Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Smaki Renesansu


wikimedia.commons/Galleria_Borghese
Renesans był tak pięknym okresem w historii dziejów naszej cywilizacji, że nawet w kwestiach kulinarnych dostarczył rewolucyjnych zmian: pojawiły się wtedy czekolada, indyk, kukurydza, fasola, ostra papryka, pomidory, ziemniaki - czyli ta część naszego jadłospisu, o której myślimy jako o żywności od zawsze “naszej”. A przecież tak stosunkowo niedawno została przywieziona została przez Konkwistadorów na nasz kontynent.

Poza kwestią samych składników, należy pamiętać, że odkrycie Johannesa Gutenberga umożliwiło rozprzestrzenianie się przepisów i międzykulturową wymianę spisanych książek kucharskich na terenie całej Europy. Zmienił się również znacząco sposób odżywiania: Luther pozwolił chrześcijanom jeść mięso, tłuszcz zwierzęcy i produkty mleczne w trakcie postu, w zamian za zakaz i potępienie łakomstwa oraz – co najgorsze – wyrafinowanej kuchni. Są jednak dwie kwestie zaskakujące w kulinarnej historii Renesansu: Pierwsza nie spodoba się feministkom. Okazuje się, że w czasie wczesnego Renesansu kobiety z arystokracji m.in francuskiej i włoskiej doszły do wniosku, iż nie będą jadły w towarzystwie mężczyzn, gdyż kobieta nie wygląda wystarczająco korzystnie podczas przeżuwania jedzenia… Na szczęście ten zwyczaj nie przetrwał… Cóż to w ogóle za pomysł? Ciężko mi sobie to wyobrazić, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jednym z moich ulubionych zajęć jest podglądanie ludzi podczas jedzenia. Uwielbiam ich ruchy, nawyki, mikrorytuały… Już nie wspominając właśnie o stylu przeżuwania! Druga kwestia spowodowała u mnie zmianę mojego światopoglądu kulinarnego. Tak naprawdę, to miałam po przeczytaniu o tym wewnętrzne poczucie hmm… jakby zdrady. Mianowicie okazuje się, że to, co słodkie, to co pyszne i wykwintne, to co dziś wyróżnia francuską kuchnię, jest zasługą Włochów. Uwierzcie, że pisząc to, nadal nie mogę się z tym pogodzić. Francuzi poznali cudowny smak deserów, tortów, ciasteczek, kremów, syropów, likierów, sorbetów, itp… dopiero wtedy, gdy Włosi im je przywieźli – w XV-XVI wieku.  Francuzi bowiem jeszcze w czasach późnego średniowiecza uważali cukier za lekarstwo. Istnieją nawet opowieści o tym, jak to Katarzyna Medycejska miałaby być importerką tychże pyszności do tradycji francuskiej. Jak dla mnie to taka próba symbolicznego podkreślenia tej zmiany w żywieniu na kobiecą, słodką nutę. Gwoździem do trumny mojego wyidealizowanego wyobrażenia o tradycji cukierniczej znad Sekwany okazały się być kolorowe makaroniki. Te dziś flagowe ciasteczka największej i najstarszej paryskiej cukierni La Durée, którymi się chwali i napawa dumą, którymi podbiła Rosję i Japonię… I co? Są włoskie a nie francuskie! Nadal nie rozumiem jak filar francuskiej kultury mógł być z importu…


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI