Olga Tokarczuk: Żyć poza centrum

Fot. Łukasz Giza

Jej książki tłumaczone są na wiele języków, bo rozpoznają się w nich ludzie pod każdą szerokością geograficzną. Pisze dla tych, których podejrzewa o podobieństwo do siebie. Wierzy w czułość i wspólnoty. Właśnie ukazała się jej nowa książka „Opowiadania bizarne”.

reklama

Bohaterkami opowiadania „Wizyta” są kobiety, może klony, które stworzyły sobie doskonały świat czułości, hodują kwiaty i razem wychowują dziecko. Nie chcą dopuszczać do siebie tego, co na zewnątrz.

O, jak fajnie, że pytasz o to opowiadanie. Tak, tworzą nowy model rodziny, homogenetycznej, idealnej dla egotycznego i narcystycznego współczesnego człowieka, który najlepiej czuje się w swoim towarzystwie. Traci czułki do kontaktu z innymi. Nie wiemy dokładnie, na czym polega identyczność, czy to są klony, czy maszyny. Nieważne – nowy model bliskości wydaje się bardzo pociągający.

Z którymi bohaterami ze swoich książek mogłabyś stworzyć taką wspólnotę?

Zaprosiłabym Martę z „Domu dziennego, domu nocnego”. Starsza, przenikliwie mądra pani, z tych, co to się nigdy nie starzeją mentalnie. Z nią byłoby mi dobrze.

Więcej w majowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 05/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.