Sezon infekcji wirusowych – poradnik

fot.123rf

Co drugi Polak w sezonie infekcji wirusowych zadaje sobie pytanie: „skąd ten katar? Czemu kaszlę? Dlaczego znowu mnie to dopadło?”. Jeśli jednak chcesz zdusić przeziębienie w zarodku, zamiast pytać, zacznij działać. Ale najpierw poczytaj.
Statystyczny dorosły człowiek może przejść dwie wirusowe infekcje w ciągu roku i jest to normą (choć i cztery przeziębienia jeszcze się w niej mieszczą). Dopiero częstsze infekcje stanowią powód, by przyjrzeć się zdrowiu uważniej. Ale załóżmy, że to twoje pierwsze przeziębienie w tym roku. Wszystko przez maleńkiego mikroba, który jest zbudowany z białek i kwasów nukleinowych. To wirus – i właśnie cię dopadł! Skąd się wziął? Może dostałaś go od koleżanki z pokoju obok, od której pożyczałaś długopis? Albo od kasjerki w sklepie, przez której ręce przeszły twoje zakupy? A może wziął się z klamki, której przed tobą dotknął kolega, ale najpierw kichnął, zasłaniając dłonią usta. – Wirusy przez jakiś czas namnażają się w organizmie bezobjawowo – wyjaśnia Magdalena Rybner, specjalistka medycyny rodzinnej. – Możemy je rozsiewać nawet przez 2–4 dni przed wystąpieniem objawów. Dlatego infekcję można złapać od pozornie zdrowego człowieka.

reklama

Układ immunologiczny powinien właściwie przed nim obronić, ale większość z nas wciąż wędruje przez odpornościowe dołki. Jakie? Choćby wymarznięcie – wtedy organizm, by utrzymać odpowiednią temperaturę poddanego wychłodzeniu ciała, uruchamia dodatkowe zasoby energii, „pożyczając” ją z różnych miejsc, także od układu odpornościowego. Albo brak witamin – zaburzenia gospodarki witaminowej to nieodłączny towarzysz niemalże każdej diety, a większość z nas wciąż na jakiejś jest… A może to wpływ progesteronu? To hormon drugiej fazy kobiecego cyklu. Obniża odporność na kilka dni przed miesiączką. – Zmęczenie, niewyspanie i stres też pogarszają sprawność układu odpornościowego, więc lepiej je minimalizować w sezonie infekcji. Brak snu i stres sprawiają, że we krwi spada poziom walczących z infekcjami limfocytów, a rośnie ilość prozapalnych cytokin – podkreśla Magdalena Rybner. Spotkanie odpornościowego dołka i wirusa daje szybki efekt: drapie i piecze w gardle, z nosa zaczyna ciec najpierw wodnista wydzielina, która szybko zamienia się w cementową zaporę, a słupek rtęci na termometrze tańcuje wokół 37 stopni. Ogólnie czujesz się podle, słaba i rozbita, a na dodatek boli cię głowa.

Witaminowa kuracja

Skoro już wirus wdarł się do twojego organizmu i zaczął swą działalność, nie da się go unicestwić. Nie ma leku, który natychmiast go pokona. Ale są sposoby, by wyraźnie utrudnić mu życie, a tobie maksymalnie ulżyć w chorobie i ustrzec cię przed ewentualnymi komplikacjami.

Kiedy tylko czujesz, że wirus się uaktywnia, pierwszym krokiem powinno być jak najszybsze zażycie dużej dawki witaminy C (duża dawka to gram, czyli pięć tabletek 0,2 albo dwie 0,5). Badania dowiodły, że taka ilość, podana na samym początku przeziębienia, pomaga znacznie skrócić czas trwania choroby i złagodzić objawy. Jednak witamina C sama ma tylko część swej skuteczności. Aby organizm przyswoił jak najwięcej i aby jej forma była jak najstabilniejsza, konieczny jest dodatek bioflawonoidów. Medycyna coraz bardziej docenia też rolę witaminy D: uważana jest za substancję immunomodulującą. Układ odpornościowy produkuje przeciwciała, ale dopiero witamina D je niejako „uzbraja”. Jesienią, kiedy słońce za chmurami, musimy sami jej sobie dostarczać.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »