„Grzech” – porywający thriller Niny Majewskiej Brown

REBIS

Nawet najgłębiej skrywane tajemnice lubią wyjść na jaw i skomplikować życie wszystkim wokół. Tak właśnie stanie się w powieści „Grzech”, którą sama autorka nazywa opowieścią podszytą strachem i tęsknotą za innym życiem.

Samotna matka, nauczycielka po rozwodzie ma kłopoty z dorastającą córką. Małolata farbuje włosy na różowo, pogardza wszystkim, co racjonalne i stereotypowe. Na dodatek zadaje się z dziwnym, starszym od siebie facetem i po kolejnej awanturze z matką wynosi się do ojca do klatki obok.  30-letnia Laura mieszka na wsi z rodzicami, którzy nigdy jej nie rozumieli. Chce zerwać z pracą w blaszaku spożywczym i karmieniem kur oraz sprzątaniem obejścia. Marzy o tym, żeby  nauczyć się angielskiego i wyjechać na zawsze z Polski. Jest bystra, miła i zakompleksiona. Choć atrakcyjna, nie ma chłopaka. Zaborcza matka przepędzała każdego kandydata, który wokół córki się kręcił, aż w końcu zabrakło starających się o jej względy. Kobieta żyje bez nadziei na zmianę swojej sytuacji i tylko jej frustracja rośnie. Sołtysianka, najpiękniejsza dziewczyna we wsi Koniuszki, ma chłopaka Daniela, który rozbija się po okolicy kabrioletem i udaje bogacza. Wydaje jej się, że rządzi facetami i całą okolicą. Boleśnie przekona się, że to nieprawda. Te trzy kobiety spotkają się w pewne czerwcowe, upalne lato i spędzą ze sobą dużo czasu.

We wsi dochodzi do kilku dziwnych zdarzeń – mordowane są koty, ktoś zalepia drzwi kościoła, a któregoś dnia dochodzi wreszcie do makabrycznej zbrodni.
Każda z bohaterek skrywa mroczną tajemnicę – dzieje rodzinnego grzechu nie pozwalają kobietom zapomnieć o tym, co dawno powinno być ukarane, wyjaśnione i nagłośnione ku przestrodze innym. W teorii może się to wydać się proste: ukarać winnego, przyznać się do grzechu, pójść na terapię, lecz życie w małej społeczności rządzi się swoimi prawami. Tutaj nikt nie jest pewny swego, wszyscy wszystko wiedzą, nieustannie komentują i oceniają sąsiadów. A taka opinia może zmienić wszystko.

W końcu tym, co dzieje się w wsi, zaczyna interesować się telewizja i w ten sposób na scenę wkracza Ola. Po obejrzanym przypadkiem programie, w którym występuje Laura, postanawia rozpocząć własne nieformalne śledztwo. Wydaje jej się, że jako turystka z miasta jest bezpieczna – o wszystko może zapytać, wszędzie dotrzeć. Ale zło czai się tu wszędzie – jak u Agathy Christie. Miejscowy obwieś – Piasecki był w więzieniu, matka Laury – Teresa po nagłej śmierci męża zaczyna obsesyjnie wyrzucać wszystkie papiery i dokumenty jakby się czegoś bała, coś przeczuwała. Córka sołtysa też skrywa tajemnice, z których wcale nie jest dumna.

Nina Majewska Brown jest porównywana do Camilli Läckberg, ale moim zdaniem jej proza przypomina bardziej powieści Pauli Hawkins – autorki słynnej „Dziewczyny z pociągu” i ostatnio wydanego thrillera „Zapisane w wodzie”. Majewska Brown potrafi dobrze analizować psychologiczną stronę zbrodni, umiejętnie naprowadza czytelnika na trop, by po chwili go zmylić. Rozumie także słabe i silne strony swoich bohaterek, umie je opisać oraz uwiarygodnić. Rzeczywistość przez nią opisana  jest krwista i bolesna. „Grzech” wciągnął mnie w mroczny prowincjonalny świat. A że czytałam go na wsi pod Warszawą, zaczęłam nawet podejrzliwie przyglądać się tubylcom. Serdecznie polecam wielbicielom kryminałów tę powieść, nawet za cenę zarwanej nocy!

 „Grzech”, Nina Majewska-Brown, Wydawnictwo Rebis 2017, s.384