Centrum, z którym jesteśmy połączone

Corbis

Macica to bardzo ważna część ciała kobiety przez całe jej życie. To w niej znajduje się istotne źródło naszej kreatywnej energii. Zauważyłam, że kiedy kobieta jest zmuszana do rezygnacji ze swoich potrzeb, marzeń, pasji, odbija się to na zdrowiu tego organu – mówi ginekolożka dr Preeti Agrawal.
– Zapytam przewrotnie: po co nam macica?

reklama

– Żeby przekazać dalej życie. Macica to miejsce przejścia z jednego świata do drugiego, nasz pierwotny dom. Miejsce, z którego wszyscy pochodzimy. Jedynie kobieta jest obdarzona tą wielką odpowiedzialnością i wielkim darem tworzenia nowego życia, a potem wydawania go na ten świat. Właśnie dlatego, że posiada macicę.

– Macica ma wiele znaczeń. To symbol kobiecości, płodności, macierzyństwa i odrodzenia…

– W naturze wszystko się odbywa cyklicznie: pory roku, fazy księżyca, przypływy i odpływy mórz, i ten cykliczny rytm objawia się także w naszej macicy w postaci miesiączki. Dzięki temu jesteśmy w bliskim kontakcie z innymi narządami naszego ciała i procesami, jakie w nim zachodzą.

– W takim razie dlaczego tak często wycina się kobietom macice…

– Medycyna konwencjonalna traktuje macicę jako pojemnik na nowe życie i nie docenia jej innych istotnych funkcji, kiedy kobieta przestaje miesiączkować. A przecież macica to bardzo ważna część ciała kobiety przez całe jej życie. Tam znajduje się istotne źródło naszej kreatywnej energii. Z moich obserwacji wynika, że kiedy kobiety gromadzą w sobie dużo żalu, pretensji, złości, często prowadzi to do powstania chorób.

– Rozumiem, że dotyczy to również macicy?

– Zauważyłam, że kiedy kobieta jest zmuszana do rezygnacji ze swoich potrzeb, marzeń, pasji, odbija się to na zdrowiu tego organu. Jak powiedziałam, za pomocą macicy kobieta łączy się z samą sobą. Kobietami stajemy się dzięki macicy i jajnikom, które wydzielają hormony i kształtują nasz sposób postrzegania świata. Jeśli kobieta jako dziewczyna nie była szanowana przez swoich najbliższych, nie widziała szacunku dla swojej matki, często zdarza się, że podświadomie odcina się od własnego ciała, bo myśli, że jako kobieta jest niewystarczająco wartościowa. Taka blokada może być źródłem problemów ze zdrowiem objawiających się zaburzeniami miesiączkowania, mięśniakami czy endometriozą, czyli rozrostem błony śluzowej macicy. Kiedy źle myślimy o sobie i naszej kobiecości, nasze narządy nie czują się kochane i akceptowane. Bolesne miesiączki są nawet symboliczne – bycie kobietą jest bolesnym doświadczeniem. Na pewno niewłaściwa dieta jest czynnikiem, który potęguje dolegliwości, ale nigdy nie bywa pierwotną przyczyną kłopotów ze zdrowiem macicy.

Choroby macicy wiele mówią o tym, jak kobieta przeżywa swoje relacje. I niestety, mogą dać o sobie znać, kiedy kumulujemy w sobie trudne uczucia, uciekamy od problemów. Bo przecież negatywne emocje to energia, która musi znaleźć ujście. Emocje związane z poczuciem godności, własnej wartości, szacunkiem do siebie samej w przypadku kobiet gromadzą się w macicy.

– A jak jest w kulturze Wschodu?

– Wschodnie kultury lepiej łączą kobietę z jej macicą. Od zawsze podkreślało się w nich kobiecość przez ubiór, różne ceremonie i rytuały, przez tańce, w których kobiety mocno ruszały biodrami. W Indiach kobiety często ubierają się tak, że brzuch jest widoczny. Żadna się go nie wstydzi, nie mówi: mam duży brzuch. Fobia, żeby koniecznie mieć idealnie płaski brzuch, dbanie, żeby go nie było, jest też jakąś formą odrzucenia swojej kobiecości. Powiedziałabym wręcz, że akceptowanie własnego brzucha i jego afirmowanie przyczynia się do zmniejszenia problemów z wagą i szerzej ze zdrowiem. To pewien rodzaj profilaktyki. Nie oznacza to jednak, że w kulturze Wschodu nie istnieje problem deprecjonowania kobiecości. Fundamentem zdrowia dla wszystkich kultur jest świadome wychowanie dziewczynek w taki sposób, żeby w pełni akceptowały swoje ciało.

– Spotkałam się z teorią, że nagminne i często nieuzasadnione zabiegi histerektomii, czyli usuwania macicy, można interpretować jako przejawy patriarchatu, wymierzonej w kobiety agresji.

– Patriarchalny sposób myślenia o ciele jest typowy dla stechnicyzowanej medycyny Zachodu. Dominuje pogląd, że kiedy jest problem, należy go szybko wyeliminować, bez głębszego poszukiwania przyczyn. Macica zdaje się wywoływać tylko dwa skojarzenia – ciąża i problemy. Odcina się ten organ od pozostałych części ciała kobiety. Tymczasem jest on właśnie w bardzo silnym związku ze środowiskiem. Jeśli w macicy pojawia się problem, jego przyczyny mogą leżeć w innych sferach naszego życia.

– Statystyki mówią, że około 40–50 proc. kobiet choruje na mięśniaki macicy.

– I ponad połowa z nich ma usuniętą macicę. Rozwiązania proponowane przez medycynę konwencjonalną częstokroć nie są w stanie sprostać kobiecym problemom hormonalnym (jak np. krwotoczne miesiączki), które pojawiają się w okresie premenopauzalnym. Być może ta bezradność i brak innych pomysłów na leczenie prowadzi do tego, że jedyną drogą wydaje się zabieg usunięcia macicy. Tłumaczy się: „Pani nie będzie rodzić, wytniemy macicę. Chronimy panią w ten sposób przed rakiem”. Mówi się o zwycięstwie techniki, gdyż macicę można usunąć drogą pochwową lub metodą laparoskopową, bez nacinania powłok brzusznych. Bardzo dobrze, że mamy takie możliwości, ale to nie oznacza, że trzeba wszystkim kobietom profilaktycznie wycinać macice.

– Kiedy więc poddawać się zabiegowi histerektomii?

– Ważne jest, aby indywidualnie oceniać każdy przypadek. Zawsze należy rozważyć, co możemy zyskać, a co możemy stracić poprzez operację. Kiedy rozpoznano nowotwór złośliwy, należy usunąć macicę – wówczas dzięki temu zabiegowi ratujemy życie. Ale, niestety, macice usuwa się z byle przyczyny, nawet z powodu małych mięśniaków. Ostatnio miałam pacjentkę, kobietę 42-letnią, której lekarz z powodu czterocentymetrowego mięśniaka zalecił natychmiastowe usunięcie macicy. Była przerażona. A zabieg wcale nie był potrzebny. Szacuje się, że tylko około 15 proc. zabiegów histerektomii jest koniecznych.

– Co w takim razie powinna zrobić kobieta, której lekarz zaleca usunięcie macicy?

– Zebrać opinie kilku specjalistów. Jeżeli wykluczono w danym przypadku raka, kobieta nie cierpi, a ma małego mięśniaka, powinna tylko regularnie się badać – co trzy miesiące wykonywać USG narządów rodnych drogą pochwową, sprawdzać poziom hormonów. Warto wiedzieć, że po menopauzie mięśniaki wyraźnie się zmniejszają. Przyrost mięśniaków można też hamować, regulując gospodarkę hormonalną. Na przykład za pomocą diety obfitej w błonnik, ograniczenia spożycia cukru, jedzenia dużej ilości ryb, kaszy i warzyw. Bardzo pomocne jest także włączenie suplementacji nienasyconymi kwasami tłuszczowymi: omega-3 i omega-6. Swoim pacjentkom polecam również dostępne na naszym rynku mieszanki ziołowe oraz naturalne hormony.

– Czy po usunięciu macicy pojawia się menopauza?

– Nie zawsze. Oczywiście, jeśli usuwa się macicę razem z jajnikami, kobieta jest kastrowana i menopauza się pojawia. Jeśli jajniki zostają, ich funkcja u wielu kobiet powraca.

– Drugim problemem związanym z macicą jest endometrioza. Klasyczna medycyna także nie zna jej przyczyn. Mówi się o zaburzeniach hormonalnych.

– Z biochemicznego punktu widzenia przyczyną endometriozy czy problemów miesiączkowania są rzeczywiście zaburzenia hormonalne. Ale u źródeł tych zaburzeń są niemal zawsze nagromadzone, tłumione emocje. Endometrioza jest problemem młodych kobiet wychowujących się w napiętych warunkach rodzinnych. Mogą to być częste kłótnie w domu, rozwód rodziców, alkoholizm, brak szacunku dla kobiecego ciała wyrażany przez ojca lub matkę. Jeśli dziewczyna nie czuje się kochana i akceptowana przez rodziców, nie nauczy się szacunku do siebie samej i będzie miała niskie poczucie własnej wartości. Będzie odcinała się od swojego ciała, od swojej macicy. Początkowo te emocjonalne i psychiczne problemy mogą objawiać się zaburzeniami miesiączkowania; później zaś – w postaci endometriozy. Jeśli dziewczyna znajdzie w sobie dość siły, żeby zmierzyć się z destrukcyjnymi wewnętrznymi wzorcami, wszystko ma szanse wrócić do normy. Ale jeśli wda się w toksyczny związek, jest duże prawdopodobieństwo, że choroba się rozwinie. Mogą pojawiać się bolesne miesiączki, torbiele endometrialne, bolesne stosunki. Endometrioza może również tworzyć stany zapalne w jelitach, pęcherzu moczowym, zrosty w okolicy miednicy małej, które utrudniają potem zajście w ciążę.

– Leczenie endometriozy też jest objawowe…

– Tak. Zazwyczaj stosuje się terapię hormonalną albo w niektórych przypadkach, kiedy pojawiają się guzy, operuje się chirurgicznie. Tyle że znów nie docieramy do źródła problemów, jedynie je wyciszamy. Często także zaleca się, żeby kobieta zaszła w ciążę. Tylko dlaczego miałaby to robić, skoro nie planuje dziecka? Kobiety, które jeszcze nie decydują się na ciążę, biorą często silne hormony, które nie zawsze są dobrze tolerowane przez ich organizm. Właściwie nieznanym, a skutecznym sposobem leczenia endometriozy jest podejście holistyczne. Ważnym elementem takiej terapii jest postawa pacjentki, która bierze czynny udział w leczeniu i jest otwarta na pracę nad sobą. Oczywiście w leczeniu holistycznym operacje nie są wykluczone. Ale po operacji można – rozumiejąc przyczyny – zapobiec nawrotom choroby.

– Jak powinnyśmy dbać o nasze macice?

– Dbanie o macicę jest dbaniem o siebie samą. Bądźmy w kontakcie ze swoim ciałem. Przyjmijmy miesiączkę jako przejaw zdrowia, jako subtelny mechanizm informujący, co dzieje się w naszym ciele. Realizujmy pasje, pamiętajmy o swoich potrzebach. Dbajmy o nasze macice tak, jak dbamy o nasze dzieci.

PREETI AGRAWAL doktor nauk medycznych, specjalista II stopnia z ginekologii i położnictwa. Obszarem jej zainteresowania jest medycyna holistyczna i psychosomatyczna. Prowadzi praktykę lekarską, wygłasza wykłady, prowadzi warsztaty. Jest autorką bestsellerowych książek: „Kobieta i natura”, „Odkrywam macierzyństwo”, „Menopauza: mity i rzeczywistość”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »