„Dziady” w Teatrze Nowym w Poznaniu. Recenzja

Teatr Nowy w Poznaniu, fot. Jakub Wittchen

Spektakl Radosława Rychcika uhonorowanego Paszportem Polityki za rok 2014 „za brawurowe włączenie polskiego arcydramatu w przestrzeń współczesnej zbiorowej wyobraźni”, jest magicznym i przekonującym przekazem artysty w obronie równości, braterstwa i tolerancji. Już po zgaszeniu na kurtynie pojawia się projekcja z manifestem twórcy spektaklu, dedykowanym m.in. Malcolmowi X, Marcinowi Lutherowi Kingowi, Johnowi F. Kennedy’emu.

reklama

Od pierwszej minuty, gdy na scenie pojawia się Guślarz Joker (rewelacyjny, porwany ze sceny w Kielcach Tomasz Nosiński) przedstawienie urzeka niesamowicie odważną wizją narodowego mitu − legendy Mickiewicza. W jednej chwili przenosimy się z miejsca na miejsce: jesteśmy w przydrożnym barze, na boisku koszykówki, oglądamy ostatnie chwile JFK… Gdy z upiornej otchłani wyłania się Dziewczyna, Marylin Monroe (Gabriela Frycz), a wiatr podwiewa jej sukienkę, trafiamy do Hollywood, gdzie upiorne bliźniaczki z „Lśnienia” w narastających dźwiękach oddają klimat grozy i nieuchronnego przeznaczenia. Idą w stronę proscenium, a napięcie wzrasta z każdą sekundą – widownia wstrzymuje oddech. Wszyscy razem wprowadzają nas w świat czarów, romantycznych baśni i zabobonów.

Magia w teatrze? Właśnie tak! Takie wyzwanie podjął reżyser i porwał ze sobą zespół aktorów i statystów. Wymieszani na scenie ze spektaklu na spektakl coraz bardziej się do siebie upodabniają. Są naturalni i zgrani.

Dramat o pogańskim obrządku, stracie i narodzie zostaje dopełniony historią współczesną. Największe wrażenie robi akt drugi, a zwłaszcza monolog Konrada w interpretacji Gustawa Holoubka. W ciemnej pustej przestrzeni, jedynie z migającym ekranem telewizora. Po nim następuje niezwykle przejmująca scena więzienna i wysyłki na Sybir – półnagie sine postaci w półmroku śpiewają i mamroczą słowa romantycznej przepowiedni:„ Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem i mimo Boga”, których dziś nie sposób nie odnieść do zmagań za wschodnią granicą Polski. W spektaklu wiele jest uniwersalnych odwołać, wszystkie padają ze sceny bardzo naturalnie i wprost. Rychcik nieustannie zaskakuje widza i nie pozwala na znużenie. I choć w przedstawieniu nie brak także muzyki solo, a nawet ciszy, to energia spektaklu nie siada ani na chwilę. A „Dziady” pulsują, żyją, trwają w nas długo po wyjściu z teatru.

22 marca 2015 „Dziady” Rychcika będą pokazywane w Teatrze Dramatycznym w ramach Warszawskich Spotkaniach Teatralnych w Warszawie. Musicie to zobaczyć!

Dziady, reż. Radosław Rychcik, premiera 22 marca 2014, Teatr Nowy w Poznaniu