Modna babcia

Aleksandra Maślanka

Maria od kilku lat mieszka w Warszawie. Zdecydowała, wraz z rodziną, że wyjedzie z rodzinnego Sanoka, żeby pomagać córce w wychowaniu dzieci. Jest babcią aktywną – co na co dzień przekłada się też na jej strój. W końcu praca przy małym dziecku to taki „parafitness”, trzeba się ciągle schylać, biegać, podnosić ( w dodatku ruszający się obiekt).

reklama

Najodpowiedniejszy jest więc ciuch sportowy, buty do biegania. Ale kiedy tylko zdarzy się okazja Maria wskakuje w ulubione szpilki i od razu czuje się lepiej. Przyznała mi, że ciuchy zawsze były jej pasją, ale teraz stara się podwójnie, bo nie chce w stolicy wyglądać jak przysłowiowa uboga krewna. Buty uważa za podstawę stroju, nie mogą być rozchodzone lub niemodne, bo psują cały efekt. Na polskiej ulicy najbardziej denerwują ją zaniedbane kobiety. Zauważyła, że kobiety już około 50- tki przestają o siebie dbać, zapominają, że na świecie są inne kolory niż czarny i szary. Maria kilka lat temu mieszkała we Włoszech i tam nauczyła się, że kobieta w każdym wieku dobrze wygląda w bielach, w jasnych kolorach, więc latem stawia na te barwy. Jesienią nie boi się mocniejszych kolorów. Mnie zachwyciła jej kolorowa sukienka. A Was?