Seks w prezencie – tak czy nie?

Kiedy rozpakujesz paczuszkę pod choinką i wyskoczy z niej gumowy penis w okularach, cyc antystresowy, kajdanki – co pomyślisz? Że to można kupić! Za to pożądanie w oczach ukochanego na twój widok jest… bezcenne.
Seks w prezencie? Już samo sformułowanie wzbudziło w redakcji wątpliwości. Ma coś niebezpiecznie bliskiego z niefajnym określeniem „dawać, oddać się”, czyli z poczuciem uprzedmiotowienia ciała. Z drugiej strony kusi swoistą perwersją.

No więc jak? Oddać się mu w prezencie czy nie?

Erotyka lubi święta

Jak to może wyglądać…? Czy jeśli kupisz: seksowną bieliznę (przez internet), 20 metrów wstążki (w centrum handlowym), czapkę Mikołaja (w sklepie z zabawkami) i w wigilijny wieczór powitasz ukochanego w drzwiach w samej bieliźnie (albo bez), za to przewiązana wielką, czerwoną kokardą w talii – to będzie to? I powiesz: „jestem cała twoja” albo „ty jesteś panem, a ja niewolnicą…”. Tylko jak on na to zareaguje?

– Będzie zachwycony! – obiecuje Małgorzata Zaryczna, psychoterapeutka i seksuolożka.
– To proste – seks, obok akcesoriów motoryzacyjnych i sportów ekstremalnych, znajduje się na szczycie listy wymarzonych prezentów każdego mężczyzny. Ale i kobieta będzie zadowolona, gdy usłyszy: „kochanie, dziś spełniam twoje życzenia”.

Taka deklaracja podnieca, bo niesie komunikat: „nadal mnie pociągasz – jak nikt inny”. Seksuolożka dodaje, że podobne zabawy mają walor dobrej przyprawy: ożywiają życie seksualne zgranych par i potrafią przełamać seksualny impas par mniej otwartych:
– Podarowanie siebie ma siłę odświeżenia, podkręcenia atmosfery i pobudzenia erotycznej energii. A sygnał „Tylko ty, proś, a zrobię to dla ciebie” jest i zawsze będzie afrodyzjakiem – niezależnie, czy taki prezent daje kobieta mężczyźnie czy mężczyzna kobiecie.

Erotyka, jak żadna inna dziedzina, uwielbia odświętność i odmianę. To dobrze, bo sposobów, na które można obdarować rozkoszą ukochaną osobę, jest przecież sporo. Potrzeba do tego fantazji i gotowości, by z radością dawać i przyjmować. A święta – ze swoją atmosferą bliskości i ciepła – to wprost idealny czas na dzielenie się miłością, także fizyczną. Niech barszczyk z uszkami wystygnie, tym razem postanawiamy najpierw rozpakować prezenty!

Masz wątpliwości, czy obwiązanie się kokardą nie świadczy bardziej o naiwności niż fantazji? Boisz się, czy nie zrobisz z siebie przypadkiem zabawki do erotycznego użytku mężczyzny?

– Nie trzeba się obawiać, że kokardą umniejszamy swoją wartość. Erotyczne zabawy nie mają nic wspólnego z uprzedmiotowieniem kochanków! W końcu tu obie strony są partnerami, oboje biorą w nich udział dobrowolnie i oboje mogą powiedzieć „stop!” – gdy coś przestanie im odpowiadać lub druga strona zechce posunąć się za daleko. Stwierdzenie „należę do ciebie” jest przecież tylko potwierdzeniem podjętej kiedyś decyzji: „chcę z tobą być, rezygnuję z innych partnerów na rzecz naszej relacji” – mówi seksuolożka.

Seks czy wino?

Małgorzata Zaryczna namawia do zadbania o oprawę swojego prezentu tak samo, jak gdyby chodziło o biżuterię czy książki. Każdy pomysł jest dobry: czy to ścieżka do sypialni usłana częściami garderoby, za którymi należy podążać, czy loteria karteczek z seksualnymi pomysłami. – Ważne, by było inaczej, odświętnie – tłumaczy. – Niech ten nasz „zwykły” seks będzie… całkiem niezwykły.

Na przykład: „talony na pieszczoty”. Nawet jeśli w końcu ich nie podarujesz, bo zabrakło ci śmiałości, pomyśl, co byś na nich napisała. Jeden na seks oralny, inny na domowy striptiz, kolejny może na seks z zawiązanymi oczami, na podłodze, w sypialni teściów, na kuchennym stole, a może w waszym poczciwym aucie? Ups! Niby prezent, ale dla kogo? Dla obojga! Przecież zapisujesz to, na co i ty masz ochotę!
– To doskonała okazja do wypróbowania fantazji, które nas pociągają, ale trochę się ich obawiamy, zwłaszcza w codziennym życiu – mówi Małgorzata Zaryczna.
– Ale święta to co innego. Urodziny, gwiazdka czy ważne wydarzenia skłaniają do świętowania w niecodzienny sposób – i właśnie tak to zostanie przez kochanków zapamiętane: jako coś niezwykłego, dalekiego od powszedniości.

Można oczywiście podrzeć swoje karteczki, a mężowi podarować butelkę dobrego wina. – Tak bywa, gdy kobieta obawia się, że partner uzna ją za zbyt odważną, albo że prezent na tyle mu się spodoba, że w konsekwencji będzie musiała potem co chwila zgadzać się na różne eksperymenty – mówi seksuolożka. – A szkoda, bo kiedy partner dostaje taki prezent, bynajmniej nie myśli: „musimy to teraz robić codziennie”, tylko cieszy się z tego, co się dzieje tu i teraz.

Nagroda pocieszenia

Zatem na pytanie „seks w prezencie – tak czy nie?” odpowiadamy „tak!”. Jest tylko jeden warunek, który musi spełniać erotyczny prezent. Jeszcze bardziej niż kreatywności, humoru i okazji wymaga pewności, że obdarowywana osoba jest tą właściwą oraz że fantazji towarzyszy intencja wyrażenia miłości i bliskości. Jeśli to seks „na odczepnego”, prezent na pożegnanie albo nagroda pocieszenia – to pozostawi niesmak i przykre wspomnienia. Jeśli poznasz kogoś na portalu randkowym, lecz po dwóch miesiącach spacerów, kina i wspólnie zjedzonych sałatek dojdziesz do wniosku, że to jednak nie ten, nie popadnij w pułapkę myślenia w rodzaju: „miły facet, no i tak się starał… Coś mu się należy, taki prezent na otarcie łez”.

– To absurd! – mówi Małgorzata Zaryczna. – Podarowany seks byłby tu jak dowód na to, że za miłe spędzenie czasu z tobą, należy się komuś nagroda.

Na otarcie łez, z poczucia winy, żeby przekupić ukochaną osobę – takim erotycznym prezentom, nawet jeśli partnerów łączy uczucie, mówimy zatem zdecydowane „nie!”.

Czy seks to dobry pomysł na prezent? Chcesz o tym porozmawiać? 6 grudnia o godzinie 19.00 zapraszamy na czat z psycholog Magdaleną Kołodkiewicz, autorką książki „Zupa musi być”: www.czat.onet.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »