Jakie masz nastawienie do pracy? – Sprawdź, do której generacji należysz!

fot.123rf

Pracować, by żyć, czy żyć, by pracować? – Te dwa podejścia w skrócie wyrażają różnicę między pokoleniem „X” oraz pokoleniem „Y”. Co na to pokolenie „Z”? Jeszcze nie wie, bo dopiero zaczyna ścieżkę kariery, ale za to ma wymagania. A Ty? Do której generacji należysz? Z którą się utożsamiasz? Odnajdujesz się na rynku pracy?
Jak zmienia się nasze podejście do pracy, zarobków i realizacji w życiu zawodowym, można łatwo prześledzić na przykładzie klasycznej rodziny 30-latka. Jeśli przyjrzymy się temu, jak pracowali jego dziadkowie, zauważymy, że niewiele czasu poświęcali rodzinie. Normą był 13–15-godzinny dzień pracy, lojalność wobec pracodawcy i wielki szacunek dla pieniędzy, które gwarantowały przeżycie. Z kolei dla jego rodziców praca była szansą na bycie docenionym, samorealizację i podwyższenie statusu społecznego. Byli lepiej wykształceni i nastawieni na karierę zawodową, szukali pracy stabilnej oraz dobrze płatnej. I wreszcie pokolenie naszego 30-latka. Powszechnie określane jako generacja, która korzysta z ogromnego postępu technologicznego, reformy edukacyjnej, nowego ustroju demokratycznego, wolności i otwartych granic. Przez pierwszych badaczy psychologii pracy nazwana pokoleniem Y, w odróżnieniu od poprzedniego – zwanego pokoleniem X. Wykształcone, oczekujące wyzwań zawodowych, ale też równowagi pomiędzy pracą i życiem osobistym. Kreatywne, elastyczne i świetnie orientujące się w nowinkach technologicznych.

reklama

Masz 30 lat i nie odnajdujesz się w tym opisie? Albo odnajdujesz się tylko w jego części? Jak twierdzi prof. dr hab. Anna Zalewska z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu, przynależność do pokoleń jest kwestią umowną. Jej zdaniem jest wiele rozbieżności w charakterystyce poszczególnych grup w zależności od podejścia badaczy. – Wyróżnikiem mają być głównie granice biologiczne, czyli wiek. Tymczasem nasze zachowania zależą też od warunków, w jakich żyjemy, wychowania i kwestii osobowościowych – tłumaczy prof. Zalewska. Jej zdaniem najbliższe prawdy jest rozróżnienie pracowników na cztery grupy.

Pierwsza to tzw. generacja „baby boomers”. – Jej przedstawiciele stanowią obecnie 50 proc. rynku pracy. Są w wieku 45–65 lat, zajmują kierownicze stanowiska, odgrywają sporą rolę w funkcjonowaniu firm, ale będą musieli ustępować miejsca kolejnym pokoleniom. Sama do nich należę, choć mentalnie bliżej mi do pokolenia X – wyznaje prof. Anna Zalewska.

Druga – generacja X, czyli ludzie w wieku 30–45 lat, w okresie środka życia. – Mają już jakąś pozycję i dorobek, a ich kariera jest ustabilizowana – tłumaczy ekspertka. – Podczas gdy „baby boomersi” zaczynali i kończyli pracę w jednej i tej samej firmie, stąd cechowała ich olbrzymia lojalność, w pokoleniu X nie ma już tego podejścia, a ważną rolę odgrywa satysfakcja z pracy.

Trzecia grupa: pokolenie Y. Ludzie mający 20–30 lat, czyli urodzeni po 1990 lub, jak podają inni badacze, 1985 roku. – W psychologii pracy długo obowiązywała polaryzacja tych dwóch pokoleń, a wyróżnikiem miało być głównie to, że X (do którego zaliczano wtedy „baby boomers”) potrzebuje silnej motywacji zewnętrznej, a Y jest już mocno motywowane wewnętrznie, poprzez satysfakcję z pracy – tłumaczy prof. Zalewska. – Czwartą grupą ma być pokolenie Z, które dopiero rozpoczyna swoją ścieżkę zawodową.

Przy podziale na cztery kategorie łatwiej można zauważyć różnice w motywacji do pracy. – „Baby boomersi” pracują po to, by przetrwać. Motywuje ich lęk przed utratą zajęcia i finanse. Poświęcają się pracy, często robiąc to kosztem rodziny czy hobby. Niekoniecznie są nią bardzo zainteresowani, ale czasowo praca wypełnia ich dni – tłumaczy prof. Anna Zalewska. – Pracownicy z generacji X żyją po to, by pracować. Jeszcze bardziej poświęcają się działalności zawodowej, bo widzą w niej możliwość samorealizacji, co jest nadal bliskie protestanckiemu etosowi pracy. Z kolei pokolenie Y pracuje po to, żeby żyć. Czyli praca jest ważna, ale nie najważniejsza. Chcą się w niej spełniać i rozwijać, ale dbają też o inne wartości, jak rodzina, czas wolny czy życiowa pasja. Są dużo bardziej zależni od rodziców, późno wchodzą w związki małżeńskie, nie chcą mieć zobowiązań – dodaje ekspertka.

Najmniej zbadane jest pokolenie Z, które dopiero rozgląda się za pierwszą pracą. Mówi się, że ma duże oczekiwania, za którymi nie zawsze stoi dobre przygotowanie. Zdaniem prof. Zalewskiej jest to między innymi konsekwencją tego, że wydłuża się czas studiowania, do czego młodych zachęcają rodzice, wierzący, że ułatwi to później znalezienie pracy. Tak też patrzy społeczeństwo. – Tyle że pracodawcy wymagają praktyki – zauważa ekspertka. – Poza tym obecnie współczynnik scholaryzacji to 50, 60 proc., kiedyś to było zaledwie kilkanaście procent. Nie sposób zachować dawnego standardu pracy dla absolwentów.

Tym bardziej że pracą na rynku trzeba się podzielić z poprzednimi pokoleniami. – Od każdego wymaga się czegoś innego, ale każde może się odnaleźć zawodowo, jeśli będzie otwarte na naukę – mówi prof. Anna Zalewska. Na przykład „baby boomersi”, którzy nie mają wprawdzie dużej styczności z nową technologią, mogą służyć doświadczeniem osobom z pokolenia Z. One z kolei bez technologii nie wyobrażają sobie życia i mogą tą wiedzą podzielić się ze starszymi. Różnimy się i dzięki temu idealnie się uzupełniamy. Jak podkreśla prof. Anna Zalewska, różnorodność pracowników sprzyja jak największej efektywności zespołu i firmy.

Ostatecznie od wszystkich nas wymaga się tego samego: elastyczności, otwartości na rozwój i zaangażowania. A to pomaga znaleźć i utrzymać pracę zarówno 20-, jak i 50-latkom.

Ekspert prof. dr hab. Anna Zalewska Uniwersytet SWPS w Poznaniu

Artykuł pochodzi z wydania specjalnego Sens w pracy – 2015