fbpx

Najlepsze książki erotyczne

Jakie dzieła literatury erotycznej ostatnich 100 lat naprawdę warto przeczytać?
miller_CIASTECZKANie będzie o „Pamiętnikach Fanny Hill” jako o dziele wiekowym i dość już zbutwiałym. Z przykrością odrzucę „Monologi waginy”, bo choć znakomite, to jednak podporządkowane myśli feministycznej, wiec nie są erotyką z narracją. Jeśli osobno policzymy Millera za „zwrotniki” i za „Różoukrzyżowanie”, to uzbieram dziesięć najważniejszych nowożytnych książek erotycznych i pornograficznych. Ale czuję, że to nieuczciwość wobec reszty. Bo już Charotte Roche mogę liczyć tylko za jedną wydaną książkę, choć czuję, że kolejna też będzie miała moc lodołamacza. Trudno – przedstawiam subiektywny, choć oparty na rozległej ankiecie, ranking mniej niż dziesięciu najważniejszych nowożytnych książek erotycznych.

fot. materiały prasowe

1. Henry Miller, „Zwrotnik Raka” , „Zwrotnik Koziorożca” oraz trylogia Różoukrzyżowanie: „Sexus, Nexus, Plexus”. Millera liczymy jako jedną sztukę, po pierwsze dlatego, że swoim maniackim, pornograficznym stylem zapełniał niezliczone stronnice i reszta twórców zwyczajnie nie miałaby z nim szans w konkursie na ilość. Po drugie, choć zjawiskowo frenetyczny oraz zjawiskowo oryginalny, jest jednak pisarzem dawno minionej epoki. Dzieła dla entuzjastów charakterów męskich od których autodestrukcji uczyli się Bukowski, Ginsberg i Burroughs. Prozy mistycznej i wywrotowej pisanej burbonem, krwią i spermą; świata początku zeszłego wieku, w którym pigułka, telewizja i porno nie odbiły jeszcze swojego piętna na wyobrażeniach seksu.

 

2. Anaïs Nin, „Delta Wenus” i „Małe ptaszki”. Zbiory opowiadań rewolucyjne z kilku powodów. W słowie wstępnym autorka zaznaczyła, że pisała je na zamówienie prywatnego kolekcjonera, który nakazał jej skupić się na seksie, a zrezygnować z poezji. Pisała w latach 40., ale książkę „Delta Wenus” wydano dopiero w latach 70. Co pokazuje, jak niecenzuralna, rewolucyjna i bez szans na sprzedawanie musiała być proza tworzona przez kobietę, z kobiecej perspektywy, a mówiąca tylko o seksie. Podobno opowiadania wzięły się z fantazji snutych przez Anaïs, wspartych licznymi lekturami Kamasutry. Jak było, tak było – ważne, że opowiadania są relacją wszelkich możliwych przekroczeń, aktów perwersji relacjonowanych beznamiętnym i reporterskim tonem. Zawsze miałam wrażenie, że tej książki nie należy po prostu czytać, bo jest nieznośna. Trzeba ją sobie wyobrażać – wtedy ujrzymy Paryż jak z kabaretu, ludzi jak aktorów odgrywających sceny wyuzdania, realizujących za nas nasze fantazje. W 1995 r. prozę z wdziękiem zekranizował Zalman King.

3. Vladimir Nabokov, „Lolita”. Wiem, że wszyscy wiedzą, iż to książka o namiętności starego faceta i nierozkwitłej nastolatki, która to namiętność z góry skazana jest na zagładę, a to z powodu różnicy wieku, a to z powodu tego, że Humbert jest zakochanym inteligentem, a Lolitka szczwaną, małą manipulatorką. Ładunek namiętności, liryki, żądzy jest w powieści tak wielki i tak zmysłowo opisany pięknym językiem, że wiele innych dzieł może iść ćwiczyć styl do kącika. Książka wszakże nie zawiera scen erotycznych opisanych dosłownie. Elementem perwersji jest natomiast wiek bohaterki. Ekranizacje były dwie: w 1961r. – Stanley Kubrick, w 1997 r. – Adrian Lyne.

http://www.youtube.com/watch?v=zRVqgvW8100

fot. materiały prasowe

4. Pauline Reage, Historia „O”. Na szczęście nie tylko moim zdaniem jedna z najlepszych książek erotycznych, może nawet pornograficznych ostatnich kilkudziesięciu lat. Co ciekawe, w mojej ankiecie lądowała na pierwszym miejscu u niemal wszystkich zapytanych kobiet. Historia młodej kobiety, wcale nie dziewiczej ani naiwnej, która zakochuje się w młodym mężczyźnie, a potem wszystko dzieje się inaczej niż w bajkach. Trafia do elitarnego „klubu”, gdzie zostaje przygotowana do różnorakich relacji opartych na dominacji, podległości, nadużywaniu siły głównie psychicznej. Gdy wychodzi na światło dzienne, nie jest już tą samą osobą ani też jej to nie martwi. „O” jest pierwszą literą jej imienia, a także symbolem obroży noszonej na szyi i pierścienia, który pozwala identyfikować członków „klubu”. Dość beznamiętny tok narracji w trzeciej osobie, w którym mało mamy informacji o emocjach bohaterki, a zamiast tego poznajemy wiele detali zarówno z przebiegu akcji, miejsc, jak i ubiorów i rytuałów, najwyraźniej służy jakości książki. Zdecydowanie ma to „coś”. Powieść zekranizowana w 1975 r. przez Justa Jaeckina.

fot. materiały prasowe

5. Klaus Kinsky, „Ja chcę miłości”. Wykrzyczana, wypruta z trzewi autobiografia jednego z najbardziej kontrowersyjnych aktorów powojennego kina. Dzika, zmysłowa, odurzająca relacja z życia podporządkowanego zasadzie przyjemności, bez taryf ulgowych dla głównego bohatera, bez ułudy mieszczańskiego spokoju i normalności. Zupełnie niecenzuralna, pełna nieumiarkowania, brudu, namiętności w seksie, w imprezowaniu i w życiu zmieszanym ze sztuką. Fryderyk Nietzsche powiedział kiedyś, że wielką literaturą jest tylko to, co krwią pisane. Kinsky nie oszczędzał na atramencie.

 

 

 

fot. materiały prasowe

6. Xaviera Hollander, „The Happy Hooker: My Own Story”. Nie ma polskiego tłumaczenia. Zawisła na liście wcale nie dlatego, że Xaviera jest wybitną literatką, bo nie jest. Ani dlatego, że jej autobiografia nosi cechy geniuszu, bo nie nosi. Jest natomiast pierwszą w historii autobiografią autentycznej prostytutki, która ze swojego życia zrobiła film pornograficzny, a siebie wykreowała na pierwszą pornocelebrytkę popkultury. Czytanie wymusza picie dużych ilości zimnej wody, bo czasami naprawdę ma się dość. W pewien perwersyjny sposób prawdziwa, bezpruderyjna opowieść o amerykańskim micie, hipokryzji, sile seksu używanego jako narzędzia, przedstawiona z kobiecej perspektywy. Xaviera mieszka obecnie w Amsterdamie, jest na emeryturze i angażuje się w edukacje seksualną.

 

fot. materiały prasowe

7. Erica Jong, „Strach przed lataniem”. Książka nazwana manifestem wyzwolenia kobiet, występująca wobec patriarchatu, norm społecznych, ustalonych zasad. Sama Erica dostała przydomek „papieżycy pornografii”. Książka przedstawia seks kobiety żonatej z jednym, nudnym mężczyzną i oddanej romansowi z drugim, dużo bardziej interesującym. Literacko naprawdę gorzej niż średnia, przegadana, oddana w niewolę pretensjonalnej mowie zależnej, która wszystko relacjonuje, bez opisywania. Jest jednocześnie pełna poczucia humoru, żywiołowości wybuchającej chociażby w wulgaryzmach i naturalizmach opisów seksu, ciekawa odwołaniami do innych dzieł literatury i iście rewolucyjnym zapędem do zmian. Skoncentrowana na swoim ciele, jego fizjologii wpisała się w silny nurt odzyskiwania cielesności kobiet, obecny w dyskursie feminizmu drugiej fali.

 

fot. materiały prasowe

8. Charotte Roche, „Wilgotne miejsca”. Powrót do autentyczności i „mięsa” w powieści. Krytyka europejska powitała książkę z zachwytem lub z oburzeniem. I ciężko się dziwić, bo ta proza nie pozostawia obojętnym. Żadnej stosowności i cenzury, żadnego rozdziału sacrum od profanum, jeden wielki kocioł emocji, przeżyć, wspomnień, refleksji. Opowieść o kilku dniach z życia Elizabeth z jej terapią, dramatami przeszłości, trywialnością codzienności, nieustannym potokiem słów, które w większości odnoszą się do seksu, seksualności, narządów, czynności, fantazji. Bez koturnów, punkowo czasem lirycznie w zupełnie nieprzewidzianych miejscach. Świeża, dzika literatura dla niegrzecznych dorosłych.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>