Wszyscy jesteśmy prostytutkami. Znasz swoją cenę?

Kino Świat

Najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej „Sponsoring” w nieprzegadany, oszczędny i do bólu trafny sposób diagnozuje choroby wysoko rozwiniętych społeczeństw zachodniej Europy, w których seksualność jest tyleż wyzwolona, co stłumiona i przekłamana, a za cenę prestiżu społecznego prostytuuje się każdy ambitny człowiek.
Małgorzata Szumowska coraz częściej określana jako najwybitniejsza przedstawicielka młodego pokolenia twórców filmowych. Urodzona w 1973 roku reżyserka ugruntowała swoją dzisiejszą pozycję w europejskim kinie obrazem „33 sceny z życia”. Trzeci, po głośnym „Szczęśliwym człowieku” i „Ono”, film w jej karierze w sposób niespotykany dotąd w polskim kinie – subtelny i zarazem bardzo konkretny, momentami wręcz naturalistyczny, poruszał temat radzenia sobie ze śmiercią najbliższej osoby – matki.

Jej najnowszy obraz, o polskim tytule „Sponsoring” (fr. „Elles”), który wchodzi na ekrany naszych kin 17 lutego, zdążył już poruszyć publiczność międzynarodowych festiwali. Sprzedano go także do dystrybucji w ponad 30 krajach. Wizytówkami dzieła są przede wszystkim odtwórczyni głównej roli: Juliette Binoche (laureatka Oscara za rolę w „Angielskim pacjencie”, w Polsce szczególnie dobrze znana ze współpracy z Krzysztofem Kieślowskim) oraz temat filmu – nawet w „wyzwolonej” seksualnie Francji kontrowersyjny, a w Polsce wręcz stłumiony i wyparty. Szumowska postanowiła tym razem rozprawić się z tabu prostytucji, choć zjawisko, o którym mówi reżyserka, nie ogranicza się tylko do płatnej miłości.

Główna bohaterka filmu, dziennikarka Anna dostaje zlecenie napisania na łamach „Elle”, czasopisma dla nowoczesnych kobiet klasy średniej, artykułu o prostytucji wśród paryskich studentek. Na bohaterki reportażu wybiera dwie dziewczyny, Polkę i Francuzkę – pracujące w jednej branży, ale z odmiennych powodów, na różną skalę, w inny sposób.

Charlotte (postać stworzona przez niesamowicie utalentowaną, wstrząsająco w tym kontekście dziewczęcą z wyglądu Anaïs Demoustier) zbudowała sobie podwójną tożsamość – dla klientów jest Lolą i nosi w torebce przeznaczony tylko dla nich, drugi telefon komórkowy. Gdy go odbiera w trakcie spotkania z Anną, uśmiecha się promiennie, naturalnie, rozmawia z nieukrywaną radością, kokieteryjnie. Już ta jedna scena, umieszczona blisko początku filmu, buduje nieoczywistość tej postaci i całego problemu; sprawia, że stawiamy sobie w głowie niewygodne pytania. Czy to możliwe, że Charlotte lubi być Lolą? Czy to jest wystarczającą motywacją do podjęcia tak napiętnowanej społecznie pracy? Z biegiem czasu dowiadujemy się o niej coraz więcej –np. że pochodzi z małego miasteczka i biednej, a w dodatku dość nieszczęśliwej rodziny. Dzięki studiom córki w Paryżu matka może odróżnić się od tła beznadziejnego blokowiska.Sukces jej dziecka sprawia, że jej smutne życie nabiera znaczenia.Może więc Charlotte godzi się na bycie Lolą tylko po to, by uniknąć powtórzenia losu matki?

Druga bohaterka, Alicja (Joanna Kulig), przyjechała na studia do Paryża z Polski. Szybko po przyjeździe orientuje się, że na francuską pomoc społeczną nie ma co liczyć, a na powrót do kraju jest już za późno. Rozpoczyna pracę jako call-girl, żeby wyzwolić się z potrzasku. Ale to na pewno nie cała prawda o Alicji. Podczas gdy filmowa Charlotte mówi bardzo dużo i Anna czerpie z wywiadu z nią konkretne informacje konieczne do napisania artykułu o zjawisku w pewien sposób wobec niej zewnętrznym, tak Alicja dostarcza Annie wiedzy o niej samej. Podczas ich spotkania w hotelowym pokoju początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem Anny, w pewnym momencie jednak Alicja przestaje odpowiadać na coraz intymniejsze pytania i tylko zagadkowo się uśmiecha.W końcu odbija piłeczkę: „A Ty tego nie lubisz?”. Ta ich wspólna, coraz bardziej potem zmysłowa noc w hotelu łamie w głowie Anny kolejne bariery i uświadamia, że nieważne jak długo mówić by o kobiecej seksualności, temat ani do słów i nierozerwalnie związanej z nimi moralności się nie ogranicza, ani jej nie wyczerpuje. Pisanie artykułu o zjawisku, które pozornie jej samej nie dotyczy, staje się przyczynkiem do podróży w głąb samej siebie, swoich relacji z mężczyznami, swojej seksualności.

Równolegle z pisaniem artykułu do „Elle” Anna na prośbę męża gotuje w przepięknej kuchni swojego paryskiego mieszkania kolację dla jego szefa, którego ani nie lubi, ani nawet szczególnie dobrze nie zna. Analogie pomiędzy intymnością cielesną a uważnym komponowaniem smaków oraz otrzymywaniem pieniędzy za seks, a podtrzymaniem kariery męża są w ten film wpisane. Szumowska mówi nam bowiem, że prostytuujemy się wszyscy – różnią nas tylko wysokość ceny i środki płatnicze.

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link