Meksykański szamanizm: uzdrawianie w tradycji curanderos

fot.123rf

Wiele dróg wiedzie do zdrowia. Iliana Ramírez Rangel w swojej pracy farmakologa łączy techniki oparte na wiedzy naukowej i zaczerpnięte z tradycji curanderos. W rozmowie z Dagmarą Gmitrzak tłumaczy, jak, praktykując dawne rytuały szamańskie, wzmocnić organizm i naprawić relację z bliską osobą.

reklama

Pochodzi pani z rodziny meksykańskich uzdrowicieli. Kim jest curandero?

Curandero to zarazem uzdrowiciel i szaman. Ludzie przychodzą do niego z problemami zdrowotnymi, ale też emocjonalnymi, osobistymi. Przychodzą również jak do mentora, po odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

Curandero przyczyn problemów i odpowiedzi poszukuje w świecie duchowym. Jest łącznikiem między tym wymiarem a światem materialnym. Od strony mojej mamy wszystkie kobiety w rodzinie zajmowały się uzdrawianiem.

Jak pracują uzdrowiciele?

Jedni wykorzystują różne metody, drudzy specjalizują się w konkretnej metodzie, np. masażach. Generalnie wierzą, że wszelkie schorzenia natury fizycznej i psychicznej wynikają ze zmian na poziomie energetycznym. Curandero najpierw oczyszcza biopole człowieka i przywraca harmonię. Następnym krokiem jest praca z ciałem poprzez kąpiele ziołowe oraz specjalistyczne masaże. Może też zaproponować zmianę diety czy zmianę wzorców myślenia, bo to właśnie negatywne myśli często są przyczyną naszych chorób. Oraz stres – jeśli jest długotrwały, dochodzi do zmian nie tylko na poziomie energetycznym, ale również komórkowym, i tak rozpoczyna się choroba.

W książce „Częstotliwość serca” opisuje pani naturalne terapie leczące ciało i ducha. Jakie praktyki poleciłaby pani czytelnikom?

Przede wszystkim pracę związaną z sercem. Badania naukowców z HeartMath Institute wykazały, że odczuwanie pozytywnych uczuć i emocji wpływa korzystnie na rytm serca, co ma z kolei pozytywny wpływ na cały organizm. Praktyka polega na świadomym oddychaniu: wdychamy powietrze przez 5 sekund i wydychamy je przez 5 sekund, jednocześnie skupiając uwagę na swoim sercu i wyobrażając sobie np. osobę, którą kochamy albo pozytywną sytuację, której doświadczyliśmy. Koncentrując się na sercu, utrzymujemy w sobie dobre uczucia przez minutę lub dwie.

Inną skuteczną techniką jest praktyka wdzięczności. Sama stosuję ją od razu po przebudzeniu. Dziękuję za to, że się obudziłam, że mam dom, rodzinę, jedzenie, ubrania. Wiele badań wykazało, że uczucie wdzięczności podnosi nasz poziom energii oraz odporność organizmu. Jeśli pierwsze myśli po przebudzeniu związane są z wdzięcznością, nastrajamy się pozytywnie na cały dzień. Na początek można wybrać trzy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. Efekty praktyki zaczynamy odczuwać po około ośmiu tygodniach. W tym czasie dochodzi do pożądanych zmian w naszym mózgu. Zmniejsza się aktywność ciała migdałowatego – związanego z reakcją stresu, zwiększa się ilość fal alfa – związanych z relaksem, a ośrodki związane z pozytywnymi emocjami stają się bardziej aktywne.

W książce opisuje pani praktykę zwaną rekapitulacją. Na czym ona polega?

Meksykańscy szamani wierzą, że z każdą osobą, którą spotkaliśmy w życiu, zbudowaliśmy połączenie energetyczne. Skrócona wersja praktyki rekapitulacji polega na zrobieniu listy najważniejszych osób w naszym życiu. Następnie udajemy się do spokojnego miejsca, w którym możemy przeprowadzić rytuał. Wybieramy jedną osobę i przypominamy sobie sytuację z jej udziałem, np. jakieś nieporozumienie. Oglądamy tę sytuację w wyobraźni jak film. Następnie wykonujemy ćwiczenie oddechowe. Robimy wdech i skręcamy głowę w prawo. Wraz z wydechem skręcamy głowę w lewo. Kiedy świadomie oddychamy, nasze ciało się relaksuje. Gdy poruszamy głową w prawo i lewo, aktywizujemy i harmonizujemy pracę półkul mózgowych. Ponadto z każdym wdechem część naszej energii, która pozostała przy tej osobie, wraca do nas. Możemy również wizualizować sobie, że oddajemy wszystko to, co nie nasze, do źródła Ziemi. W ten sposób równoważymy tę relację energetycznie. Tradycyjnie praca z jedną osobą i wydarzeniem z nią związanym trwa około 20 minut, ale może być krótsza. Kończymy rytuał, kiedy czujemy wewnętrzny spokój. Na zakończenie wstrzymujemy oddech i skręcamy głowę w lewo, w prawo i do środka.

Niektórzy z nas na co dzień żyją w toksycznych, niszczących relacjach. Jak możemy zadbać o siebie, ochronić się? Jaką metodę by pani poleciła?

Indiański rytuał odcinania toksycznych więzi. Siadamy i wyobrażamy sobie wokół siebie złoty okrąg. Następnie wyobrażamy sobie, że partner lub inna osoba, z którą chcemy pracować, siada naprzeciwko. Również ona otoczona jest złotym okręgiem. Wyjaśniamy w myślach, że celem tej praktyki jest zharmonizowanie waszej relacji. Świadomie oddychamy i przypominamy sobie pozytywne sytuacje, których doświadczyliśmy razem. Potem zwracamy się do podświadomości, aby wskazała nam toksyczne, niezdrowe więzi, które łączą nas i tę osobę. Możemy zwizualizować sobie np. sznury zakończone przyssawkami, przyklejonymi do różnych miejsc naszego ciała: do czoła, klatki piersiowej czy podbrzusza. Następnie prosimy podświadomość o przecięcie tych toksycznych więzi odpowiednim narzędziem. Wówczas, według tradycji, odzyskujemy energię, którą nieświadomie wysyłaliśmy tej osobie, a jednocześnie zwracamy część jej własnej energii. Praktykę najlepiej prowadzić przez siedem kolejnych dni. Na zakończenie warto podziękować w myślach partnerowi za otwartość i współpracę.

A co robić, by na co dzień utrzymywać odpowiedni poziom energii życiowej?

Zadbać o dobre połączenie energetyczne z Ziemią i Niebem, czyli Kosmosem. Wyobrażamy sobie, że z centrum Ziemi wypływa strumień białego światła, które otacza nasze ciało i wypełnia je. Następnie wizualizujemy sobie strumień białego światła, który z nieba wpływa przez czubek głowy i wypełnia całe ciało. Energia Ziemi i Nieba spotyka się w naszym splocie słonecznym, skupiamy się na doznaniu połączenia z tymi energiami.

Jest jeszcze jedno ćwiczenie, którego nauczyła mnie mama. Wyobrażamy sobie kryształową kulę wokół naszego ciała. Możemy ją pozytywnie zaprogramować, mówiąc np.: „Niech przyciąga do mnie ludzi tylko dobrze do mnie nastawionych, niech pomaga mi utrzymać wewnętrzny spokój”.

Jak najłatwiej zrelaksować się po powrocie do domu, zwłaszcza po ciężkim lub pracowitym dniu?

Po pierwsze, warto jak najszybciej zrzucić z siebie ubranie, w którym spędziliśmy dzień. W tym samym czasie można robić ćwiczenie oddechowe: wdech i liczymy do czterech, zatrzymujemy oddech na cztery i wydech też na cztery. I powtarzamy kilka razy. Skuteczną praktyką jest też wzięcie prysznica albo kąpiel z solą himalajską. Najważniejsze, by w domu nie myśleć zbyt dużo o pracy.

Dr Iliana Ramírez Rangel: Meksykanka z pochodzenia, urodzona w rodzinie z tradycjami curanderos. Z wykształcenia doktor farmakologii. Jej książka „Częstotliwość serca” ukazała się nakładem wyd. Sensus, www.ilianaramirez.com

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »