Po spektakularnym sukcesie „Stranger Things”, twórcy serialu – bracia Duffer – zapraszają do wzięcia udziału w kolejnej wielkiej przygodzie. Tym razem jednak w towarzystwie… grupy spokojnych emerytów, którzy muszą zmierzyć się ze śmiertelnie niebezpiecznym zagrożeniem. Co więcej, w nowym serialu, który po premierze błyskawicznie wskoczył do TOP 10 najchętniej oglądanych produkcji Netflixa, występuje też legendarna plejada hollywoodzkich aktorów. Jeśli szukasz więc dobrego serialu na wieczór, koniecznie dodaj „The Boroughs” do swojej listy.
Nowy serial Netflixa to wciągająca propozycja dla fanów kina sci-fi, która otula nostalgicznym zachwytem. Za projekt odpowiadają w końcu bracia Duffer, twórcy „Stranger Things”, którzy zadbali o to, aby produkcja emanowała energią filmowych klasyków science fiction lat 80., a klimatem przypominała kultowe dzieła Stevena Spielberga. Akcja serialu, ku zaskoczeniu wielu widzów, rozgrywa się jednak w domu spokojnej starości.
Czytaj także: Seriale sci-fi warte uwagi – przegląd najlepszych produkcji science fiction dostępnych na Netflixie
Gdy Sam (Alfred Molina) – nowy, pogrążony w żałobie mieszkaniec placówki – wpada na trop dziwnych zjawisk, łączy siły z grupą nietypowych seniorów: Judy (Alfre Woodard), Renee (Geena Davis), Artem (Clarke Peters) i Wallym (Denis O’Hare). Tym samym bohaterowie szybko odkrywają, że jesień życia może być znacznie bardziej niebezpieczna, niż spokojna. Seniorzy muszą bowiem zmierzyć się z tajemniczym zagrożeniem wykraczającym poza granice ich uporządkowanego świata i wspólnie rozwikłać zagadkę, odkrywając przy tym sekrety, o których wcześniej nie mieli zielonego pojęcia.
(Fot. materiały prasowe)
Przerażające spotkania z istotami pozaziemskimi, zaginięcia i niewyjaśnione zjawiska – to jedna strona medalu. „The Boroughs” to jednak przede wszystkim opowieść o emerytach, która nie żartuje z ich wieku. Twórcy traktują bowiem swoich bohaterów śmiertelnie poważnie: jako ludzi z przeszłością i realnymi problemami, a tzw. „sprawy z innego świata” są tu zatem jedynie tłem. To również opowieść o przynależności i dorastaniu – pełna przygód, zachwytu, humoru, strachu i łez, którą z powodzeniem można oglądać całą rodziną. W równym stopniu przerażająca i tajemnicza, co emocjonalna i ekscytująca.
(Fot. materiały prasowe)
Nowość Netflixa to także klimatyczna mieszanka nadprzyrodzonych wątków, horroru i humoru, ale w niezwykle dojrzałej odsłonie. Postacie i fabuła są fascynujące, a energia serialu pozostawiała ciepłe uczucia po każdym odcinku i głęboką pustkę po obejrzeniu ostatniego. „The Boroughs” ma w sobie również sporo zaskakujących zwrotów akcji, ale też mnóstwo serca. Widać też, że bracia Duffer wyraźnie wpłynęli na nostalgiczny klimat serialu oraz zadbali o wizualną stronę serialu, która osiąga tu wręcz mistrzowski poziom.
(Fot. materiały prasowe)
Nasz werdykt? „The Boroughs” to serial, który zdecydowanie powinien znaleźć się na waszej liście do obejrzenia. To bowiem pełna uroku nostalgiczna uczta dla fanów sci-fi, która oprócz motywu nieustannej walki z zagrożeniem, stawia przede wszystkim na bohaterów i ich emocjonalne podróże. Porusza i zachwyca wizualnie. Zgrabnie łączy też różne gatunki oraz świetnie wpisuje się w powrót klasycznego kina science fiction. Czy to najlepszy serial Netflixa w tym roku? Dla nas to zdecydowany numer jeden – właśnie takich produkcji potrzebujemy i z niecierpliwością czekamy na drugi sezon.
Czytaj także: Uniwersum „Stranger Things” będzie żyć dalej. Co już wiadomo?
Serial składa się z 8 odcinków i dostępny jest na platformie Netflix.