1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda

Moda plażowa w pierwszej połowie XX wieku. Tak burzyłyśmy tabu

(Fot. Bettmann/Contributor)
(Fot. Bettmann/Contributor)
Historia strojów kąpielowych to coś więcej niż opowieść o ubraniach idealnych na wakacje nad wodą. Mówi o zmianach kulturowych, prawie, burzeniu tabu i podejściu do cielesności. O narracji wstydu i o stanowieniu o sobie. Jak wyglądała moda plażowa w pierwszej połowie XX wieku? Przyglądamy się jej szczegółowo.

Te bezwstydne kąpiele

Dziś o kostiumach kąpielowych mówimy raczej z perspektywy trendów i dobierania krojów odpowiednich do naszych sylwetek. Projektanci i dyrektorzy kreatywni największych domów mody prześcigają się w propozycjach, które mają skraść nasze serca: raz podsuwają nam barwne zmysłowe bikini na ramiączkach typu spaghetti, innym razem – eleganckie jednoczęściowe stroje, idealne do ciężkiej złotej biżuterii (niczym z produkcji filmowych o wyższych sferach). Możemy wybierać z oferty tysięcy marek i zmieniać styl w zależności od upodobań czy okazji. Przebierać w materiałach, nadrukach, splocie sznurków, którymi wiążemy biustonosze na szyi…

Nie zawsze tak było. Moda plażowa w pierwszej połowie XX wieku, a nawet i wcześniej, rozwijała się w obliczu kontrowersji, tabu i rewolucji seksualnej. Starożytność minęła pod znakiem kąpieli nago lub w aktualnie posiadanej bieliźnie, ale później moda plażowa nie była zbyt popularna i raczej odradzana ze względów moralnych. W niektórych kulturach można było jednak spotkać specjalne stroje do noszenia w wodzie, przykładowo suknie z płótna lub przepaski na biodra. W XVIII wieku trzeba było posiadać zalecenie od lekarza, żeby pływać bez ryzyka utraty dobrego imienia. Dopiero wraz z nastaniem XX wieku kąpiele przestały być uznawane za bezwstydne i stały się popularną formą rozrywki.

„Podwodna baletnica” i pierwsze przełomy

Pierwsza połowa XX wiek pod kątem kostiumów kąpielowych okazała się przełomowa. Liberalne trendy i nowe podejście do cielesności zmieniły je zupełnie, chociaż „rewolucja” to zbyt duże słowo na określenie tych transformacji. Drogę obecnej modzie plażowej utorowała z pewnością ceniona pływaczka z Australii Annette Kellerman, którą nazywano „podwodną baletnicą”, a następnie – Igrzyska Olimpijskie z 1912 roku, kiedy pierwszy raz kobiety mogły wziąć udział w dyscyplinie pływackiej.

(Fot. ullstein bild/ullstein bild via Getty Images) (Fot. ullstein bild/ullstein bild via Getty Images)

Kellerman w 1905 roku została zaproszona do występu przed brytyjską rodziną królewską, ale odsłonięte nogi nie były mile widziane, więc doszyła do swojego kostiumu czarne pończochy. Przeróbka nadała mu obcisły krój, a podkreślające sylwetkę ubranie z legginsami zrobiło taką furorę, że pływaczka wprowadziła je na rynek, a o jej projekcie rozpisywały się największe media. Co ciekawe, trzy lata później za swoje ubranie została aresztowana na plaży Revere niedaleko Bostonu.

Z roku na rok kostiumy kąpielowe coraz bardziej się kurczyły i skracały, a projektanci najpierw obcięli im rękawy do ramion, a później zabrali się za eksponowanie nóg i dekoltów. Na Igrzyskach Olimpijskich już dziewięć na siedemnaście zawodniczek miało na sobie stroje łudząco podobne do projektów Kellerman. Postępowe podejście podchwycili producenci filmowi, dlatego w kolejnych latach w niemych filmach pokroju „The Water Nymph” można było podziwiać skąpe – jak na tamte czasy – kostiumy. W wielu filmach zaczęła też występować grupa aktorek nazwana „Sennett Bathing Beauties”, która pokazywała się tylko w fantazyjnych strojach do pływania. Firmami odzieżowymi, które w tamtym dekadzie oferowały również modę kąpielową, były między innymi Jantzen oraz Speedo.

(Fot. Bettmann/Contributor) (Fot. Bettmann/Contributor)

Moda plażowa w latach międzywojennych

I tak nastały lata 20. Ludzie zaczęli zachwycać się nie tylko kąpielami, ale też relaksem nad wodą i opalaniem, co przyczyniło się do rozwoju estetycznej strony mody plażowej. Używano wówczas rayonu, jedwabiu i dżerseju, popularne były też dzianiny. W latach międzywojennych trendy wyglądały jednak zupełnie inaczej w zależności od kraju czy kontynentu. Amerykanki skupiły się na strojach sportowych i praktycznych, Europejki zaś preferowały bardziej elegancki styl (tutaj też kobiety z wyższych klas mogły sobie pozwolić na więcej). Wszędzie były to tak zwane maillot, czyli kostiumy jednoczęściowe.

Tą kategorią odzieży zainteresowała się też Coco Chanel i to dzięki zaprojektowanemu przez nią kostiumowi z tkaniny boucle stroje kąpielowe stały się poważane w branży modowej. Wkrótce można było je znaleźć w sklepach takich projektantów, jak Jean Patou, Lanvin czy Schiaparelli. Ich projekty były uwielbiane przez młode kobiety, a jednocześnie doprowadzały do białej gorączki bardziej konserwatywnych plażowiczów.

(Fot.  Historica Graphica Collection/Heritage Images/Getty Images) (Fot. Historica Graphica Collection/Heritage Images/Getty Images)

W latach 30. podejście do pływania zmieniło się diametralnie i nagle stało się ono polecaną kobietom aktywnością fizyczną. Modna była opalenizna, która zaczęła kojarzyć się z ludźmi z wyższych sfer, których stać było wyjechać na wakacje. W 1932 roku, by zaoferować kobietom piękną i równomierną opaleniznę, Elsa Schiaparelli wprowadziła do sprzedaży kostium bez pleców. To był strzał w dziesiątkę i idealnie wpisał się w ówczesne trendy – kobiety bowiem szukały coraz bardziej dopasowanych i skąpych strojów, które przylegałyby do sylwetki i dokładnie ją podkreślały (jednocześnie za taki ubiór w tym samym roku niemal zdyskwalifikowano Clare Dennis na Igrzyskach Olimpijskich). Z tego też powodu popularnym materiałem w modzie plażowej stała się… wełna, która jednak trafiła swój kształt przy styczności z wodą, więc wkrótce pożądane stały się nylon i lateks. W modzie damskiej pojawiły się cieniutkie ramiączka, równolegle mężczyźni zaczęli pojawiać się nad wodą z nagimi torsami.

W tym samym czasie na dużym ekranie, np. w filmie „Footlight Parade”, można było zauważyć dwuczęściowe kostiumy z odsłoniętym brzuchem. Następnie, w 1935 roku, projektantka Claire McCardell wycięła z jednoczęściowego stroju boczne panele, zapewniając jeszcze inną formę eksponowania ciała. Trzy lata później modne były topy z nadrukami wakacyjnych skojarzeń, przede wszystkim palm, a elastyczne materiały niemal całkowicie zastąpiły wełnę. Odsłonięte plecy stały się normą.

(Fot. Donaldson Collection/Getty Images) (Fot. Donaldson Collection/Getty Images)

Oficjalne narodziny bikini

Rzeczywistość II wojny światowej wpłynęła na modę bardzo dosłownie. W pierwszej połowie lat 40. United States War Production Board wydało rozporządzenie, w związku z którym nakazano projektantom zmniejszenie zużycia tkanin o 10 proc. (materiały takie jak bawełna, jedwab czy nylon były potrzebne do produkcji m.in. spadochronów). Tak oto marki modowe zaczęły oferować kostiumy, w których coraz częściej odsłaniano brzuch i talię.

(Fot.  Keystone-France/Gamma-Keystone via Getty Images) (Fot. Keystone-France/Gamma-Keystone via Getty Images)

Aż w 1946 roku oficjalnie zaprezentowano prosty dwuczęściowy kostium, dziś znany jako bikini. W podobnym czasie pokazali je projektant Jacques Heim (kostium Atome) oraz inżynier Louis Réard. Pierwszy co prawda był Heim, który uszył strój dwa miesiące przed swoim konkurentem, ale to model z trzech trójkątów materiału i sznureczków podbił – dzięki pomocy Hollywood i Brigitte Bardot – cały świat. Wszystko, co wydarzyło się później, jest już historią.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze