Jak wychowywać chłopców?

fot.123rf

Jako kobiety instynktownie wiemy, jak wychować dziewczynkę. Często kierujemy się przy tym wspomnieniami z czasów, kiedy same byłyśmy małe. Ale jak wychować małego mężczyznę? I to w czasach gender?
1. Więcej czułości. Płeć dziecka nie ma nic wspólnego z jego potrzebą czułości. Błędem jest sądzić, że chłopcy, w przeciwieństwie do dziewczynek, stronią od przytulania, noszenia na rękach, całusków. Małe dziecko nie ma płci. To po prostu człowiek, któremu niezbędne jest przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, a to można mu okazać wyłącznie poprzez kontakt fizyczny. Warto podążać za potrzebami syna i w żadnym razie nie obawiać się, że często przytulając synka, wychowamy go na „mięczaka”. Odbierając mu czułość, odbierasz mu swoje wsparcie i wychowujesz słabego, niezaspokojonego emocjonalnie mężczyznę. Gdy w pierwszych latach życia chłopiec otrzyma wystarczającą dawkę czułości, będzie bardziej pewny siebie. Uwaga: to on powinien sam decydować, jakiej dawki wsparcia fizycznego potrzebuje.

reklama

2. Męski opiekun. Wiele mam, zwłaszcza samotnych, po traumatycznych doświadczeniach z mężczyznami, unika ich w otoczeniu swojego dziecka. Błąd! Nie chodzi o to, że kobieta źle wychowa chłopca, ale o to, że ma mniejszą wytrzymałość na jego chłopięce zachowania. Dlatego jeśli twój maluch wychowuje się bez ojca, zadbaj, by miał dobry kontakt z dziadkiem, nauczycielem, trenerem czy sąsiadem – jakimś mężczyzną z bliskiego otoczenia, który jest dla niego autorytetem w jakiejś dziedzinie.

3. Ujście dla nagromadzonej energii. W chłopcach gromadzi się energia, a gdy są mali, takie sposoby, jak gra w koszykówkę w przerwie na lunch czy mycie samochodu, nie są im jeszcze dostępne. Dlatego radzą sobie we właściwy dla siebie sposób, czyli wiercą się, stukają palcami, gniotą kartki, kopią w nogę krzesła. Nie chcesz, żeby syn tak robił? Daj mu możliwość spontanicznego wyszalenia się, to może być bieg po parku czy zapasy na dywanie – ważne, by znalazł sposób na rozładowanie energii.

4. Swobodne zabawy na czas. Kiedyś zajęcia sportowe o charakterze zorganizowanym były obowiązkowe w każdym szanującym się przedszkolu. Dziś wiemy, że na rozwój dziecka najlepszy wpływ ma nie trening karate czy bieganie za piłką w grupie, ale zabawy spontaniczne. Dlatego zamiast zapisywać synka na piłkę nożną, lepiej mierz mu czas, gdy biega, albo kup minibatut (mała trampolina) i zachęcaj, żeby skakał na nim tyle, ile tylko potrzebuje.

5. Małe nagrody. Nie bój się, że wychowasz interesownego człowieka. Za wysiłek, na przykład posprzątanie pokoju czy zapisanie linijki literek, bonus się po prostu należy. Nawet niewielki zachęca do wytrwałości, daje poczucie, że opłaca się pokonać lenistwo, współpracować. Pamiętaj tylko, żeby to były malutkie nagrody, bo dla chłopca będziesz ich potrzebować bardzo dużo.

6. Stop zamartwianiu się. Chłopcy źle znoszą, gdy mama nadmiernie się o nich martwi, odbierają to jako zamach na swoją niezależność, a nie jako bezgraniczną miłość. Przesadne zamartwianie się o syna obciąża go emocjonalnie, a nie wspiera.

7. Chwila na oddech. Złość małego chłopca jest jak błyskawica, warto więc pomóc mu ją okiełznać. Wąchanie kwiatów to dobra metoda, żeby dziecko złapało oddech. Warto je tego nauczyć i wielokrotnie przećwiczyć to zachowanie. Za każdym razem, gdy sama czujesz złość albo smutek, „powąchaj kwiat”. Wciągnij głęboko powietrze – dokładnie tak, jakbyś wąchała kwiat, a potem wolno je wypuść. Gdy nauczysz tego swojego synka, on będzie wszczynał znacznie mniej konfliktów.

8. Praktyka ponad teorią. Gdy syn zachowuje się niebezpiecznie, nie mów mu, jak powinien coś robić, ale przećwicz, nawet wielokrotnie, zachowanie prawidłowe. Wybieganie na jezdnię za piłką, wyrywanie zabawek, szczypanie innych czy zbyt częste sięganie po słodycze – to wszystko nas razi, bo jest szkodliwe i niebezpieczne. Należy ćwiczyć prawidłowe zachowania, a nie tylko mówić, że tak się nie robi.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »