Po czym rozpoznać, że czyjeś zachowanie to mobbing?

fot.123rf

Szef znów oddał ci do poprawy sprawozdanie, koleżanka rozpowiada na twój temat złośliwe plotki, a na myśl o pracy dostajesz skrętu kiszek… Jak poznać, kiedy jesteś ofiarą mobbingu, a kiedy masz po prostu do czynienia z niekoleżeńskim zachowaniem i niskimi standardami pracy?
To było wiele lat temu. Będąc freelancerem, dałam się skusić perspektywie pracy na etat w fajnej redakcji i nowej roli – rasowego dziennikarza. Szefowa zleciła mi napisanie tekstu: ,,Ma być mądrze, ale ciepło i dużo rad. Ty jako psycholog nie powinnaś mieć z tym problemu”. Problemem były zupełnie nowe dla mnie warunki pracy: siedem osób w pokoju, wiecznie dzwoniące telefony, w międzyczasie przerwa na odprawę u szefowej. Trudno było mi się skupić, ale dałam radę, napisałam, przesłałam i czekałam na werdykt. Szefowa miała uwagi, nie powiem całkiem słuszne – za pierwszym razem. Kolejne poprawki wydawały mi się nieco dziwne, ale cóż: „szef nasz pan i władca”. Do mety (tak mi się wtedy wydawało) dobrnęłam po 19.00, kiedy moje redakcyjne koleżanki już dawno poszły do domu. Ale szefowa została: ,,Posiedzę tu z tobą, żebyś poznała moje wymagania. Wiesz, nawet najlepsze studia psychologiczne są psu na budę w mojej redakcji”. Kiedy, po następnej poprawce, szefowa zaakceptowała wreszcie tekst, artykuł poszedł do łamania. Z redakcji wyszłam ostatecznie o 3.00 nad ranem, żegnana słowami szefowej: ,,Ale mnie dziś zmordowałaś, no nie wiem, czy decyzja o przyjęciu cię nie była błędem. Wcale nie jesteś taka błyskotliwa, jak mi się wydawało”. Czy to był mobbing, a może jednie pokazanie, kto tu rządzi?

reklama

Zarządzani strachem

,,Jesteś głupia i beznadziejna”, „Już dawno powinnam cię zwolnić”, „Współczuję twojemu mężowi”, „Nie podoba ci się, to droga wolna” – ile z nas słyszało podobne zdania z ust szefa czy szefowej? Poniżanie, oczernianie w oczach zespołu, rzucanie fałszywych oskarżeń, obmawianie za plecami, wyśmiewanie, umniejszanie pracy, podkreślanie rzekomej niekompetencji, atakowanie bez powodu, brak wynagrodzenia za nadgodziny, wulgarne zachowania – to najbardziej sztandarowe przykłady mobbingu. I co z tego? Ten rządzi, kto ma władzę.

Z badań wynika, że ok. 75 proc. pracowników doświadczyło podobnych zachowań na własnej skórze. W Polsce, w dobie kryzysu ekonomicznego, to bardzo popularny sposób zarządzania ludźmi. Zastraszanym pracownikiem łatwiej się steruje. Po jednej stronie szef despota, który w ten sposób rozładowuje swoje frustracje. Po drugiej pracownik, który żyje w lęku przed stratą pracy, a kredyty trzeba spłacać.

Kiedy pracodawca po raz pierwszy zachowa się w taki sposób, łudzisz się, że to jednorazowy wyskok. Nawet jeśli masz ochotę przeciwstawić się tyranowi, rezygnujesz ze względu na brak wystarczających dowodów. Początkowo liczysz na to, że poprą cię koleżanki z działu, ale szybko przekonujesz się, że jesteś w błędzie. Każdy martwi się o swój stołek. Odpuszczasz, a zachęcony twoją biernością agresor wzmacnia ataki. Nawet jeśli masz mocne dowody na twardy mobbing, przykłady innych, którzy próbowali walczyć, ale polegli, nie zachęcają do otwartej konfrontacji.

To jedna część prawdy. Druga to fakt, że mobbing może być świetnym narzędziem w rękach mobbingowanego. Zdaniem pracodawców, w kryzysie zwalniani pracownicy sięgają po mobbing jak po oręż: nic nie ryzykujesz, najwyżej nie wygrasz procesu, a możesz na przykład wynegocjować wyższą odprawę. Zdarza się, że mobbing bywa mylony z molestowaniem seksualnym albo brakiem sympatii ze strony szefa: ,,Z Gośką się przyjaźni, chodzą razem na lunch, a mnie przegląda billing służbowego telefonu”. Z mobbingiem jest trochę jak z ADHD czy dysleksją – ile w tym prawdy, a ile mody?

Dziś spędzamy w pracy trzy czwarte dnia i liczymy, że praca zaspokoi także nasze pozazawodowe potrzeby: znajdziemy w niej przyjaciół, dostaniemy wsparcie i współczucie w sprawach prywatnych, szef nieraz przymknie oko na nasze nieprofesjonalne zachowanie, dowartościujemy się, będziemy czuć się bezpiecznie, spotkają nas gratyfikacje życiowe, a nie tylko zawodowe… Szef czy koleżanki z pracy także mają swoje pozazawodowe potrzeby i oczekiwania. Kiedy w firmie grunt się pali pod nogami, pracodawca zadba przede wszystkim o własną skórę. Biurowa przyjaciółka może nagle wycofać swoją sympatię, przestać być lojalna, zdradzić nasz sekret, oplotkować. Czy takie zachowania można nazwać mobbingiem, a może to po prostu ludzka ułomność?