Kto kręci najlepsze placki w mieście?

Jesteśmy w Rzymie. Kuchcik zaciąga mnie do knajpy, w której kotłuje się tłum. Czekamy w kolejce na miejsce. Potem długo siedzimy przy brudnym stoliku pomiędzy dwoma rozkrzyczanymi rodzinami. Już mam ochotę trochę pomarudzić, ale widok kelnera porządkującego chaos przed nami rekompensuje wszystko. Pod pachą trzyma piramidę ze szklanek i jednym ruchem ręki zgarnia papierowy obrus z zawartością talerzy. Szast-prast, jest świeży obrus, karafka wina i prawdziwa rzymska pizza.|Jesteśmy w Rzymie. Kuchcik zaciąga mnie do knajpy, w której kotłuje się tłum. Czekamy w kolejce na miejsce. Potem długo siedzimy przy brudnym stoliku pomiędzy dwoma rozkrzyczanymi rodzinami. Już mam ochotę trochę pomarudzić, ale widok kelnera porządkującego chaos przed nami rekompensuje wszystko. Pod pachą trzyma piramidę ze szklanek i jednym ruchem ręki zgarnia papierowy obrus z zawartością talerzy. Szast-prast, jest świeży obrus, karafka wina i prawdziwa rzymska pizza.
Słynna polska fantazja to nie tylko wódeczka, bankiet i zadyma. Turystom przybywającym do naszego pięknego kraju powinniśmy również prezentować mazowiecką pizzę jako przykład wybujałej wyobraźni, a zarazem ignorancji w traktowaniu przysmaku z importu. Hulaj dusza, piekła nie ma, na placku znajdzie się miejsce dla ananasa, boczku, tureckiego kebaba, majonezu, żurawiny, no i oscypka z Podhala. Omijam takie zestawienia szerokim łukiem i szukam tych prawdziwych, bo przecież rzymska prababka naszej pizzy ubrana była skąpo – tylko w oliwę i kolory Włoch: zielony (bazylia), biały (mozarella) i czerwony (pomidory). Wołali na nią Margherita, i to ona zawojowała świat. Taką lubię. Kruche, cienkie ciasto przypominające macę z niedbale rzuconymi na wierzch składnikami w skromnej ilości (więcej przecież ten cienki placek by nie uniósł). Prosto i smacznie. Czy równie dobrze może być w Warszawie? Stoję przed Pizzerią na Nowolipkach (ul. Nowolipki 15). Tu podobno podają dobrą pizzę, jedną z najlepszych w mieście. Na wnętrze staram się nie patrzeć, z zamkniętymi oczami przemykam do pierwszego z brzegu stolika. To połączenie góralszczyzny z marzeniami o południowym klimacie na nizinnej ziemi przekracza granice mojej estetycznej tolerancji. Zamawiam Parmeńską (szynka parmeńska, mozzarella, rukola – 30zł) i jest całkiem nieźle… tyle że szynka parmeńska jest w istocie speckiem, oliwy ni widu, ni słychu, jest za to znajomy z sieciówek słodki sos pomidorowy z gorzkimi grudkami suszonych ziół prowansalskich z torebki, a mąka szymanowska zastępuje specjalną mąkę chlebową do pizzy. Na poprawę humoru idę do Trattorii Rucola (na Francuskiej teraz remont, ale Miodowa 1 zaprasza serdecznie). Nie dziwi mnie, że i Krzysiek Varga, i Zuza Ziomecka wymieniali ją w pierwszej kolejności. Świetne placki, niebanalny, zaskakujący jak na włoską kuchnię wystrój (na plus), miła obsługa. Najpierw zamawiam pieczywo serowo-czosnkowe (13 zł) – pokrojone w cienkie paski focaccia z mozarellą, oliwą czosnkową, posypane serem Grana Padano. Pachnące, chrupiące, wspaniałe! Jestem już odpowiednio podrażniona, by rzucić się na pizzę. Moje ulubione propozycje Trattorii Rucola to Americana (pepperoni, rukola, oliwa chilli, oliwa czosnkowa, ser Grana Padano – 33 zł) i Tartufo (szynka parmeńska, opiekany bakłażan, pasta truflowa, oliwa czosnkowa, ser Grana Padano – 38 zł). Przemili kelnerzy podają do placków oliwy smakowe robione na miejscu. Trattoria Rucola mimo jej licznych zalet i dogodnej lokalizacji nie zaciera wspomnienia placków z pieca opalanego drewnem w legendarnej Basilii (al. KEN 24). Kiedyś uśmiałam się serdecznie z recenzji tego lokalu. Jakiś rozgoryczony klient pisał, że rukoli na jego pizzy nie zapieczono z resztą składników, a rzucono na pizzę wyjętą z pieca. Przypisywał to niedbalstwu kucharza. Lubię tu jeść Melanzane ripiene (grillowane plastry bakłażana marynowane w winie, zapiekane z mięsem, mozzarellą i pomidorami – 24 zł) i pizzę Etnę (kozi ser, oliwa czosnkowa, szparagi i rukola – 29 zł). To bardzo popularne miejsce na Kabatach, spotykają się tu zarówno rodziny przy niedzielnym obiadku, jak i ursynowskie ziomy dochodzące do siebie po imprezie. Chcecie tam zjeść? Koniecznie zróbcie rezerwację. W La Bufala (ul. Sienna 86) jest smacznie, ale pizzy brakuje aromatu z opalanego drewnem pieca, elektryczny tego nie zagwarantuje. Smakowało mi Antipasti vegetariani (cukinia, bakłażan, kapary, oliwki i papryczki nadziewane pastą z tuńczyka podawane z focaccia – 20 zł), delikatna pizza Baltico (mozzarella, pomidorki cherry, rukola – 20 zł) i zdecydowana w smaku Contadina (włoska kiełbasa dojrzewająca, jajko i cebula – 22 zł). Szkoda tylko, że wystrój taki osiedlowy i kafelkowy. Moje najnowsze odkrycie – Spokojna 15. By nazwać tak ulicę między cmentarzem Powązkowskim a Kolską, gdzie znęcano się nad Kasią Figurą, trzeba mieć poczucie humoru. Po długiej wędrówce wzdłuż muru trafiamy na filię ASP, do której przytuliła się pizzeria. Latem musi tu być wspaniale. Duży ogródek, czerwone cegły budynków, przestrzeń. W środku jest bardzo skromnie, ale to może ulec zmianie, bo właśnie rozpoczął się remont. Zjadłam tu świetne focaccia i pizzę w towarzystwie przyszłych artystów. Dziękuję przy okazji Marcie z restaurantica.pl, która poleciła mi to miejsce. Jeśli już mowa o focaccia. Do Pardon to tu (pl. Grzybowski 12/16) łatwo nie traficie. Niby jest na tyłach teatru, ale tyły dla każdego znaczą co innego. Warto poprosić starszych państwa przechadzających się z psem po placu, by wskazali kierunek. Właściciele przepraszają za to zamieszanie świetnym focaccia – możemy je skomponować sami lub zdać się na to, co aktualnie wykreował kucharz. Pokrojone w paski, podane na desce wyśmienite pieczywo kosztuje tylko 8 zł. Onlitaly to pizza z metra cięta (al. Jerozolimskie 42). Wystawiono ją tu na pochylonych w kierunku klienta deskach, tak jak to się robi we Włoszech. Wpadam tu, kiedy nie mam czasu i muszę coś przekąsić w biegu. Prostokąt ciętej pizzy kosztuje od 5 zł do 6,90 zł. Moja ulubiona to ta klasyczna – Margherita, z mozzarellą, bazylią i pomidorami. Pizza bianca (np. z ziemniakami) jest za mało doprawiona. Tak czy siak, wreszcie pizza na wynos! A Wy? Gdzie jecie ulubioną pizzę?  

reklama