Medycyna stylu życia

Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz. Pamiętacie te słowa Ignacego Balińskiego skierowane do dzieci?

Każdy powinien uczyć się ustawicznie, także w  wieku dojrzałym. Dlaczego o  tym piszę? Bo mam wrażenie, że zapominają o  tym nawet ci, od których zależy nasze życie i  zdrowie. Nie tak dawno przyszła do mnie pacjentka z dzieckiem. Jej synek

reklama

od jakiegoś czasu przestał rosnąć. Jest pod stałą opieką lekarza, ale żadne zalecenia ani przepisane leki nie działają. Już po chwili rozmowy dowiedziałam się, że dziecko jest źle odżywiane i  ma przewlekłe zaparcia – chłopiec wypróżniał się co trzy, cztery dni. Wprowadziliśmy natychmiast odpowiedni program żywieniowy i  okazało się, że już po kilku dniach uregulował się metabolizm dziecka, a  po kilku tygodniach dziecko zaczęło znowu rosnąć.

Szczęśliwa mama na wizycie kontrolnej u  lekarki pochwaliła się efektami, informując, czemu zawdzięcza taki postęp w leczeniu. Jak myślicie, pani doktor się ucieszyła? Nie. Zamiast wyrazić zainteresowanie skuteczną metodą i  zapytać o szczegóły terapii żywieniowej, nakrzyczała na mamę i  powiedziała, że jeżeli chce, by dziecko dostało wodogłowia, to niech nadal leczy je dietą. Średniowiecze? Nie, XXI wiek. Trochę rozumiem tę lekarkę – rzeczywiście dietetyka XX wieku zawiodła w wielu obszarach i  nie spełniła pokładanych w  niej nadziei. Rozwój chorób dietozależnych w  społeczeństwach zachodnich i  brak efektów postępowania dietetycznego w wielu badaniach do niedawna usprawiedliwiał taką postawę lekarzy. Jednak i  w  tym obszarze nauka osiągnęła postęp. Ta lekarka nie wiedziała, niestety, że powstała nowa gałąź medycyny, która skutecznie wykorzystuje postępowanie żywieniowe w  terapii, i  że w  Polsce pojawiły się ośrodki, które stosują tę metodologię z  powodzeniem.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »