fbpx

Erotyczne fantazje – czego pragną kobiety?

Erotyczne fantazje - czego pragną kobiety?
.123rf.com

Wydaje nam się, że wiemy, o czym fantazjuje typowy mężczyzna.
O wyuzdanej kochance mówiącej wprost, czego pragnie. A kobiety?
Czy chcą grać taką rolę? Wiele męskich fantazji, w tym o seksie bez zobowiązań, spełniło się, i to przewrotnie, dzięki emancypacji. Kobiety zgadzają się dziś na nagie sesje zdjęciowe, uczą się tańca na rurze, zamieszczają śmiałe anonse w Internecie. Jednak czy naprawdę chcą seksu, do którego potrzeba gorsetu?

Witaj, Nieznajomy! Jesteśmy dwiema miłymi, inteligentnymi kobietami. Mamy ustabilizowane prywatne życie, szukamy przygody, romansu z atrakcyjnym mężczyzną, który zapewni nam dyskrecję i dobrą zabawę, ale też zaspokoi finansowe potrzeby. Może Ty masz podobne fantazje? Nie jesteśmy profesjonalistkami, chcemy tylko spróbować czegoś nowego. Trójkąt to wyzwanie, ale też ciche marzenie każdego mężczyzny i nasze… (anons z netu).

Mężczyźni nie mają zazwyczaj problemu z mówieniem wprost, czego chcą: załóż seksowną bieliznę, zrób striptiz, zrób mi… Ale gdy on cię spyta, jakie są twoje fantazje, nie odpowiadaj.

– Kobieca seksualność ma być tajemnicą, którą mężczyzna odkrywa, odgaduje – mówi psychoanalityk Krzysztof Pawlak z Grupy Psychoanalizy Lacanowskiej „Sinthome”.

Jeśli mu opowiesz o swoich fantazjach, nie zostaje nic, tylko naskórkowy pociąg, fizjologia, pornografia. Ta jest szczególnie groźna, bo udaje, że wszystko pokazuje, a nie pokazuje nic. Nie mów mu więc, bo co wtedy będzie go ekscytować? Skup się na poznaniu siebie i posprzątaniu swojego tajemniczego ogrodu.

Książę i butelka piwa

Kobieta podnosi do ust żabę, całuje ją, a żaba zamienia się w księcia. Książę obejmuje dziewczynę, całuje ją, a ta zamienia się… w butelkę piwa. Ta reklama napoju o niskiej zawartości alkoholu ma wysoką zawartość prawdy o naszej seksualności, twierdzi filozof Slavoj Žižek w książce „Lacan – przewodnik Krytyki Politycznej”. A konkretnie – o fantazmatach, czyli o wspólnych wyobrażeniach, scenariuszach tego, jak seks powinien się odbywać. Co powinno podniecać kogo, jak i kiedy pożądać i posiąść.

Co więc mówią fantazmaty? Z opowieści o żabie i butelce wynika, że kobiety są gotowe na spotkanie mężczyzny i to doskonałego – księcia. Same zresztą pomagają mu nim zostać, bo to przecież one całują żabę, więc też odpowiadają za jej cudowną metamorfozę. Mężczyźni z kolei chcą się spotkać tylko z tym, czego od kobiety chcą, i dzięki niej zaspokoić swoje pragnienie. To dosyć instrumentalne podejście.

I teraz dochodzimy do paradoksu seksualnego wyzwolenia kobiet. Ponieważ mężczyźni zdają się chcieć wyuzdanej kochanki, a kobiety przez tysiące lat nastawione były na spełnianie ich fantazji, teraz – kiedy wolno im robić to, co chcą, chcą tego, co… mężczyźni! Na przykład uczą się tańczyć na rurze. Ostatnio ten typowy dla klubów go-go rodzaj tańca zaczyna być lansowany jako nowy rodzaj fitnessu. Na fali tej samej mody seksualnej nauczycielki i menedżerki (znam takie) uczą się robić striptiz uznawany za element gry erotycznej i polecają sobie książkę „Striptizerki doradzają. Jak pięknie wyglądać nago”. Znajdziemy tam dokładny przepis na to, co i jak zdejmować. Inne kobiety – przekonane, że wyzwalają się z pruderii – kupują erotyczne gadżety. Odważnie też inicjują seks, proponując go partnerom, a bywa, że i nieznajomym, przekonane, że nie może ich hamować „to, co wypada”. Mogłoby się więc wydawać, że kobiety – wreszcie wolne seksualnie – z tej wolności korzystają. A jaka jest prawda?

– Dojrzałe, znające swoją wartość kobiety też mogą lubić szybkie numerki – śmieje się Tanna Jakubowicz-Mount, psychoterapeutka prowadząca kobiecą grupę rozwojową Krąg Kobiet. – Ale są one nastawione przede wszystkim na budowanie związków opartych na miłości, zaufaniu i bliskości. A to duża różnica.

– Kobiety lubią czasem zabawy erotyczne, tańce, przebieranki, mocny seks – mówi seksuolożka Agnieszka Izdebska z Pracowni Psychologiczno-Seksuologicznej w Poznaniu. – Ale ważne, by oddając się tym zabawom, czuły przyjemność, a nie przymus, by wypływały one z ich potrzeb. Wtedy też taką dobrą energię wnoszą do łóżka i do swojego związku.

Koszmar spełnionej fantazji

Scena w wiejskiej dyskotece. Młoda, piękna kobieta rozbiera się, tańcząc. Nie zatrzymuje się na bieliźnie, jak tancerki w klubach go-go, nie zostawia nawet majtek. Zrzuca wszystko. Ma małe dziewczęce piersi i smukłe uda. Pod sceną tłum młodych mężczyzn, ale są też i koleżanki tańczącej. Patrzą na nią z zazdrością. A na galerii pozostali dyskotekowicze, także starsi i pary. Tancerka klęka, a potem pochyla się do tyłu. Jest zupełnie naga. Pozwala dotykać się, nie tylko patrzeć, w najbardziej intymne miejsca. Na scenie pojawiają się mężczyźni. Dziewczyna udaje, że współżyje z nimi, siada na ich udach. Ludzie wokół klaszczą, śmieją się, piją…

To fragment filmu dokumentalnego „Czekając na sobotę” w reżyserii Ireny i Jerzego Morawskich. Opowiada o wioskach, w których jedyną rozrywką jest sobotnia dyskoteka. Tancerka mówi przed kamerą o swoim życiu na wsi, o biedzie, o miłości do tańca, dziecka i męża, który jest alkoholikiem i brutalem. Mówi o wspaniałym życiu, które – jak wierzy – już niedługo będzie jej udziałem.

Zdaniem badaczy młodzi ludzie, a szczególnie młode kobiety, są podatni na mody, także seksualne. Dlatego obserwując ich życie, wiele możemy dowiedzieć się o naszej seksualności, stosunku do ciała, o fantazjach, które budują nasze obsesje i perwersje. Seks młodych warto potraktować jako wskaźnik tego, co wrze pod skórą cywilizacji. Oto jeszcze dwa obrazki:

Jeśli pięć dziewczyn założy stroje kąpielowe i stanie przed weneckim lustrem, a z jego drugiej strony zasiądzie trzech młodych mężczyzn, to mamy scenariusz jednego z popularnych programów komercyjnej telewizji. Zadaniem dziewcząt jest wytypować tę, która najbardziej spodoba się chłopakom. Oglądają więc swoje piersi i pupy, oceniają męskim okiem. Jeśli trafią i wybiorą tak jak chłopcy, mają punkt. Potem – zmiana. Teraz dziewczyny siadają za lustrem, a przed nim stają młodzi mężczyźni. Tylko w slipkach. Jest przecież równość, więc wszyscy swoje ciała traktują tak samo przedmiotowo.

Ola nie jest bohaterką filmu ani programu, ale znajomą znajomej. Ma 19 lat i żyje ze sponsoringu. Ma pieniądze na studia i na wynajęcie mieszkania. No i na kawę, bo bez kawy, i to tej właśnie, żyć nie umie. Ola ma swój plan. Sprzedaje drogie prezenty, które dostaje od mężczyzn, i odkłada na konto. Jej siostra mieszkała z pewnym prezesem. Był dla niej niedobry, zamykał w pokoju, gdy coś powiedziała nie tak, rozliczał z każdej złotówki, więc Ola nigdy z nikim nie zamieszka. Chociaż siostra dzięki prezesowi poznała kogoś ważnego i teraz pracuje w telewizji!

Co łączy te historie? Żadna z tych dziewczyn nie została do tego, co robi, zmuszona. Nie została porwana, przetrzymywana, narkotyzowana, jak to się dzieje z ofiarami handlu ludźmi. Tancerka jest biedna, ale pozostałe bohaterki – nie. One szukają zabawy. Ola? Chciała się usamodzielnić, wynieść z domu, więc korzystała ze sponsoringu. Co w tym złego? – pyta. Przecież teraz nawet jej ulubiony festiwal ma sponsora.

– Te historie łączy mocno instrumentalne traktowanie własnego ciała – mówi Agnieszka Izdebska. – Skąd się ono bierze? Z kultury konsumpcyjnej, która ciało, seks traktuje jak towar, modny gadżet, touchpad czy smartfon. A więc wszyscy chcą go mieć i to jak najszybciej.

– Stosunek młodych kobiet do siebie to efekt kultury, która prowadzi do uprzedmiotowienia człowieka, pustoszy jego ciało i duszę. Zachęca, by traktować seks jak towar – dodaje Tanna Jakubowicz-Mount.

– Jeśli kobieta chce tańczyć na rurze, popiera porno czy seks bez zobowiązań, to nieważne, czy uważa to za wyraz emancypacji, nowy sport czy realizację swoich pragnień seksualnych. I tak, nawet o tym nie wiedząc, w pełni realizuje męskie wyobrażenia – mówi Krzysztof Pawlak.

Warto teraz wrócić na chwilę do Slavoja Žižka, który w filmie „Z-boczona historia kina” mówi, że fantazje, które realizujemy w życiu, stają się naszymi koszmarami.

Wola, ale czy wolna?

– Znam kobiety, które żyją ze sponsoringu i są pewne, że w każdej chwili będą mogły przestać tak żyć. Wierzą w to, że mają swój plan, że go realizują. A potem, gdy już osiągną to, co zamierzały, zdobędą dyplom, mieszkanie, sportowe auto, wyremontują dom rodziców itp., to się zakochają, stworzą dojrzały, dobry związek oparty na szacunku i miłości, będą miały dzieci i wszystko się ułoży – mówi Agnieszka Izdebska. – Moim zdaniem one mają po prostu bardzo silne mechanizmy radzenia sobie z konsekwencjami drogi, którą wybrały. Bo prawda psychologiczna jest taka, że zakochanie się to nie kwestia woli. Nie można postanowić: „teraz się zakocham”. Nie można też zmienić stosunku do swojego ciała, do innych ludzi, ot, tak sobie, jak kolor lakieru do paznokci. Jeśli kobieta zdobyła pieniądze dzięki sponsorom, czyli wykorzystując swoje ciało i mężczyzn, to tak buduje związki. Jeśli zechce traktować siebie i innych z szacunkiem i miłością, to się okaże, że tego nie umie. Nie można zmienić stosunku do świata tylko dlatego, że zgromadziło się już wystarczająco dużo pieniędzy, by móc sobie na to pozwolić.

O sponsoringu opowiada film Małgorzaty Szumowskiej pod tym samym tytułem. O „Sponsoringu” czytaj tu.

– Część tych dziewcząt szuka pomocy, przychodzą, kiedy są w desperacji, czują się zranione i zawiedzione w swoich nadziejach, bo one to zrobiły, żeby zyskać finansową niezależność, ale liczyły też na to, że dostaną okruchy akceptacji i czułości – mówi Tanna Jakubowicz-Mount. – Sprzedają się za iluzję lepszego życia. Jedna z dziewczyn, która sprzedała cnotę, powiedziała mi: „Miało być pięknie, romantycznie, a on się nawet nie zainteresował, jak mi jest, a kiedy skończył, nie spytał, co się ze mną dzieje. Tylko mnie kupił, i tyle”. Nawet jeśli dziewczyny wystawiają się na licytację jak towar, to w głębi serca mają często dodatkowe oczekiwania. Myślą, że ktoś się nimi zaopiekuje, że zadba o nastrój tego pierwszego razu, o nie same i że może to będzie coś ważnego dla nich obojga.

Dlaczego on mówi „nie”

Kiedy mój facet zobaczył mnie w body i pończochach, zaczął się śmiać i spytał, czy wybieram się ze znajomym transwestytą do klubu drag queen – Ann 31 (wpis w necie).

– Siniaki na udach to było pierwsze zmysłowe odczucie, jakie pamiętam, i ostatnie. Mój mąż patrzył na mnie podejrzliwie, skąd te ślady? Nie chciałam mu powiedzieć. Ale kiedy zatańczyłam dla niego przy takiej pseudorurze w naszej sypialni, wyglądał, jakby się przeraził. Czułam się jak idiotka w tych czerwonych majtkach po tym jego: mam pilny telefon (rozmowa podsłuchana w pubie).

– Słyszałem już od kobiet różne podrywy. Poznański: „mam superwygodny materac, chcesz go ze mną wypróbować?”. I zakopiański: „chcę się z tobą p……. jak miśki nad Morskim Okiem”. To się zdarza i 16-, i 30-latkom. Co ja na to? „Nie, dziękuję” albo „nie lubię ku…” – Kacper (przystojny znajomy).

– Teraz, kiedy kobiety przejmują od mężczyzn otwarte mówienie o seksie, inicjowanie go, pogoń za seksem tylko dla seksu, poznają też męskie trudności – mówi Krzysztof Pawlak. – Kiedyś tylko mężczyzna mógł inicjować seks i tylko on musiał liczyć się z tym, że usłyszy „nie”. Mężczyźni pocieszali się: „czasami trzeba kobiecie kupić kamienicę i też nie wiadomo, czy to wystarczy”.

A więc dziś kobietom, które skarżą się: „ja się staram, a on mówi nie”, możemy powiedzieć tylko tyle: „Widocznie nie starasz się wystarczająco. Myślisz, że jak założysz pończochy, to wystarczy?”.

Fantazje podpowiadają nam złe rozwiązania. Nie są do stosowania w realnym świecie. Gdyby mężczyźni wiedzieli, czemu mówią „nie”, powiedzieliby: „Dziewczyny, wy się wcale na nas nie znacie. Lepiej ugotujcie coś dobrego”. Bo prawdziwie męskie marzenie brzmi: „niech ona będzie trochę jak mama”. Gorset, pończochy, seksowny peniuar to za mało. Oto kolejna prawda o mężczyznach, której nie znajdziemy w masowej wyobraźni, w żadnym filmie porno czy klubie go-go. Ani patrząc na tancerki, ani występując jako jedna z nich.

Triki ożywiające perwersje i fantazje podniecają, gdy się o nich myśli. Nijak mają się jednak do tego, co ożywia serce i członki w realnym świecie. Parafrazując „Małego Księcia”, który tylko patrząc sercem, mógł rozpoznać swoją różę w ogrodzie pełnym tysiąca róż – jak my teraz mamy się rozpoznać, gdy wszyscy jesteśmy nadzy albo przebrani w seksowną bieliznę?

Fantazmaty stanowią opresję i dla kobiet, i dla mężczyzn. Kobiety zaczęły wcielać w życie to, czego mężczyźni mają po dziurki w nosie podczas relacji z własną wyobraźnią. I to, czego same nie potrzebują jako dania głównego, a tylko jako dodatku. Czego więc wszyscy pragniemy? Miłości. W relacji z mężczyzną z krwi i kości być kobietą z krwi i kości.

– Świat był znośnym miejscem, gdy kobiety wierzyły w miłość, chciały zmienić żabę w księcia, a nie siebie w butelkę piwa. Teraz, kiedy obie płcie chcą się jedynie wykorzystać seksualnie, świat staje się koszmarem. Pomóc może nam tylko jedno – trzeba ludzi uczyć miłości od nowa – podsumowuje psychoanaliytyk Krzysztof Pawlak.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze