Zaufaj Aureliuszowi

Z doktorem filozofii Marcinem Fabjańskim, człowiekiem, który opisał jak stosować techniki stoickie w naszych czasach, nie zadręczać się ani dentystą, ani przemijaniem, a tkwiąc w korku dążyć do szczęścia – rozmawia Katarzyna Droga.
To bardzo racjonalna nauka – podkreśla Marcin Fabjański. Stoikom nie chodziło zresztą o ustanowienie wiekopomnego systemu filozoficznego, oni budowali praktyczne techniki, by doznawać codziennej radości życia. Nie byli ludźmi, którym wszystko jedno, obojętnymi na zdarzenia. Po prostu uznawali je za obiektywne i wskazywali, że dopiero ich interpretacja zależy od nas. Najwięcej dzieje się w głowie. Uznanie tego faktu zmieniło ich sposób myślenia i nawigowania w rzeczywistości, pozwalało nie zadręczać się pośpiechem, nie wściekać na tłum i ludzi wokół…

reklama

-K.D.: Dziś rano próbowałam, naprawdę. Deszcz, korek, ciemno, późno… Akurat wszyscy ruszyli samochodami, a ja nie mogłam się spóźnić… Szczerze chciałam popatrzeć na to z perspektywy kosmosu, a nie dnia, po stoicku. Nie pomogło.

-M.F.: Pewnie pomogłaby w tym przypadku technika, która pochodzi od Chryzypa. Polega na tym, że trzeba sprawdzić, o co toczy się gra. Pomyśleć, co się naprawdę stanie, jeśli się spóźnię. I czy na pewno się spóźnię? Może to tylko przekonanie, efekt błędnego sądu? – bo często tak bywa. Ale jeśli rzeczywiście, to co się stanie? Ok, pewnie nic dobrego, pytanie tylko, czy zło, które z tego wyniknie, jest warte takiego napięcia, zwłaszcza jeśli już nie da się tego zmienić… Popatrzeć na to z perspektywy wieczności, to znaczy dostroić się do rytmu wszechświata. Zamiast słuchać dręczyciela gadającego w głowie, że jesteśmy tacy a tacy, że świat ma wymagania (żeby się nie spóźniać), pomyślmy o sobie z dystansu. Jesteśmy częścią kosmosu, wiecznego procesu, który jest nieskończony… Stoicy wierzyli w to, co głoszą zresztą i współcześni fizycy, że kosmos rodzi się, rozszerza, potem zawęża i zapada, nie ma początku i nie ma końca, jest naturalnym cudem, a my jego częścią. Świat to świat, nie pole do zaspokajania oczekiwań, bo tak naprawdę wszystkie są nieuprawnione. To, żeby się korki rozstąpiły… też.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »