Imię niejedno ma imię

„Pani, w tym USA jeden ma na imię to samo, co drugi na nazwisko! Taki tam bardak jest!” – usłyszałam kiedyś od pana Włodka z parteru. A jeszcze dawniej, gdy byłam mała, mamusia mi opowiadała, że pewnego razu w Ameryce przyszła na świat dziewczynka. Tatuś jej, co właśnie wrócił był z Polski, zachwycony naszym słowiańskim językiem, nadał jej piękne imię… Filiżanka. Bo tam jest taka demokracja, że nazwać można dziecko jak się chce. Z sufitu wziąć imię można, z choinki urwać, ze stołu ściągnąć.
Odkąd media rządzą światem, a Internet je wszystkie łączy pod swymi elektronicznymi skrzydłami – trwa nieustająca parada imion niebywałych! Do niemowlęcych kołysek wpadają wprost z telewizyjnych seriali (ostatnimi laty np. śliczne imię Amelka z „Na dobre i na złe”, ale dawniej trafiały się Izaura, Samanta czy Merlin) albo z notek w portalach plotkarskich, które umożliwiają korzystanie z asortymentu zagranicznych imion gwiazd i gwiazdek, a także ich gwiezdnych dzieci, co imiona mają odlotowe! Zarażanie się dziwacznymi imionami (często zyskują dodatkowe niuanse w słowiańskim kontekście albo w połączeniu z nazwiskiem stają się po prostu ośmieszające) ma miejsce także bezpośrednio na forach internetowych, gdzie się przyszłe mamy wzajemnie podniecają do odwagi… Niestety, najmniej twórczej satysfakcji z tego procederu miewa samo dziecko, które już na starcie dźwigać musi bagaż inności i śmieszności, co jak wiemy, jest dla małych ludzi szczególnie dotkliwe w konsekwencjach. Podobno dziwaczne imię może wpływać na samoocenę od najwcześniejszych lat i ukształtować postawę lękową, a także introwertyczną osobowość. Ciekawe, jaką osobowość mieć będzie dziewczynka, której mama tak radośnie wyznaje na internetowym forum: A moja córeczka ma na imię Destiny-Loveth! I bardzo mi się podoba, i bym jej nigdy nie zmieniła! W skrócie wołamy do niej DEs lub babcia mówi Destinka. Z entuzjazmem popiera ją młodziutka zapewne internautka Klodetka (Claudette Patricia Lukrecja), która też ze swego aktu chrztu bardzo jest zadowolona. Ale jest ona wyjątkiem. Większość nosicieli imion nietypowych wyraża się o swych rodzicach z przekąsem, a w ekstremalnych wypadkach nawet obraźliwie. I się odgrażają, że gdy tylko dorosną, zaraz imiona swoje zmienią. Tak jak to zrobił Zowi Bowie, syn Davida Bowie, co lubi śpiewać do rymu. A córeczki polskiej aktorki Katarzyny Figury, które noszą imiona Koko i Kaszmir Amber? (Niech się Michał Wiśniewski schowa ze swoimi Xavierami i Etienetkami!). Koledzy ze szkoły Koko mają duże pole do twórczego popisu…

reklama

Egzotyka niejedno ma imię. Czasami starożytne. W pewnej rodzinie (znajomi znajomych) z pokolenia na pokolenie chłopcy otrzymują imiona mężnych kartagińskich wodzów: Hannibala i Hamilkara. Ja sama dostałam imię literackie (mój tata był studentem polonistyki, gdy przyszłam na świat), na cześć bohaterki francuskiej znanej powieści. Dziś jest to w Polsce imię bardzo popularne, ale 50 lat temu, bynajmniej. Przezywano mnie na podwórku nagminnie, a ja się rzucałam do bicia, bo byłam silną i bardzo uspołecznioną dziewczynką… Gdy dorosłam, zmieniłam imię urzędowo i teraz jestem jedną z dwóch milionów Ann w naszym kraju. Niezwykle dziś popularne jest imię Zuzia i takie imię właśnie samodzielnie wybrała sobie (też urzędowo) jedna z nieszczęśliwie nazwanych przez mamę internautek – Scholastyka. Wyznaje ona w jednym z postów, że przez całe dzieciństwo i młodość była przedmiotem kpin i nigdy nie miała okazji zaistnieć jako osoba, jej imię przyćmiewało jej osobowość.

W Wielkiej Brytanii bardzo popularnymi imionami dla dzieci są Jabłko, Papryka i Morela. Niespożywczym, lecz meblowym imieniem coraz modniejszym w Anglii jest Ikea. Tylko patrzeć, jak się pojawi i u nas, bo ładne i brzmi swojsko.

W Wikipedii przeczytałam, że naukowcy odkryli, iż kruki, ptaki, nadają sobie nawzajem imiona i się nimi nawołują. I tylko żeby jakimś miłośnikom ornitologii nie przyszło do głowy pociechy nazwać np.: „Khrrakhr” !

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »