Slow jogging: bieg po dobry humor

123rf.com

Pół godziny codziennego truchtu, na tyle wolnego, byśmy mogli biegać z uśmiechem, może stanowić remedium na wiele dolegliwości. O szczegóły pytamy doktora Hiroakiego Tanakę, który wymyślił i opracował zasady slow joggingu.
Czy wygodne życie nam szkodzi?

reklama

Windy, samochody i ruchome schody sprawiają, że żyje się nam dużo łatwiej niż kilkadziesiąt lat temu. Rozmaite udogodnienia mają też jednak niekorzystne konsekwencje dla naszego zdrowia, bo powodują, że brakuje nam ruchu. W efekcie wraz z wiekiem słabną i zmniejszają się całe grupy mięśni (na przykład te potrzebne do wchodzenia po schodach czy biegania), gorzej pracuje mózg i wzrasta ryzyko chorób serca.

Osobom, które odzwyczaiły się od regularnej aktywności fizycznej, proponuje pan slow jogging. Dlaczego?

Slow jogging polega na bieganiu w bardzo wolnym rytmie (ok. 3 km/h), umożliwiającym swobodną konwersację. Po japońsku określamy takie tempo jako niko niko (czyli: z uśmiechem), bo biegamy, nie męcząc się. W taki sposób mogą biegać prawie wszyscy: osoby, które są w stanie spacerować, dadzą też radę truchtać, nawet jeżeli ukończyły już 90 lat. Uprawianie tej dyscypliny nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Potrzebna jest jedynie chęć, by poruszać się trochę na świeżym powietrzu. Slow joggingu można się łatwo nauczyć – podstawowe wskazówki znajdziemy w internecie (np. na stronie www.slowjogging.pl). Bieganie jest czymś naturalnym dla ludzkiego gatunku, o czym czasami zapominamy.

Zawsze uważałam, że tylko duży wysiłek daje w sporcie rezultaty. Tymczasem pan przekonuje, że możemy wiele osiągnąć, nie męcząc się tak jak przy klasycznym joggingu.

Badania przeprowadzone w latach 60. XX wieku wykazały, że biegając na odcinku kilometra w tempie co najmniej 8 km/h, spalamy tyle kalorii, ile wynosi nasza waga. Z badań wykonanych na moim wydziale wynika, że przy prędkości 3–5 km/h spalamy tyle samo!

W Polsce bardzo popularne jest bieganie. Czy zalecałby pan biegaczom zwolnienie od czasu do czasu do tempa slow joggingu?

Slow jogging mogę polecić na przykład początkującym biegaczom, bo to dobry sposób, by nauczyć się pracy z ciałem i wypracować właściwą postawę. Uprawiając slow jogging, minimalizujemy ryzyko kontuzji, nie odczuwamy też presji czasu, bo wręcz nie powinniśmy biec zbyt szybko.

Mówi pan o slow joggingu jako sposobie na długowieczność. Jak pan to rozumie?

Wiele chorób cywilizacyjnych wynika z braku ruchu. Regularna aktywność fizyczna pomaga uniknąć choroby, powstrzymuje jej rozwój lub wręcz umożliwia wyzdrowienie. Dlatego ruch zalecany jest – i to nie tylko przez japońskie środowiska medyczne – już nie tylko w ramach profilaktyki, ale także jako alternatywa dla tradycyjnej medycyny. Naturalny i nieobciążający organizmu slow jogging pozwala zrzucić zbędne kilogramy (co przekłada się na lepsze zdrowie), wspomaga odporność i wytrzymałość organizmu. Reguluje też gospodarkę hormonalną u kobiet, łagodząc na przykład dolegliwości związane z menopauzą. Slow jogging z jednej strony pomaga zebrać myśli i polepsza koncentrację, z drugiej zaś – oczyszcza z negatywnych emocji i w naturalny sposób polepsza nastrój. Nie przez przypadek biegamy przecież w takim tempie, by móc się uśmiechać.

dr nauk med. Hiroaki Tanaka wykłada na Wydziale Nauk o Sporcie Uniwersytetu Fukuoka, jest też dyrektorem Zakładu Badań o Zdrowiu i Sporcie oraz dyrektorem Instytutu Aktywności Fizycznej na Uniwersytecie Fukuoka. Specjalizuje się w fizjologii sportu, z naciskiem na profilaktykę i leczenie chorób cywilizacyjnych. Jest twórcą metody treningu sportowego o niskiej intensywności. Do Polski doktor Tanaka przyjechał na zaproszenie firmy Sante, specjalizującej się w żywności funkcjonalnej i propagującej zdrowy tryb życia.

Tłumaczenie wywiadu z języka japońskiego: Magda Jackowska

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »