Wakacje w domu? Zrób listę przyjemności!

123rf.com

Gdy decydujemy się zostać w domu, koniecznie zróbmy listę przyjemnych, radosnych, odprężających czynności, którym będziemy się oddawać na naszych wakacjach. Jak chciałabym spędzić ten czas? Czego na pewno nie będę robić? Na czym mi zależy? Co mnie odpręża – radzi psycholożka Magdalena Mazurkiewicz.
Dominique Loreau w „Sztuce planowania” proponuje, aby tworzyć listy. Wszystkiego. Na każdą okazję. Nie tylko listy rzeczy do zrobienia, ale także listy naszych pragnień, upodobań, ukrytych w głębi nas skarbów, zdolności, wspomnień, porzuconych marzeń. Bardzo ciekawe. Listy pomagają lepiej siebie poznać, lepiej żyć. Może więc przed latem dobrze byłoby stworzyć listę „Wakacje”. Załóżmy, że chcemy je spędzić w domu, w mieście.

reklama

Wtedy taka lista jest niezbędna. Urlop w domu ma wiele plusów, nie musimy stresować się pakowaniem i wyjazdem, jednak dom przypomina o niezałatwionych sprawach, a umysł pogania: „Siedzisz w domu i nic nie robisz?”. Bardzo łatwo zamiast odpoczywać, wziąć się do roboty: nastawić pranie, załatwić zaległe sprawy, wybrać się wreszcie do dentysty, zacząć mały remont. Rozpędzony umysł planuje, martwi się, rozpamiętuje, wspomina, tym bardziej kuszące staje się sprawdzenie mejli, wykonanie kilku telefonów. Wyjazd, zmiana otoczenia pomagają wybić się z rutynowego myślenia i działania. Odświeżamy się wśród nowych krajobrazów, widoków i zapachów. Z drugiej strony – obce miejsca bywają męczące szczególnie, gdy chcemy wszystko zobaczyć i wywieramy na siebie presję. Gdy decydujemy się zostać w domu, koniecznie zróbmy listę przyjemnych, radosnych, odprężających czynności, którym będziemy się oddawać na naszych wakacjach. Jak chciałabym spędzić ten czas? Na czym mi zależy? Co mnie odpręża? Czego na pewno nie będę robić? Nigdzie nie wyjeżdżamy, to prawda, ale w pewnym sensie potrzebujemy „wyjechać” na te wakacje, czyli zajmować się sprawami, którymi nie zajmujemy się na co dzień czy w każdy weekend. To ma być specjalny czas i potrzebujemy wiedzieć, w jaki sposób chcemy go spędzić. Na pewno warto wyłączyć telefon, uprzedzić ludzi: „Nie ma mnie, jestem na urlopie”.

Na naszej wakacyjnej liście, jak sądzę, znajdzie się: „głęboki relaks umysłu i ciała”.

Umysł i ciało są ze sobą połączone. Rozszalały umysł rozdrażnia ciało. Zmęczone, znużone ciało sprawia, że umysł jest otępiały. Pracujący umysł trudno zatrzymać: „Mam wakacje, koniec, kropka!”. Umysł uspokaja się powoli. Jeśli pierwszy dzień urlopu zaczniemy od medytacji, to może się okazać, że mamy w głowie autostradę i medytacja okaże się męczarnią. Lepiej zacząć od ciała. Co przyjemnego mogę zrobić dla ciała, żeby się trochę uspokoiło? Ukojone ciało kojąco wpłynie na umysł. To są proste rzeczy – masaż, ćwiczenia jogi, przyjemny spacer w parku. Oczywiście, mówimy tu o osobach aktywnych zawodowo, które w czasie urlopu potrzebują zwolnić tempo, złapać równowagę.

Lista: „Zwalniam tempo”…

…czyli na przykład powolne śniadanie, takie jakie lubię, kawa sporządzona na swój jedyny sposób, spacer w ogrodzie botanicznym, kolacja wydana z okazji urlopu, aromatyczna kąpiel. Kluczem jest tu przyjemność. Rozsmakowanie się w tych czynnościach, powolność, świadomość. Przyjemność podnosi nastrój, umysł się uspokaja. To dlatego tak wspaniale działa na nas masaż, szczególnie gdy jest połączony z zapachami, muzyką. Wpływa na zmysły, które na co dzień na ogół zaniedbujemy. Zmysłowe doświadczanie sprawia, że odciągamy uwagę od myśli, pozwalamy odpocząć umysłowi. Robimy zakupy, bo przecież na urlopie też trzeba coś jeść, ale robimy je z przyjemnością: wybrane sklepy, wybrane produkty. Jeśli nie mamy ochoty gotować, pójdźmy do przyjemnej restauracji, po której wiemy, czego się spodziewać. Wakacje to świetny czas na rozwijanie wrażliwości zmysłowej. Zwykły spacer w parku może być głęboko odprężającym, zmysłowym doświadczeniem. Dobrze przywołać tu wewnętrzny aspekt zaciekawionego, niewinnego obserwatora – dziecka, które przygląda się światu, odkrywa go. Odkrywa dźwięki, zapachy, smaki, kolory, kształty, te bez ruchu i te poruszające się; przepływające chmury, wirujące liście. Przenosimy uwagę na ciało, sprawdzamy, czy jest odprężone, sprawdzamy, jak się czujemy, jakie emocje się pojawiają. I wreszcie: o czym myślimy? Obserwujemy myśli. W praktyce uważności o to właśnie chodzi, żeby myśli traktować jak jeden z bodźców, zdarzeń, które pojawiają się i przepływają. Nie jesteśmy naszymi myślami. Spokojnie zauważamy, że myśli się pojawiają, i spokojnie wracamy do tu i teraz. Do przyjemności. Cały dzień bardzo spokojnie robimy coś przyjemnego.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »