Michał Rusinek i język geograficzny po orzechach…

Dziś swoje „menu” prezentuje Zwierciadłu Michał Rusinek. Był sekretarzem Wisławy Szymborskiej, teraz prowadzi Jej fundację. Pracuje na Wydziale Polonistyki UJ, gdzie prowadzi wykłady z teorii literatury i retoryki. Bywa tłumaczem z języka angielskiego, zdarza mu się pisywać książki dla dzieci i dorosłych oraz układać wierszyki czy teksty piosenek. Pisuje felietony o książkach i języku.
Smak ulubiony to tort rabarbarowy mojej mamy, sezonowy, więc trudno się nim znudzić, bo zaraz przemija; ale i napełnia nadzieją, że za rok wróci. Nie jem podrobów (bo nie lubię) i orzechów włoskich (bo mi się po nich robi tzw. język geograficzny). Uwielbiam tatara z wódeczką. Gotuję? Nie gotuję. Zjadłbym teraz najchętniej michę muli. Niestety, muszę z tym czekać do czwartku, bo w ojczyźnie schabowego mule są od czwartku do soboty (chyba że ktoś je wcześnie wyżre).

reklama