Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Apetyczna panna Dahl


22 listopada 2011 Newsfood redakcja
To ta książka została opisana przez Jamiego Olivera słowami „Czysta rozkosz!”.

„Apetyczna panna Dahl”, Sophie Dahl, to wspaniała książka kucharska, zawierająca 100 prostych i niskokalorycznych przepisów na każdą porę roku. Książka jest także swoistym pamiętnikiem autorki, opowiadającym o miłości do jedzenia, a także ciągłym zmaganiu się z apetytem. Sophie wyrosła w rodzinie prawdziwych smakoszy, a gotować zaczęła, kiedy tylko umiała utrzymać łyżkę w ręce. „Apetyczna panna Dahl” przedstawia smakowite przepisy – od letnich duszonych warzyw o cytrynowym aromacie po przypieczone na chrupiąco placki oraz sałatki i zupy na wczesnojesienne ciepłe dni, dekadenckie desery i ciasta, które Sophie pamięta z kuchni swojej babci Gee-Gee – obfite, ale zrównoważone posiłki stworzone na cześć prostej przyjemności jedzenia. Sophie Dahl karierę zaczynała jako modelka, która mimo że nosiła rozmiar 42 współpracowała z największymi kreatorami mody, a jej zdjęcie, promujące perfumy Opium przeszło do historii. Autorka jest wnuczką słynnego brytyjskiego bajkopisarza Roalda Dahl’a, autora m.in.: Charlie i fabryka czekolady. „Apetyczna panna Dahl” to także tytuł autorskiego programu Sophie, który w Polsce jest emitowany z dużym sukcesem przez kuchnia.tv. W 2007 roku wydała pierwszą powieść Playing with the Grown Ups, zaraz po bestsellerowej ilustrowanej noweli The Man with the Dancing Eyes. Sophie przez trzy lata pisała do Men’s Vogue, a teraz współpracuje między innymi z brytyjskim i amerykańskim wydaniem Vouge’a, dziennikami The Guardian i The Times oraz Telegraph Magazine i tygodnikiem Spectator. Po ośmioletnim pobycie w Nowym Jorku zamieszkała w Londynie.   Fragment wstępu do książki Sophie Dahl „Apetyczna panna Dahl” Drugie słowo, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam, brzmiało „kjufka” – przekręcona po dziecinnemu „krówka” powinna była dać moim rodzicom do myślenia, co przyniesie przyszłość. Kiedy byłam mała, jedzenie zajmowało moje poranne i przedsenne myśli; śniły mi się koszmary o strasznych ludziach ulepionych ze stołówkowego puree ziemniaczanego, odzianych w pasiaste rajstopy, ścigających mnie przez gęsty las. Z radością przyjmowałam natomiast sen o chmurze z bitej śmietany, źródełku bijącym aksamitną czekoladą albo fontannie zakazanego sprite’a lub wiśniowej coli. Urządzałam moim lalkom najwystawniejsze podwieczorki w całym Londynie, ale zaproszenie należało się tylko mnie. Mój pierwszy (i ostatni) królik został nazwany Plackiem na cześć ulubionego śniadania. Placek był nieokrzesany i perwersyjny – dopadł swojego współlokatora: uległą, mrugającą ślepkami świnkę morską imieniem Syrop Klonowy. Szok przyprawił Syrop Klonowy o natychmiastową śmierć, a Placek został wysiedlony na wieś, by żyć na wygnaniu, w hańbie i opuszczeniu. Trochę to niesprawiedliwe, że jego niecny postępek wynagradzały mu wiejskie królice i świeża trawa, ale w końcu dosięgła go karmiczna żandarmeria: skończył marnie w szczękach kulawego lisa. Z jedzeniem zawsze łączył mnie burzliwy związek; kochałam je ślepą miłością albo postrzegałam jako niezależne ode mnie źródło kłopotów. Dawniej w moim odczuciu jedzenie bywało albo wiernym druhem, albo grzechem, rzadko czymś pomiędzy. W dzisiejszym pokręconym, bezlitosnym świecie jeszcze częściej utożsamia się je z występkiem. (…)


POLECANE KSIĄŻKI