Wschodnie porady dla zziębniętego człowieka zachodu

fot.123rf

Chińscy medycy patrzą na zimę jak na bardzo długą noc, podczas której trzeba wypocząć, wyspać się i zregenerować – pozwolić organizmowi, by sam sobą się zajął. Nie da się też nie pokochać wschodniego zalecenia na chłody, które brzmi: „zero liczenia kalorii”.

Symbol zimy, podobnie jak symbol nocy, to yin – ta pora roku jest bowiem powiązana ze wszystkim, co ciemne, wilgotne, płynne i substancjalne. Wszystko się zgadza: wilgoć i płyn to śnieg będący skrystalizowaną wodą, ciemność króluje przez trzy czwarte polskiej zimy (nierzadko ciemno jest nawet w dzień), a substancja to nasze ciało, które w tym okresie wymaga regeneracji i porządnego odżywienia. Naprawdę porządnego!

– Zimą zapominamy o zbędnych kilogramach. Będziemy z nimi walczyć na wiosnę – mówi Rafał Becker, trener szaolińskiego qigongu i specjalista medycyny chińskiej. – Teraz ciała nie dyscyplinujemy, tylko dbamy o nie i dostarczamy mu wszystkiego, czego potrzebuje. Jeśli zrobimy dietę cud, to mamy pewność, że na wiosnę spadnie nam odporność i dopadnie nas osłabienie.

Nerki: korzeń naszej woli

Zima przebiega pod znakiem nerek. W medycynie chińskiej to główny narząd powiązany z wodą (a ok. 65 proc. ludzkiego ciała składa się właśnie z wody). Nerki to siedziba woli życia, nasz najgłębszy korzeń. – Tam znajdują się główne zapasy energii, bo zimą wszystkie soki – podobnie jak w naturze – schodzą właśnie do korzenia. Tu się kryją i tu zimują – mówi Rafał Becker. – A skoro wola życia tli się głównie w nerkach, reszta ciała jest słabsza. Dlatego trzeba to ciało karmić, rozgrzewać i nieco pobudzać. Inaczej nic się nam nie będzie chciało.

Według medycyny chińskiej nerki powiązane są bezpośrednio z kilkoma układami: centralnym układem nerwowym, układem rozrodczym, kośćmi, zębami, szpikiem kostnym. Jeśli zaniedbamy kwestię nerek zimą, w następnych porach roku mogą pojawić się zagrożenia związane z tymi właśnie układami. Nerki są też powiązane z uszami i włosami. Z czasem (czyli z wiekiem) słabną zasoby energetyczne w nerkach i słabnie słuch, pojawiają się szumy uszne i zaczynają wypadać włosy. Jeśli takie objawy pojawią się u młodej osoby w zimie, to znaczy, że nerki wołają o opiekę i pomoc.

Kanapa, książka, pieszczoty

Od właściwego odżywienia zależy też, jak w pozostałych porach roku będą funkcjonowały nasze zęby i kości. Tu medycyna chińska spotyka się z zachodnią: akademiccy lekarze od ładnych kilku lat podkreślają, że zimą może dojść do zaburzeń w gospodarce wapnia ze względu na niedobór witaminy D. Witaminę tę produkuje skóra pod wpływem promieni słonecznych, a zimą prawie żaden promień nie dociera do naszego siedzącego w domu i owiniętego w metry tkanin ciała. Jedynym wyjściem jest dostarczenie witaminy D z zewnątrz, np. za pomocą diety. Ale też suplementacji. Bez tego nie będziemy zdrowi! Zresztą to jedyna suplementacja, na którą zgadza się też medycyna chińska. Można wybrać sposób naszych mam i babć – czyli spożywać tran, który jest bogaty nie tylko w witaminę D, ale również odpowiednie proporcje kwasów omega-3 i omega-6.

Zima to także czas regeneracji układu rozrodczego. – Mężczyźni powinni teraz ograniczyć aktywność seksualną, by mieć siłę na wiosnę i lato, kiedy będą bardziej aktywni – uważa Rafał Becker. – Kobiety nie muszą, bo one z seksu energię czerpią, a nie tracą.

Co to oznacza w praktyce? Niech zimą w naszych sypialniach będzie jak najwięcej kobiecych orgazmów – tych energetyzujących, budujących energię – a jak najmniej męskich, bo z każdym wytryskiem mężczyzna szafuje energią, którą powinien hołubić. Zatem, panowie, zima to pora zajmowania się kobietami! Wasz czas przyjdzie na wiosnę. Teraz raczej kanapa, kocyk, przytulanki i wspólne seanse filmowe. – No, chyba że uprawiamy miłość tantryczną, niezwiązaną z utratą nasienia – zaznacza Rafał Becker. – Wtedy nie ma przeciwwskazań.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »