Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

15 grudnia 2016 in zwierciadło by Alina Gutek

Spotkania: Maryla Rodowicz

Ma swoje niekwestionowane miejsce w historii polskiej piosenki i zbiorowej wyobraźni. Prawdziwa gwiazda – ceniona za dokonania, uwielbiana jako  kobieta, choć nie kokietuje, a raczej prowokuje. Mocna osobowość, której wolno więcej, ale od której też więcej się wymaga. Głośno o niej od 50 lat. Ostatnio także za sprawą rozstania z mężem. Nie udaje, że to bułka z masłem. Na spotkanie przychodzi w podartych dżinsach, rozciągniętym swetrze, pełna energii, bo za chwilę wchodzi do studia, by nagrywać płytę. – Żeby dostać od ludzi  pozytywną moc, trzeba najpierw samemu ją wyemitować – mówi Maryla Rodowicz.

baner_maintopic_z01Podobno gra pani w tenisa pięć razy w tygodniu. To prawda?

Ja bym mogła grać także w weekendy, ale mój trener wtedy odpoczywa. Mam co prawda jeszcze dwóch trenerów w zanadrzu, z którymi gram, kiedy pierwszy nie może, ale weekendy odpuściłam, bo wtedy mam i koncerty, i inne zajęcia. To, że tak często gram i że w ogóle gram, uważam za swoje osiągnięcie, bo dwa lata temu miałam operację biodra i nie wiedziałam, w jakim stopniu będę sprawna. A okazało się, że mogę biegać za piłką przez godzinę i nic się nie dzieje. Co więcej, częste treningi wzmocniły mięśnie nóg, brzucha, pleców, gdyż w tenisie pracuje całe ciało. A jeszcze kilka lat temu strasznie cierpiałam, brałam silne leki przeciwbólowe, włącznie z morfiną, bo już nic nie działało. Były też plusy: niewiele jadłam i chudłam. Zdecydowałam się na operację na początku stycznia 2015 roku. W sylwestra grałam umówiony wcześniej koncert Polsatu w Gdyni, z którego nie mogłam się wycofać. Wyszłam na scenę półgoła, z piórami i z zamaskowaną sprytnie rurką podłączoną prosto do stawu biodrowego, przez którą lekarz wstrzykiwał mi leki przeciwbólowe przed wyjściem na scenę. Kiedy przestawały działać, wracał straszny ból. A teraz nie tylko nie boli, lecz także mogę uprawiać sport. Mówię to po to, żeby zachęcić ludzi, którzy tak jak ja odkładają decyzję o poddaniu się operacji, żeby to zrobili. Poczują ulgę.

Trenując tak intensywnie, chce pani coś sobie udowodnić, oszukać czas?

Nic podobnego! Sport to przyjemność, ale i praca nad sobą. Trzeba się zmusić do wysiłku, na przykład dzisiaj gram o 19, zimno, ciemno, a muszę wyjść z domu. Jestem człowiekiem sportu, od dzieciństwa uprawiałam lekkoatletykę: skok w dal, wzwyż, bieg na 100 metrów, płotki. A zaczęłam w piątej klasie podstawówki. Pamiętam, jak do szkoły zawitała komisja sportowa, wszystkie dzieci poddano sprawdzianowi i niektóre, w tym mnie, zakwalifikowano do trenowania w szkolnym klubie sportowym, a potem w międzyszkolnym. Biegałam na treningi codziennie, aż do momentu, kiedy po raz trzeci z rzędu dostałam na okres dwóję z matematyki. Szkoła dała mi szlaban na treningi. Matematykę oczywiście zaliczyłam. Jako dziecko jeździłam też na łyżwach, nartach, potem zaczęłam studia  na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego.

Więcej w Zwierciadle 01/2017. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI