Ratunkowe placki migdałowe Sobczak

Jest jeszcze ciemno, gdy słyszę szybki tupot małych, Hugowych stóp. Mała postać przystaje koło mnie i pochlipuje. Pewnie coś mu się przyśniło myślę i odkrywam kawałek łóżka zapraszającym gestem. |Jest jeszcze ciemno, gdy słyszę szybki tupot małych, Hugowych stóp. Mała postać przystaje koło mnie i pochlipuje. Pewnie coś mu się przyśniło myślę i odkrywam kawałek łóżka zapraszającym gestem.

Miś wskakuje i wtula się mocno we mnie.

Na pytanie czy wszystko w porządku mówi: – A Tata miał ze mną spać całą noc i zobacz nie ma go…..- mówi pociągając nosem i rozkopuje kołdrę.

Niezbyt przyjemny chłód wdziera się pod przykrycie. Nakrywam nas delikatnie i szepczę:

– Misiakowy…. – mówię łagodnym, choć zaspanym głosem – przecież Tata śpi ze mną, to mój mąż i chce się do mnie poprzytulać, rozmawialiśmy już o tym.

– No tak ale ja chcę żeby dziś spał ze mną ! Uh! – jest już nie na żarty rozwścieczony.

Aż dziwne że w tak małym człowieku może wezbrać się tak duża złość i to z prędkością błyskawicy.

– To może przytulisz się do Taty i jeszcze trochę się prześpimy wszyscy razem? – proponuję w nadziei na chociaż jeszcze godzinę drzemki.

– Nie! bo ja już jestem głodny, bardzo, ale to bardzo głodny na naleśniki!!

Ach rozumiem. I dodaję szybko żeby uratować sytuację:

– Dobrze, usmażę naleśniki jak zrobi się jasno, a teraz weź moją poduszkę, wtul się w nią i posłuchaj wiatru za oknem.

– Ale będą z jabłuszkowym dżemem i orzechami? – pyta miętosząc poduchę.

– Pewnie, będą nawet migdałowe….