Jak światełko w tunelu

Ta siła to motor życia i działania. Potrafi dać człowiekowi motywację na wiele lat. Rodzona siostra wiary i miłości – nadzieja.
Prawdziwą siłę nadziei dobrze obrazuje pewien eksperyment: dwa szczury umieszczone w naczyniach z wodą walczyły o życie. By nie utonąć, musiały bez przerwy pływać. Jednego z nich naukowcy wsparli, dając mu na chwilę deseczkę, o którą mógł się zaczepić. To dodało mu otuchy, że może jednak uda się wyjść cało z sytuacji. Efekt: znalazł nowe siły, pływał o wiele dłużej niż jego pozbawiony nadziei towarzysz.

reklama

Tnij na części ciemny tunel

Immanuel Kant powiedział, że dostaliśmy trzy dary łagodzące trudy życia codziennego: sen, humor i nadzieję. Kościół katolicki wymienia nadzieję wśród najważniejszych w życiu wartości obok wiary i miłości. Jan Paweł II określił ją jako obowiązkową cnotę każdego chrześcijanina, a Cyceron stwierdził, że dopóki jest życie, dopóty jest i nadzieja. I to prawda: gdyby jej nie było, wstawanie rano nie miałoby sensu. Doceniamy jej znaczenie dopiero wtedy, kiedy jej zabraknie – a tak naprawdę jedyny stan, w którym rzeczywiście brakuje nadziei, to depresja.

Nadzieja to emocja skomplikowana. To nie jest uczucie proste, jak wściekłość, żal czy radość. Jesteśmy wypełnieni różnymi emocjami, raz więcej w nas buzuje tych pozytywnych, innym razem trudnych. Kiedy dominują euforia, radość – nadzieja kwitnie. Kiedy dzieje się źle, przygasa. Jest jak światełko w tunelu – czasem bywa tak daleko, że trudno je dostrzec. Ale gdy ujrzymy tylko odrobinkę blasku – nadzieja rozrasta się z całą mocą. Oto zasada tunelu: kiedy tracisz nadzieję na szczęśliwe życie, podziel je na mniejsze części. Obdarz nadzieją jeden dzień – uwierz, że dziś spędzisz miło czas, a nawet tylko godzinę? W ten sposób tniesz ten ciemny tunel na mniejsze segmenty i łatwiej dotrzesz do światełka na końcu. Bo nadzieja to cud – karmi się sama sobą. Masz ją – czujesz się lepiej. Lepiej się czujesz, to tym więcej masz nadziei. Więc czujesz się jeszcze lepiej!

Nadzieja przekierowana

W sytuacji kiedy nie mamy wpływu na zdarzenia, pozornie tracimy nadzieję. Pozornie, bo tak naprawdę przekierowujemy ją na innych, zaczynamy lokować na zewnątrz, deklarując: cała

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »