1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Te 10 zdań często powtarzają osoby, które żyją w „bańce”. Przyjemnie się je wygłasza z uprzywilejowanej pozycji

Te 10 zdań często powtarzają osoby, które żyją w „bańce”. Przyjemnie się je wygłasza z uprzywilejowanej pozycji

(Fot. Franco Rubartelli/Conde Nast via Getty Images)
(Fot. Franco Rubartelli/Conde Nast via Getty Images)
Syty głodnego nie zrozumie – to powiedzenie nie wzięło się znikąd. Łatwo formułować proste „życiowe rady”, gdy samemu nie mierzy się z realnymi ograniczeniami.

Spis treści:

  1. 1. „Każdy ma tyle samo godzin w ciągu dnia”
  2. 2. „Nie rozumiem, czemu ludzie tkwią w pracy, której nie lubią”
  3. 3. „Wszystko dzieje się po coś”
  4. 4. „Bieda to stan umysłu”
  5. 5. „Każdy jest kowalem swojego losu”
  6. 6. „Ja bym tak nie mogła żyć”
  7. 7. „Trzeba było się lepiej uczyć”
  8. 8. „Wystarczy zrezygnować z kawy na mieście”
  9. 9. „Uśmiechnij się, będzie lepiej”
  10. 10. „Kiedyś nie było depresji”

Wygłaszanie tych dziesięciu „prawd” obnaża niewiedzę, brak wrażliwości lub poczucie wyższości.

1. „Każdy ma tyle samo godzin w ciągu dnia”

Czas to pojęcie na względne – i nie mam tu na myśli prawa fizyki. 24 godziny upływają zupełnie inaczej osobie zdrowej, wypoczętej, bez dzieci czy innych istot pod opieką, a inaczej komuś choremu, przeciążonemu czy zajmującemu się bliskimi.

Zasoby fizyczne i psychiczne, warunki w pracy i domu oraz wiele innych czynników sprawia, że każdy z nas doświadcza doby inaczej. Dla jednych 24 godziny to przestrzeń na rozwój, dla innych walka o przetrwanie.

Godzinny dojazd do pracy, zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność, brak wsparcia ze strony bliskich – tego rodzaju czynniki „skracają” czyjąś dobę nawet o kilka godzin.

2. „Nie rozumiem, czemu ludzie tkwią w pracy, której nie lubią”

Kredyt, dzieci, sytuacja na rynku pracy, kiepski stan fizyczny i psychiczny – to wszystko sprawia, że zmiana pracy nie jest tak prosta, jak mogłoby się niektórym wydawać. Łatwo przecież doradzać, gdy jest się zdrową, młodą osobą z poduszką finansową w postaci wsparcia bliskich.

W wielu przypadkach to nie kwestia wygody czy braku odwagi, ale realnych ograniczeń i zbyt wysokiego ryzyka. Ludzie bez poważnych zobowiązań czy większych problemów mogą pozwolić sobie na śmiałe decyzje. Reszta musi dokładnie przeanalizować wszystkie „za” i „przeciw”, aby nie postawić na szali przetrwania nie tylko siebie, ale także swojej rodziny.

3. „Wszystko dzieje się po coś”

To zdanie bywa kojące, ale trzeba bardzo uważać, aby nie wypowiedzieć go w złym momencie. Nie mamy prawa sugerować komuś, że powinien szukać sensu w ciężkiej chorobie, śmierci bliskiej osoby czy utracie dorobku życia. Co więcej narracja w rodzaju „musiało tak być” może odbierać komuś przestrzeń na pełne przeżycie bólu, złości, rozpaczy czy żałoby. Zamiast pomóc

Czasem rzeczy po prostu się wydarzą. Nadawanie im sensu należy wyłącznie do osób, które same je przeżyły. Mogą próbować go odnaleźć albo w ogóle go nie szukać. Nikt z zewnątrz nie ma prawa narzucać im swojego spojrzenia.

Często największym wsparciem dla osób cierpiących jest uznanie ich bólu. Można np. kogoś wysłuchać, popłakać razem na kanapie albo pójść na długi spacer i nie zamienić ani słowa.

4. „Bieda to stan umysłu”

To jedno z najbardziej krzywdzących uproszczeń, które wiąże się z tzw. prawem przyciągania – koncepcją, o której mógłby powstać osobny, szokujący reportaż. Sprowadza niezwykle złożony problem do kwestii nastawienia, całkowicie pomijając fakt, że wiele osób rodzi się bez dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej, a nawet ciepłych posiłków czy bezpiecznego schronienia. Według danych Banku Światowego około 8–9% ludzi na świecie żyje w skrajnym ubóstwie.

To zdanie przerzuca całą odpowiedzialność na jednostkę, zupełnie ignorując system, w którym przyszło jej dorastać, a przy okazji unieważnia jej doświadczenie.

Wracając jednak na polskie podwórko – zupełnie inny punkt startu ma osoba urodzona w zamożnej, wykształconej i wspierającej rodzinie w dużym mieście niż ktoś wychowany w niezamożnym domu w małej miejscowości, gdzie jedno z rodziców zmaga się z problemem alkoholowym. Tych dwóch doświadczeń nie można porównywać.

Osoba wypowiadająca to zdanie może zasłaniać się dowolnym odłamem myśli new age czy duchowością. Nie zmienia to jednak faktu, że powtarzając tego rodzaju stwierdzenia, powiela kapitalistyczny mit, który prowadzi do niesprawiedliwego oceniania osób w kryzysie, które tak naprawdę najbardziej potrzebują wsparcia, a nie powierzchownych diagnoz.

5. „Każdy jest kowalem swojego losu”

To zdanie niesie w sobie obietnicę sprawczości, ale pomija wpływ czynników, na które nie mamy kontroli. Wychowanie, środowisko, predyspozycje, stan zdrowia, a nawet przypadek – to wszystko wpływa na możliwości każdego człowieka. Nasze decyzje mają znaczenie, ale nie „działają” w próżni.

Nie każdy ma ten sam zestaw narzędzi. Niektórzy zaczynają z większym wsparciem i zasobami, inni od początku muszą mierzyć się z ograniczeniami, których nie da się pokonać samą determinacją.

Warto wierzyć w siebie i swoje możliwości. Jednocześnie jednak nie możemy zapominać, że wiele osób codziennie zmaga się z ograniczeniami, które trudno nam sobie nawet wyobrazić.

6. „Ja bym tak nie mogła żyć”

Choć zaczyna się od „ja”, w rzeczywistości jest formą surowej oceny. Zakłada że mamy pełen obraz cudzej sytuacji, a przecież najczęściej widzimy tylko fragment.

Ludzie żyją tak, jak pozwalają im okoliczności, zasoby i doświadczenia. To, co dla jednej osoby jest nie do przyjęcia, dla innej może być jedyną możliwą opcją.

Tego rodzaju zdania mogą zdradzać, że wypowiadająca je osoba nie ma jeszcze dobrze rozwiniętej empatii, a jej perspektywa wymaga poszerzenia. Bywa też, że słyszymy je od ludzi, którzy zmagają się z niskim poczuciem własnej wartości, i takie wypowiedzi dają im chwilowe poczucie ulgi.

7. „Trzeba było się lepiej uczyć”

To zdanie opiera się na (przynajmniej) dwóch błędnych założeniach. Po pierwsze sprowadza zawiłą życiową ścieżkę to jednej „decyzji”. Po drugie sugeruje prostą zależność między edukacją a życiowym sukcesem. Tymczasem rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona.

Chociaż edukacja w Polsce jest bezpłatna i powszechnie dostępna, nie wszystkie dzieci mają takie same możliwości. Trudna sytuacja w domu, hejt ze strony rówieśników, neuroatypowość, zaburzenia uczenia się, opieka nad młodszym rodzeństwem czy innymi członkami rodziny, konieczność szybkiej wyprowadzki czy finansowego wsparcia bliskich – to tylko część realnych przeszkód, które mogą wpływać na przebieg czyjejś edukacji.

Poza tym nawet dobre wykształcenie nie gwarantuje stabilności czy sukcesu. Rynek pracy jest nieprzewidywalny, a ścieżki kariery zawiłe. Na drodze mogą stanąć nam choroby czy nagłe wypadki, przez które nie jesteśmy w stanie ukończyć studiów lub skupić się na wymarzonej karierze. Sprowadzanie czyjejś sytuacji do „braku starań” jest więc nie tylko bezduszne, ale też zwyczajnie nietrafne.

8. „Wystarczy zrezygnować z kawy na mieście”

To zdanie zupełnie pomija skalę problemu. Ograniczenie drobnych wydatków może mieć sens i sprzyjać budowaniu poduszki finansowej, ale nie rozwiąże kwestii niskich zarobków czy rosnących kosztów życia. Na dodatek przenosi uwagę z systemowych problemów na jednostkowe nawyki, które w praktyce mają niewielki wpływ ogólną sytuację. Tym samym wspiera model gospodarki, w której rosnące zyski korporacji idą w parze z coraz mniejszą dostępnością podstawowych dóbr dla przeciętnego Kowalskiego.

W przypadku wielu osób, które nie mogą pozwolić sobie np. na zakup mieszkania – problem tkwi nie w „rozrzutności”, ale w realnej dysproporcji między dochodami a cenami nieruchomości, które (szczególnie w dużych miastach) osiągają dziś poziomy zupełnie oderwane od możliwości „zwykłego” kupującego.

9. „Uśmiechnij się, będzie lepiej”

To zdanie brzmi wspierająco, ale w rzeczywistości umniejsza czyjeś przeżycia. Powoduje, że jego odbiorca czuje się niezrozumiany, osamotniony, a nawet oceniany.

Trudnych sytuacji nie można „naprawić” uśmiechem. Narzucanie pozytywnego nastawienia osobie, które przeżywa coś, czego sami nigdy nie doświadczyliśmy, zwykle tylko pogarsza jej samopoczucie. W ten sposób nie tylko nie okazujemy jej wsparcie, ale jeszcze sprawiamy, że czuje się winna, gorsza, słaba.

Często największym wsparciem nie jest dawanie rad czy rzucanie wyświechtany haseł, ale uważna obecność i akceptacja tego, co ktoś przeżywa.

10. „Kiedyś nie było depresji”

To zdanie zupełnie pomija historię i rozwój wiedzy o zdrowiu psychicznym. Depresja nie jest współczesnym „wynalazkiem”. Choroby psychiczne istniały od zawsze, tylko pozostawały nienazwane, nierozpoznane i wypchnięte poza społeczny dyskurs.

Przez lata zdrowie psychiczne było tematem tabu, więc ludzie cierpieli w ciszy, a nawet w odosobnieniu. Dziś mamy język, narzędzia i większą świadomość, przez co niektórzy odnoszą wrażenie, że chorób psychicznych „jest nagle więcej”. Jednak w rzeczywistości po prostu zaczęliśmy je zauważać, nazywać i traktować poważnie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE