Warzywny pasztet z lnianymi otrębami i nasionami konopi

Podobno wiosna przyszła w poniedziałek o 11.29…zaciekawiła mnie ta astronomiczna dokładność. Ale zanim nastał ten pożądany przeze mnie moment, wychynęłam przez tarasowe drzwi i oczom mym ukazał się biały śnieg! Pokrył wszystko to, co zdążyło się w końcówce zimy zazielenić  i odrosnąć.

Z nosem przy szybie czekałam, aż się to białe rozpuści i pozwoli malutkiej wiosence przyjść na świat. Oj, sporo jeszcze się w przyrodzie zadzieje, zanim wiosna okrzepnie i pokaże swoje świeże oblicze. Póki to nie nastąpi, zużywam zeszłoroczne plony, dorzucam nieco lżejszego pierwiastka i piekę warzywny pasztet. Może białe jutro nie spadnie. Trzymaj się wiosno!