Poszukiwacze spełnienia: dwie prawdziwe historie

fot.123rf

Wystarczy przejrzeć okładki kolorowych pism, popatrzeć na reklamy, żeby przekonać się, że w kwestii seksualności mamy problem ze znalezieniem złotego środka między pruderią a komercjalizacją. Nadal brakuje nam rzetelnej wiedzy.
Justyna i Michał tak bardzo zapędzili się w poszukiwaniu kolejnych seksualnych wrażeń, że zapomnieli ustalić, jakich granic nie chcieliby przekraczać. Uważali zresztą, że jako ludzie tolerancyjni i obdarzeni wielkim temperamentem w ogóle takich granic nie mają. Pomylili się. Z kolei dla Ewy i Andrzeja osłabienie namiętności współżycia stało się przyczyną lęku o dalsze losy ich małżeństwa. To sprawiło, że Ewa za wszelką cenę chciała rozbudzić w mężu dawne pożądanie, realizując jego fantazje erotyczne. Nawet te, które jej nie do końca odpowiadały.

Historia nr 1.: O kasetach wideo

W związku Justyny i Michała seks zawsze odgrywał bardzo ważną rolę. Seks i podróże. Zwiedzili całą Europę i spory kawałek Azji. Oprócz płyt z muzyką, z każdej wyprawy przywożą gadżety i książki erotyczne. Ich biblioteczka pełna jest poradników na temat seksu. – Czerpiemy z nich garściami. Samemu nie sposób wpaść na tyle pomysłów – mówi Justyna. Niedawno przyznali sobie nawzajem tytuł kochanków doskonałych, a ich ostatnim odkryciem jest seks tantryczny.

W zeszłe wakacje pojechali na ślub przyjaciół ze studiów. W trakcie wesela para młoda zwierzyła im się, że kamerzysta filmujący imprezę pozostanie z nimi do samego końca, czyli do nocy poślubnej. To ich zainspirowało. Po powrocie do domu rozmawiali o tym kilka razy. – Bardzo lubimy oglądać razem filmy erotyczne, czasem pornograficzne. Nieraz był to element naszej gry miłosnej. Teraz postanowiliśmy nakręcić własny film – wspomina Justyna.

Czasem zasłyszane pomysły traktujemy jak wyrocznię. Oczekując od seksu więcej, niż może on dać, próbujemy przeskoczyć jego naturę, wpadamy w pułapkę wiecznej gonitwy i niespełnienia.

Sądzili, że o wiele ciekawiej będzie, jeśli zamiast udających orgazm aktorów będą mogli na ekranie obejrzeć samych siebie w autentycznym uniesieniu miłosnym. Zawodowy operator objaśnił im, jak najlepiej poruszać się przed kamerą, żeby zdjęcia były jak najlepsze. – Przygotowałam się do tego bardzo starannie. Założyłam jedwabną bieliznę w kolorze czerwonego wina, zrobiłam mocny, wyzywający makijaż. Czułam się trochę jak aktorka. Byliśmy bardzo podekscytowani, ale też trochę speszeni. Dla odwagi wypiliśmy po lampce wina. Włączyliśmy naszą ulubioną muzykę, przy której lubimy się kochać. Obserwujące nas oko kamery działało podniecająco. Śmialiśmy się, że chyba oboje mamy ekshibicjonistyczne ciągoty. Skrępowanie szybko ustąpiło miejsca ekscytacji. Justyna z Michałem poszli na całość. Przypominali sobie liczne erotyczne sceny z oglądanych wcześniej filmów i po kolei je powtarzali. Rozkręcali się coraz bardziej… Długo trwało, zanim zabrakło im pomysłów.

Początek filmu bardzo im się podobał. Ale potem bardzo poróżnili się w jego ocenie. Michał był zachwycony, co chwilę powtarzał, że sam nie wiedział, jaki ma skarb w domu – swoją własną, prywatną gwiazdkę porno. „Gdyby moi koledzy to zobaczyli, to zazdrościliby mi do końca życia” – mówił. Widać było, że nagranie bardzo go podnieca. Justyna, obserwując siebie w najbardziej erotycznych fragmentach filmu, czuła się nieswojo. Widok Michała jej nie peszył, ale własny krępował, i to bardzo. Poprosiła o wyłączenie filmu. Nie chciała dalej oglądać. Michał nie mógł zrozumieć jej złego nastroju i niechęci. „O co ci chodzi? Przecież na co dzień widzę dokładnie to samo!” – dziwił się. Zachwyty Michała nie sprawiały Justynie przyjemności. Sama nie wiedziała dlaczego, ale wydawało jej się wręcz obraźliwe, kiedy ją przytulał, mówiąc „moja gwiazdeczka porno”. Nieraz żartowali bardziej dosadnie i nie obrażała się. – „Ja” na ekranie telewizora i „ja” przed nim na kanapie wydawały mi się dwiema różnymi osobami – opowiada.

Pokłócili się potem bardzo na temat dalszych losów filmu. Justyna nalegała, żeby film skasować, Michał oponował. Upierał się, żeby go zostawić, bo to dla niego bardzo piękna i podniecająca pamiątka, a jeśli Justynie się nie podoba, to przecież nie musi tego więcej oglądać. – Dla mnie ten film nie był żadną pamiątką, budził skrępowanie i niezadowolenie. Nie jestem żadną gwiazdką porno i nie chcę, żeby tak na mnie patrzył – tłumaczy. Długo trwało, zanim namówiła Michała do skasowania filmu, a on z kolei nie ukrywał swojego rozczarowania reakcją Justyny.