy. Śpi pani smacznie, jest pani ciepło, miło, czuje się pani bezpiecznie. Nagle ktoś chwyta panią za głowę i z całej siły wyszarpuje do góry. Jak pani czułaby się w takiej sytuacji? Z całą pewnością byłaby pani przerażona i myślałaby, że ktoś chce panią zabić. Tak samo czuje się dziecko. My, dorośli, odmawiamy mu możliwości reagowania na takie wydarzenia. Jeśli nie ma konkretnych problemów fizycznych, uważamy, że wszystko jest OK. Tymczasem w efekcie ogromnego szoku, jaki dziecko przeżywa, jego system energetyczny ulega chwilowemu „zamrożeniu”. Powstają miejsca, w których energia jest zablokowana, nie może swobodnie płynąć.

Jakie mogą być tego konsekwencje?
– W lżejszych przypadkach może zostać zaatakowany przewód pokarmowy dziecka – może mieć ono kolki, problemy z wypróżnianiem, cierpieć na choroby górnych dróg oddechowych, ADHD, dysgrafię, dysleksję, zaburzenia koncentracji. W cięższych przypadkach delikatne kości czaszki w wyniku szarpnięcia zaciskają się, co powoduje, że półkule mózgowe nie mogą się ze sobą „komunikować”. Z tego powodu dziecko może nieprawidłowo się rozwijać. Podobnie zapisują się wszystkie stresy i traumy, które zaburzają jego równowagę energetyczną. Wszystko, co wydarzyło się w jego życiu, nawet tym prenatalnym, wibruje w jego systemie energetycznym, który jest jak system komputerowy. Natomiast choroba to taki zepsuty program. Jeżeli chcemy sięgnąć do przyczyn uszkodzenia tego programu, musimy niejako cofnąć się w czasie, co jest możliwe jedynie przez system energetyczny. Gdy zmienimy ten system, ciało zareaguje. W tym tkwi cały sekret metody PLEXUS.

Na jakiej filozofii czy nauce opiera się ta metoda?
– Na wiedzy, która mówi, że człowiek jest systemem energii przejawiającej się w postaci fizycznej, psychicznej i duchowej. Stąd też nazwa terapii (plexus oznacza sieć energetyczną), która bazuje na holistycznym podejściu do człowieka. To, że żyjemy w energetycznym świecie, potwierdzają odkrycia fizyki kwantowej z ostatnich kilkunastu lat. Wszystko, co istnieje: człowiek, przyroda, a także wytworzone przez nas przedmioty, jest zbiorem wirujących z ogromną częstotliwością atomów. Każde zaburzenie funkcjonowania organizmu zaczyna się zawsze w jego polu energetycznym. Jeśli to zaburzenie nie zostanie usunięte, schodzi na niższy poziom, czyli do ciała. Terapia PLEXUS pozwala wyłapać te blokady i je usunąć. Dzięki temu może uruchomić się naturalny system odporności pacjenta.

Czy terapia dzieci różni się od terapii dorosłych?

– Polega na stosowaniu specjalnych technik, które w połączeniu z odpowiednią dietą (bezcukrową) dają efekty w terapii zaburzeń, takich jak ADHD, autyzm czy dysleksja. Podczas pracy z dziećmi szczególną uwagę zwracamy na obszar głowy i brzucha, bo tu najczęściej energia ulega zablokowaniu. Dzieci świetnie współpracują z terapeutą. Może dlatego efekty terapii są znakomite. Moim zdaniem najcenniejsze jest w niej to, że daje rodzicom narzędzia do pracy z dziećmi.

A może jedyne, co ta metoda daje pacjentom i rodzicom chorych dzieci, to nadzieja i uwaga?
– Usiłuję znaleźć odpowiednie słowa, żeby wyjaśnić, czego jako terapeuta doświadczam. Nie jest to łatwe i w pełni wytłumaczalne. Czy potrafimy wyjaśnić do końca, jak powstaje myśl? Fakty są takie – wiele zaburzeń, na które cierpią dzieci, cofa się bezpowrotnie. Ta metoda po prostu działa. A uwaga i nadzieja? Na pewno są bardzo ważne w każdej terapii. Ręka mamy położona z miłością na brzuchu dziecka działa jak najlepsze lekarstwo! Często zalecam matkom, żeby wieczorem, gdy dziecko zaśnie, chociaż na kilka minut usiadły na jego łóżku, położyły jedną rękę na swoim sercu, drugą na pępku dziecka. Takie połączenie działa jak pępowina. Ludzie muszą w końcu zrozumieć, że dopóki myślą, że ktoś za nich rozwiąże ich problem, nie wyzdrowieją. Za zdrowie swoich dzieci i własne trzeba samemu wziąć odpowiedzialność.

Widziałam pana podczas terapii. Ma ona w sobie coś z teatru.
– Z boku może to rzeczywiście tak wyglądać, bo pracuję za pomocą dłoni, które układają się jak u tancerza, przypominają też ruchy w tai-chi, a tak naprawdę są jak magnes, który rezonuje z ciałem człowieka. Gdy zbliżam do kogoś ręce, to czuję coś, co można porównać do odczucia, jakie towarzyszy wyłączaniu telewizora. To rodzaj elektryczności statycznej. Można więc powiedzieć, że biorę udział w swoistym elektrycznym dialogu z ciałem innego człowieka. Każda ze stosowanych przeze mnie technik ma specjalną rolę i kiedy dodam do tego intencję, zmiany zachodzące w fizycznym ciele pacjenta są bardzo szybko odczuwalne i widoczne.

Jakie to zmiany?
– Pacjenci mówią, że czują ciepło, zimno albo mrowienie. Opowiadają, że mają poczucie, jakbym ciągnął ich za sznurki. Można się o tym przekonać, obserwując, co się dzieje, kiedy zbliżam ręce do czyichś pleców. Jestem usytuowany tak, że pacjent mnie nie widzi, a mimo to przechyla się do tyłu, co rzeczywiście wygląda, jakbym pociągał go za sznurek.

Jak to wytłumaczyć?
– Energia, która w nas wibruje, poprzez kanały zwane meridianami płynie na zewnątrz ciała, gdzie tworzy rodzaj pola elektromagnetycznego. Terapia polega na nadaniu energii właściwego przepływu. Najpierw jednak „skanuję” dłońmi pole energetyczne, czyli sprawdzam, gdzie są blokady, potem, używając odpowiednich technik, je usuwam. Ale żeby to zrobić, muszę te blokady „wyciągnąć” nie tylko z ciała, ale i aury człowieka. Przy tym zabiegu pacjenci przechylają się do tyłu lub na boki – zależy, jaki obszar ciała „czyszczę”. Celem terapii jest zawsze przywrócenie równowagi energetycznej. Innych technik używam do uwolnienia blokad, innych do zenergetyzowania ciała. Energia jest inteligentna. Kiedy zmienimy częstotliwość jej drgań, zmienia się reakcja biochemiczna naszego ciała.

Czy da się to jakoś zweryfikować?
– Tak, na przykład poprzez badanie ciśnienia krwi i pulsu, a także na ultrasonografie. U wielu moich pacjentów po kilku zabiegach znikły torbiele i guzy.

Co na to medycyna konwencjonalna?
– Medycynę konwencjonalną i alternatywną dzieli coraz mniejsza przepaść, bo wielokrotnie okazywało się, że metody uznawane za niewiarygodne, jak akupunktura, refleksoterapia czy homeopatia, są skuteczne. W Irlandii współpracujemy ściśle z lekarzami, którzy często kierują do nas swoich pacjentów. Wielu z nich przeszło szkolenia i pracuje już naszą metodą. Są przeznaczone na ten cel specjalne fundusze od rządu i władz lokalnych.

Kto może pracować tą metodą?
– Każdy z nas może się jej nauczyć. Musimy zmienić myślenie, że są ludzie wybrani do tego, żeby leczyć. Każdy może korzystać z energii wszechświata, która nas otacza. Wyszkoliliśmy już wielu pacjentów i rodziców, na których szczególnie mi zależy, bo marzy mi się, abyśmy sami umieli pomóc własnym dzieciom. Mamy też już w Polsce 13 wykwalifikowanych terapeutów – skończyli właśnie prowadzony przeze mnie kurs. Jesienią ruszamy z następną edycją. Jeszcze wcześniej odbędzie się publiczne seminarium, na które mogą przyjść wszyscy, którzy chcą się o terapii PLEXUS dowiedzieć czegoś więcej.
MICHAEL O’DOHERTY irlandzki terapeuta z 20-letnim stażem pracy, twórca metody PLEXUS i Instytutu Bioenergoterapii PLEXUS w Ennis.


METODA PLEXUS Zdaniem Michaela O’Doherty’ego zaburzenia funkcjonowania organizmu są skutkiem blokad w polu energetycznym człowieka. Celem metody PLEXUS jest przywrócenie równowagi energetycznej, a co za tym idzie, wzmocnienie naturalnego systemu odporności pacjenta.

?>