Schematy z dzieciństwa w związku

konflikty w zwiazku
123rf.com

Wielu singli i niesingli zastanawia się nad tym, dlaczego nie udaje im się żyć długo i szczęśliwie w jednym związku, czemu zmieniają partnerów lub nie potrafią się zaangażować. A jak się już zaangażują, to nieustannie się martwią, czy partner lub partnerka nadal ich kochają. Artykuł doktor Julity Czerneckiej.
Teoria przywiązania

Amerykańska psycholog Mary Ainsworth po raz pierwszy opisała style przywiązania między partnerami. Teoria przywiązania, której autorem był z kolei Brytyjczyk John Bowlby, mówi, że ewolucyjnie były wspierane te jednostki, które potrafiły nawiązywać bliskie więzi społeczne z innymi. Dlaczego? Paradoksalnie odpowiedź jest prosta. Prawdopodobieństwo, że przetrwają było wyższe, bo zawsze ktoś mógł się nimi zaopiekować. Inaczej było w przypadku osób samotnych.

Ale to wszystko nie jest takie proste. Wiadomo, że na to, w jaki sposób funkcjonujemy jako dorośli ludzie w związkach damsko-męskich, bardzo silnie wpływa relacja między nami, a naszymi najbliższymi, szczególnie z rodzicami, a w głównej mierze więź, jaka w dzieciństwie łączyła nas z mamą.

I tak dla jednych matka jest osobą, która nie znika, opiekuje się, troszczy, jest blisko emocjonalnie. Takie dziecko nie boi się, że jak odejdzie od niej na kilka kroków, to ona zniknie. Bezpiecznie się od niej oddala, by zaraz wrócić. Dostaje od niej akceptację, miłość, pocieszenie, zrozumienie i wsparcie. Takie dzieci jako osoby dorosłe funkcjonują w schemacie bezpiecznej więzi. Z kolei dzieci, które nauczyły się być w relacji opartej na przywiązaniu lękowym, kiedy mama zniknie, sprawdzają, czy z nią się nic nie stało, denerwują się, mają w sobie duży niepokój. Trzeci schemat oparty jest na przywiązaniu unikającym i polega na tym, że dziecko w ogóle nie traktuje swojej mamy jako osoby, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa, potrafi daleko od niej odejść i nie płakać, nie szukać jej.

W jaki sposób przekłada się to na relacje partnerskie w dorosłym życiu? Z badań wynika, że te schematy z wczesnego dzieciństwa przenosimy na relacje w związkach romantycznych.

Związek oznacza bezpieczeństwo

Jeśli w dzieciństwie mieliśmy bliskie i zażyłe relacje z opiekunami, to również stosunkowo łatwo potrafimy wchodzić w relacje intymne i postrzegamy je jako bezpieczne. Uważamy, że na partnerce czy partnerze zawsze możemy polegać i on lub ona może polegać na nas. Nie zastanawiamy się także nad tym, czy ta więź jest „zbyt” bliska, czy ktoś nas porzuci albo zdradzi.

– Uważam, że szczęśliwy związek mogą stworzyć tylko ludzie, którzy pochodzą ze szczęśliwych rodzin – mówi Jarek, 28 lat. – Ja z takiej pochodzę, miałem superdzieciństwo, relacje z rodzicami, rodzeństwem. Chciałbym mieć też fajną rodzinę, ale zawsze trafiam na dziewczyny, które jeszcze jej nie chcą. Być może jest w tym jakaś zasada, bo zwykle pochodzą one z rozbitych rodzin albo takich, gdzie rodzice nie są ze sobą szczęśliwi. Może powinienem sobie poszukać takiej, która też pochodzi z pełnej rodziny, może wtedy się uda – zastanawia się Jarek.