Agnieszka Amaro: Miłość życia spotkałam przy stole

Smakoszka, tak jak ja uwielbia jeść, nie lubi gotować. Ma szczęście – jej mężem jest Wojciech Modest Amaro! Co się jada u boku zdobywcy pierwszej rising star Michelina w Polsce?|Smakoszka, tak jak ja uwielbia jeść, nie lubi gotować. Ma szczęście – jej mężem jest Wojciech Modest Amaro! Co się jada u boku zdobywcy pierwszej rising star Michelina w Polsce?
Agnieszka Amaro: Świętem w naszej rodzinie jest niedziela. To jedyny dzień, kiedy Atelier jest zamknięte i mamy czas dla siebie i dzieci. Kiedy my odsypiamy zmęczenie, dziewczynki wyjmują wszystko, co jest w lodówce, przygotowują stół do śniadania. Leniwie zaczynamy dzień około 13, rozmawiamy, jemy, nasz pierwszy posiłek trwa z reguły dwie godziny. Nadrabiamy zaległości rodzinne. Niedzielny obiad robi Modest. Zajmuje mu to bardzo mało czasu, przygotowuje potrawy szybko, spontanicznie i oczywiście niezwykle smacznie. Lubię, gdy gotuje w domu, mnie przygotowanie posiłków zajmuje o wiele więcej czasu. Bułka z masłem (Danie, które potrafisz zrobić samodzielnie) Mamy pięcioosobową rodzinę, też muszę czasami gotować. Mam swoje ulubione popisowe danie – robię je według przepisu koleżanki. Podstawą jest szynka. Najpierw ją dziurkuję, w otwory wkładam ząbki czosnku i różne aromatyczne przyprawy, podsmażam, a potem piekę 45 minut. Do tego lane kluski i żurawina z jabłkiem. Palce lizać! Apetyt rośnie w miarę jedzenia (Twoje ulubione restauracje, do których zawsze wracasz) Lubimy jadać w domu, a jeśli już wybieramy się do restauracji, to z reguły za granicę. To też forma prezentu, który od czasu do czasu robimy sobie z Modestem nawzajem. Kolację życia zjadłam w katalońskiej El Céller de Can Roca, restauracji prowadzonej przez trzech braci – cukiernika, sommeliera i kucharza, od 2009 r. utrzymującej status trzech gwiazdek Michelin. W ramach menu degustacyjnego spróbowaliśmy siedemnaście dań. Nim jednak się pojawiły, na naszym stole stanęło małe drzewko oliwne. Kelner powiedział: „Tu są dwie oliwki, proszę je znaleźć”. Oczywiście okazały się wielką niespodzianką, gdyż były zrobione z anchois! Pieprzna historia (Wspomnienie smaku z podróży) René Redzepi jest jednym z najbardziej wymagających szefów kuchni, bezkompromisowym w kwestii smaku i perfekcji obsługi gości Nomy. To tajemnica jego sukcesu, również utrzymania w dyscyplinie sześćdziesięcioosobowej załogi restauracji. Natomiast prywatnie to człowiek bardzo serdeczny. Miałam okazję poznać go z tej strony podczas urodzinowej kolacji, którą zorganizował dla mnie Modest. René zaprosił nas do swojego nowego laboratorium, otworzył szampana i wypił moje zdrowie. Musztarda po obiedzie (Miałam okazję, ale nie spróbowałam) Zjem wszystko, ale to, co znalazło się wśród innych zaskakujących dań na stole we wspomnianej powyżej kopenhaskiej Nomie, absolutnie mnie odrzuciło. Kelner podał nam słoik z instrukcją, by jak najszybciej jego zawartość złapać i zjeść. Kiedy otworzyliśmy wieczko, wyszły wąsy. Długie i szarawe. Należały do młodziutkiej, żyjącej krewetki. Tyle ich było, że odebrały mi apetyt. Modest oczywiście ze smakiem zjadł wąsy razem z krewetką. W El Bulli jedliśmy surową langustę. Mnie ten smak zemdlił, ale dla Ferrana Adrii to kwintesencja smaku morza. Wszystko jest kwestią gustu. Czuję miętę do… (Danie, przysmak, do którego masz prawdziwą słabość) Do potraw Modesta! Tu, w Atelier, jest parę dań jego autorstwa, które uwielbiam. Są to np. lody sosnowe i jałowcowe. Często proszę o nie na zakończenie dnia. Zresztą od pierwszego spotkania towarzyszą nam potrawy Modesta i gwiazdki Michelin. Poznaliśmy się na kolacji, którą on przygotowywał. Przyszłam ze znajomym Korsykaninem, właścicielem restauracji z gwiazdką Michelin. Wyciągnął mnie z domu siłą, nie miałam ochoty na wyjście, ale on miał interes do omówienia i nie chciał iść sam. Zgodziłam się. Pamiętam, że siadłam do stołu, Modest podał swój słynny zdekonstruowany żurek. Spojrzałam na niego i wiedziałam, że to on. Po kolacji wysyłaliśmy do siebie SMS-y. Już w drugim ustaliliśmy, że chcemy wziąć ślub i mieć dzieci. Tak, swoją wielką miłość spotkałam przy stole. AGNIESZKA AMARO Skończyła studia MBA, przez wiele lat zajmowała się PR i marketingiem prowadząc własną firmę, jak również pracowała m.in. dla NBC Universal, Iron Mountain, Philipsa. Swoją karierę zaczynała w Ministerstwie Zdrowia, gdzie prowadziła Biuro Rady Naukowej, przez 3 lata pełniła funkcję Rzecznika Praw Pacjenta. Obecnie wraz ze swoim mężem, Wojciechem Modestem Amaro, prowadzi atelier Amaro. Fot. arch. prywatne Wywiady w Wojciechem Modestem Amaro tu, tu i tu.

reklama