Amy Winehouse: nie chciała być gwiazdą

Została kimś więcej – ikoną. Jej wygląd, głos, szczere do bólu teksty piosenek – tego się nie zapomina. Ale była też ta ciemna strona: uzależnienie, bulimia, depresja.

plakat do filmu "Amy"; materiały pras. GF

reklama

Dlaczego czytasz o Amy Winehouse? Może dlatego, że jej śmierć czyni ją atrakcyjniejszą? Dzięki jej twarzy, skandalom, dzięki jej głosowi wielu dziennikarzy miało o czym pisać, wiele telewizyjnych programów miało pożywkę. Szczególnie tych karmiących się sensacją. W końcu wielu widzów śledziło na ekranach telewizorów i komputerów wypadki z życia Amy. Dla paparazzich była łatwym celem. Tabloidy pokazywały zdjęcia i filmy, na których słania się pod wpływem środków psychoaktywnych. Czasami płakała, innym razem widać jej krwawiące stopy, posiniaczone nogi. Do tego dochodziły blizny na ramionach, pamiątki z nastoletniego okresu destrukcji. Karmiliśmy się życiem Amy, patrząc na jej łzy i krew, dosłownie i symbolicznie, patrząc jak kona. Trafiła na wiele odwyków, nieskutecznie. Świat przywłaszczył ją sobie, uznał za celebrytkę.

Muza, ikona, ofiara

W 2007 roku Karl Lagerfeld uznał ją za swoją muzę, a na wybieg wypuścił modelki, które na głowie miały fryzurę w kształcie ula – znak rozpoznawczy Amy, tak samo jak jej powieki pomalowane grubą, czarną kreską. Lady Gaga porównała Winehouse do dobrej grypy, wirusa niezależności, którym zaraziła cały muzyczny przemysł. W ten sposób pomogła wybić się wielu wokalistkom, które nie spełniały wymogów wcześniej nakładanych na plastikowe, popowe artystki. Setki dziewczyn kopiowały styl Amy, która zredefiniowała to, czego słuchacze spodziewają się po gwieździe pop.

Tego samego roku 18 maja w Miami Amy poślubiła Blake’a Fieldera-Civila. Małżeństwo przetrwało niewiele ponad dwa lata. Powodem była zdrada, której dopuściła się artystka. Burzliwy związek, pełen wyznań miłości toczył się w oparach alkoholu i narkotyków. „Amy zdradzała mnie raz za razem” – powiedział w wywiadzie były mąż gwiazdy. „Cały czas przepraszała, a ja jej wybaczałem. Nie wierzyła we własne szczęście. Im gorzej mnie traktowała, tym bardziej ją kochałem. Mój związek z Amy był bardzo intensywny, piękny i oparty na fizyczności. Od początku budowaliśmy go na seksie. Amy jest jeszcze lepsza w łóżku niż w śpiewaniu”. Nie zmienia to faktu, że od małżeństwa z Blakiem zaczął się długi zjazd Amy w dół.

Początek końca

Belgrad, 18 czerwca 2011 roku. Amy właśnie rozpoczyna swoją – szczegółowo zaplanowaną – trasę koncertową. 30 lipca ma pojawić się w Bydgoszczy. Rozgląda się po scenie, poprawia włosy, zatacza się, rzuca mikrofonem, myli słowa lub w ogóle nie śpiewa. Mamrocze coś pod nosem, zasłania usta dłonią. Słuchacze gwiżdżą, niektórzy opuszczają koncert, nieliczni śpiewają za Amy jej piosenki. Zdjęcie wokalistki zrobione tego dnia, na którym próbuje ukryć twarz w dłoniach, „The Guardian” zaliczył do dziesięciu najlepszych fotografii roku. Wzrok Amy jest pełen rozpaczy, zagubienia. Na YouTube film z Belgradu obejrzało już ponad 7 milionów osób. Od dziennikarzy, internautów i fanów płyną w jej stronę słowa pełne jadu. Ich gwiazda, idolka ćpa, zatacza się, przynosi sobie wstyd.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »