Bob i penne

Jest sezon na Boba. Na każdym straganie zieleni się soczyście i wzywa Misiowego do siebie.
Całkiem dobrze, świeży i odżywczy a niedługo zniknie z menu. Można go konsumować w różnych konfiguracjach i zawsze smakuje obłędnie. Bob jest po prostu super!

Jako zaawansowani piraci, wiemy, że co zielone to dobre. Kupiliśmy chrupiącą rukolę, migdały, czosnek i czarne oliwki. Razowe kluchy przywędrowały do nas wczoraj, i to właśnie z nimi Bob poczuje się wyśmienicie na talerzu. ⁃    Będę kucharzem i przygotuje ci obiad – ekscytuje się Misiowy i taszczy siatkę z zakupami. Następnie plądruje ją i wyciąga torebkę z kształtnymi strączkami. Hugini umył Boba, zalał wodą i czeka. Po chwili Bob zaczął syczeć i wydawać z siebie dziwne dzwięki. ⁃    Mamo, co to tak piszczy? – pyta zaniepokojony Miś i dodaje –  Chyba nie lubi być gotowany…ten Bob. ⁃    Na szczęście Bob jest fasolką – uspokajam go, choć nie mam pewności czy ktokolwiek lubi być gotowany?  

reklama

Składniki
  • Bób zielony około szklanki ugotowanego
  • migdały garść
  • czosnek 2 ząbki
  • rukola garść
  • czarne oliwki 7 sztuk
  • suszone pomidory 4-5 sztuk
  • pieprz świeżo mielony kolorowy
  • kurkuma szczypta
  • sól szczypta
  • oliwa z oliwek 2 łyżki
  • makaron razowy penne
Sposób przygotowania

Ugotowany bób obieram ze skórki. Makaron gotuję tak, żeby został lekko twardy.
Na patelni podsmażam pokrojony czosnek, pieprz i sól. Dodaję suszone pomidory, szczyptę kurkumy, poszatkowane oliwki i lekko zgniecione w moździerzu migdały. Następnie dodaję ugotowane pene i dwie łyżki oliwy z oliwek. Czasem zamiast oliwy warto dodać zalewy z suszonych pomidorów, jest już przesiąknięta smakiem.  Rukolę drę w rękach i wrzucam z bobem na patelnię. Jeszcze chwila i można pałaszować.