Bauhaus – Nostalgia za pewnym marzeniem

CORBIS / Kornhaus (1920) - restauracja w Dessau projektu Carla Fiegera

Rok 2009 aż uginał się pod ciężarem znamiennych rocznic. 20 lat temu upadł berliński mur – dla niektórych również symbol ostatecznego końca nowoczesności. Setna rocznica „Manifestu futurystycznego” oraz 90-lecie powstania Bauhausu były dla nowoczesności nie mniej doniosłe. Futuryści chcieli zburzyć stary świat; Bauhaus stał się międzynarodowym laboratorium, w którym pracowano nad nowym.
Futurystyczne manifesty to perły poetyki walczącego modernizmu. 20 lutego 1909 r. włoski poeta Filippo Tommaso Marinetti opublikował na łamach „Le Figaro” tekst, w którym przyznawał się w imieniu swoich zwolenników: „Chcemy zniszczyć muzea, biblioteki […]. Będziemy wyśpiewywać na cześć wielkich tłumów wzburzonych pracą, przyjemnością lub buntem, […] arsenałów i fabryk wibrujących nocą pod gwałtownie rozświetlonym blaskiem elektrycznych księżyców, na cześć żarłocznych dworców, wężów, które kopcą, […] awanturniczych parowców węszących po horyzontach, żelaznych koni zaprzęgniętych do długich rur i na cześć szybowcowego lotu aeroplanów […]”.

reklama

Samochód zamiast Nike z Samotraki

Rok wcześniej Marinetti rozbił się w Mediolanie pędzącym automobilem. Przeżył cudem, ale wypadek zamiast ostudzić miłość poety do Maszyny i Ruchu, tylko te afekty wzmocnił. „Oświadczamy, że wspaniałość świata wzbogaciła się o piękno prędkości – grzmiał Marinetti. – Samochód wyścigowy […] rozgrzany do czerwoności, który wygląda jak pędzący pocisk, piękniejszy jest niż Nike z Samotraki”.

W rok po publikacji „Manifestu” Marinetti i jego futuryści byli w Wenecji, usiłując zakłócić Biennale Sztuki. Futurystyczna drużyna rozrzuciła po mieście 800 tys. ulotek, w których dawała upust nienawiści do tego, co jest, i wyrażała marzenie o nowym wspaniałym świecie: „Odżegnujemy się od prastarej Wenecji. […] Pozwólcie nam wybetonować śmierdzące kanały gruzem zgniłych starych pałaców. Pozwólcie nam spalić gondole, kołyszące się krzesła dla idiotów, aby wznieść ku niebu majestatyczną geometrię metalowych mostów […]”.

Ornament jest zbrodnią

Fabryka będąca przedmiotem marzeń futurystów była także kamieniem węgielnym Bauhausu. Zbudował ją Walter Gropius, młody niemiecki architekt, członek Werkbundu – ruchu skupiającego architektów, inżynierów i artystów pragnących krzewić w konserwatywnych wilhelmiańskich Niemczech nowe, racjonalne estetyki. Gropius był żonaty z Almą Mahler, wdową po wielkim kompozytorze, słynną pięknością i legendą findesieclowej kulturalnej Europy. Sam nie miał jednak nic wspólnego z afektacją przełomu wieków. Modelowa fabryka Fagus, którą przed I wojną światową zbudował w Alfeld, była fizycznym manifestem funkcjonalizmu, racjonalizmu, wiary w to, że „ornament jest zbrodnią”, a technologia powinna być tożsama z estetyką.

Podobnie jak sławiący w swoich manifestach wojnę i przemoc futuryści Gropius trafił na front I wojny światowej. W odróżnieniu od wielu futurystów udało mu się nie zginąć. Po powrocie nowym projektem Gropiusa był jednak nie kolejny budynek-manifest, lecz szkoła. Instytucja, którą powołał w 1919 roku, przetrwała tylko 14 lat, ale okazała się najbardziej wpływową uczelnią artystyczną XX wieku. Gropius nazwał ją Bauhaus; na trwającej w nowojorskim Museum of Modern Art wystawie celebrującej 90-lecie utworzenia tej szkoły jej nazwa jest dookreślona podtytułem „Workshops for Modernity” – Warsztaty Nowoczesności.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »