Kiedy przedstawić partnera bliskim?

pierwsze spotkanie z teściami
123rf.com

Jedni całymi miesiącami nie ujawniają się z nową znajomością i dopiero po zaręczynach pokazują ukochanego światu. Inni przedstawiają co chwilę nowych narzeczonych. I jedna, i druga strategia nie jest najlepszym rozwiązaniem. Kiedy więc jest ten właściwy moment, by przedstawić rodzicom naszego partnera?
Rok zaczął się dla Moniki znajomością z Markiem. Poznali się w czasie zabawy sylwestrowej i szybko zadeklarowali, że chcą być razem. Po dwóch miesiącach spotykania się jej ukochany wrócił jednak do swojej byłej dziewczyny. Monika pocieszenia szukała u boku Adama, z którym wiele lat pracowała w tej samej firmie. Wyjechał za granicę, a związki na odległość Moniki nie interesowały. Wtedy pojawił się Rafał, z którym rozstała się po trzech miesiącach.

Wszyscy przewinęli się przez towarzystwo Moniki w niecały rok – wszyscy w roli jej nowych partnerów. Deklaruje, że wcale nie jest zawodową flirciarą – jak mówią o niej niektórzy znajomi. Wręcz przeciwnie: marzy o wielkiej miłości. A że jest atrakcyjną kobietą, to poznaje wielu potencjalnych kandydatów na partnerów. Problem jednak w tym, że w dzisiejszych czasach trudno jest zbudować trwały związek.

– Dwa lata temu rozstałam się z mężczyzną, z którym byłam osiem lat – mówi Monika. – Wypaliło się, kłóciliśmy się, nie było sensu tego ciągnąć. Nie chcę jednak być sama do końca życia. Nie widzę niczego nadzwyczajnego w tym, że szukam kogoś, z kim mogę stworzyć rodzinę.

Policz do dziesięciu

Za nadzwyczajną sytuację przyjaciele Moniki uznali częstotliwość, z jaką przedstawiała nowych partnerów. Marka potraktowali poważnie, niektórzy do dziś utrzymują z nim przyjacielskie relacje. Polubili Adama, ale kiedy Monika przyszła na urodziny przyjaciółki z Rafałem, pojawiły się pobłażliwe uśmiechy. Koleżanka powiedziała wprost, że nie ma się co przywiązywać, bo za miesiąc pojawi się ktoś inny. Poradziła Monice, że skoro ma takie powodzenie, to może powinna być bardziej dyskretna. Rafał wyszedł z przyjęcia zdegustowany, stwierdzając, że jej przyjaciele są niemili. Monika poczuła się zawiedziona ich zachowaniem.

– Mój błąd polegał nie tylko na tym, że za szybko przedstawiałam swoich nowych facetów, ale też sama sobie za mało czasu dawałam na spokojne poznawanie się. Chciałam mieć poważny związek od razu – wspomina Monika. – Dziś wiem, że nie warto iść na skróty i należy dobrze się zastanowić, zanim uznamy kogoś za życiowego partnera i wprowadzimy w towarzystwo. Doszłam do wniosku, że muszę pobyć sama, zamiast pocieszać się po kolejnych rozstaniach, lądując w ramionach coraz to nowych mężczyzn.