Gdzie szukać tu sztuki

Blog Karoliny Breguły
fot. Karolina Breguła

W Bergen sztuka ukryta jest po kątach. Nie widać tu ani tworzonego nocami street-artu, ani w pełni legalnych działań artystów powstałych przy współpracy z miastem.
Mój kolega, architekt Héctor Piña-Barrios, wykładowca tutejszej School of Architecture tłumaczy mi, że Bergen to miasto zbyt konserwatywne, by dopuścić ingerencje artystów w strzeżoną jak skarb tradycyjną przestrzeń miejską. Artyści nie próbują tu nawet walczyć o swoje miejsce poza galeriami. Ma się przez to wrażenie, że w ogóle ich tu nie ma. Że istnieją odkrywa się dopiero, gdy trafia się na jedno z ich ukrytych skupisk.

Jedno z takich miejsc to Verftet. To pięknie położona stara fabryka produkująca niegdyś wyroby z sardynek. Dzisiaj są tu pracownie, centrum rezydencyjne przyjmujące wizytujących twórców, galeria, sklepiki z wyrobami artystów-rzemieślników i knajpka z prawdopodobnie najpiękniejszym widokiem w mieście.

Innym podobnym miejscem jest Bergeńskie Mięso czyli Bergen Køtt. To dawny zakład mięsny, położony w malowniczym Sandviken. Jest tu pięć pięter pełnych pracowni artystów wizualnych i sal prób muzyków, jest też sala koncertowa i bar z galerią. Dom zawsze pełen jest ludzi. O każdej porze można tu wpaść i spotkać kogoś ciekawego.

Moje ulubione skupisko ciekawych ludzi to Den Grønne Sykkel a więc Zielony Rower. To również stary pofabryczny budynek, w którym na piętrze zagnieździli się artyści, a na parterze mieści się wspaniała instytucja promująca kulturę rowerową. To wielka hala, w której stoją setki jeśli nie tysiące rowerów. Część z nich można kupić lub wypożyczyć w bardzo przestępnych cenach, inna to eksponaty prowadzonego przez Den Grønne Sykkel muzeum rowerów. Pojazdy z muzealnej kolekcji można nie tylko oglądać, ale również wypróbowywać, jeżdżąc alejkami wewnątrz rowerowej hali.

Muzeum to również miejsce spotkań. Stoją tu dwie wygodne kanapy i gitara, na której każdy może sobie pograć. Można też dostać kawę i pogadać z przesympatycznymi miłośnikami rowerowego Bergen.

Den Grønne Sykkel promuje tanie i przyjazne miasto. To tutaj doradzono mi, gdzie mogę kupić najtańsze w mieście jedzenie i co moja pięcioosobowa ekipa filmowa ma robić, żeby nie zbankrutować podczas miesięcznego pobytu w Norwegii.