Gdy dziecko ma kontakt z pornografią

fot.123rf

Młodzi, obserwując pewne zachowania seksualne na ekranie, mogą się przestraszyć, że coś z nimi jest nie tak. Trzeba wyjaśnić im nierealność tych obrazów, aby przestali traktować pornografię jako lekcję „poglądową” – mówią psychoseksuolog Bianca-Beata Kotoro i edukatorka seksualna dr Izabela Fornalik.
Marta pokłóciła się niedawno z mężem. Zaniepokojona powiedziała mu, że po podczas szkolnego zebrania dowiedziała się, że chłopcy przesyłają sobie na telefonach pornograficzne zdjęcia. Myśl, że jej 14-letni syn ogląda takie rzeczy, przeraziła ją. Natomiast zdaniem jej męża nie ma w tym nic nienormalnego, że młodego chłopaka ciągnie do oglądania nagich kobiet.

reklama

– Syn siedzi godzinami w Internecie, podejrzewam, że niejedno tam już widział – denerwuje się Marta. – Chciałam, żeby mąż z nim porozmawiał, bo ja się krępuję. Ale ten mnie wyśmiał, że histeryzuję. Nikt mi jednak nie powie, że to normalne, że dzieci oglądają pornografię. Co zrobić, żeby syna przed tym ustrzec?

B.B.K.: Dobrze, żeby rodzice sobie uświadomili, że niewiele zdziałają zakazy sięgania do treści pornograficznych w Internecie czy zakładanie blokad. Chyba że mamy do czynienia z naprawdę małym dzieckiem, bo wtedy uchronimy je przed przypadkowym otworzeniem tego typu stron. Ale już nastolatek, jeśli będzie chciał znaleźć takie materiały, zrobi to, łamiąc blokady. Natomiast ważne jest, żeby młodzież uświadamiać, że pornografia jest bajką dla dorosłych – takim science fiction. Wówczas jest szansa, że młody człowiek nabierze dystansu do tych treści i nie odbierze ich jak lekcji „poglądowej”.

Polecam wart obejrzenia film HBO „Gwiazdy XXX – portret intymny” Timothy’ego Greenfielda-Sandersa. Dokument ten ma walor edukacyjny, ponieważ sami czołowi gwiazdorzy kina pornograficznego mówią w nim, co znaczy praca na ekranie i że przedstawione jej efekty nie mają nic wspólnego z prawdziwym życiem. Bardzo ważne jest, żeby młodzi ludzie zyskali tę wiedzę, bo w przeciwnym razie, porównując swój wygląd i zachowania seksualne do tego, co widzą na ekranie, mogą się przestraszyć, że coś z nimi jest nie w porządku.

I.F.: Oczywiście, rodzic nie powinien nawet próbować wdawać się w szczegóły, ale zawsze może powiedzieć ogólnie, że to, co przedstawiają treści pornograficzne, w żaden sposób nie jest odzwierciedleniem realnego życia. Ojciec może powiedzieć: „Synu, twoja dziewczyna, a później kobieta, nie będzie wyglądała ani zachowywała się jak kobiety na tych filmach. A jeśli będziesz od niej tego oczekiwał, to ona nie będzie chciała z tobą być”. Warto też, żeby ojciec uczył syna, że dziewczyna zawsze ma prawo powiedzieć „nie” i partner musi to uszanować. To jest ważna wiedza, bo na filmach porno kobieta jest zawsze chętna do seksu, a jej ciało wydaje się gotowe na wszelkie zachcianki mężczyzny. Naturalnie, nie należy unikać rozmów o pornografii z dziewczętami, one przecież także po nią sięgają. Mogą przez to mieć nierealne wyobrażenia na temat możliwości mężczyzn czy też być niezadowolone z kształtu swoich piersi czy warg sromowych.

B.B.K.: Po wielu latach pracy z młodzieżą dochodzę do wniosku, że warto zdjąć z rodziców część odpowiedzialności za edukację seksualną dzieci. To, co mogą zrobić dla swoich dzieci, to nie udawać, że seksu nie ma, a raczej przedstawiać go w pozytywnym świetle. Każdy rodzic, który chce w tym obszarze życia wnieść coś pozytywnego dla swojego dziecka, powinien zacząć od zaakceptowania faktu, że jego dziecko jest istotą seksualną, i to od samego początku. Rozwój psychoseksualny ma miejsce od narodzin do śmierci. W związku z tym każde dziecko interesuje się sprawami seksu. Jeśli rodzic czuje, że nie potrafi o tym rozmawiać, zawsze może sięgnąć po dostępną dziś specjalistyczną literaturę, podsunąć dziecku jakąś książkę, a jeśli trzeba, skorzystać z rady specjalisty. Jedno jest pewne, jeżeli rodzic wpada na pomysł rozmawiania o seksie dopiero wtedy, kiedy jego dziecko jest nastolatkiem, jest to inicjatywa spóźniona o co najmniej 10 lat. Dlatego czasami lepiej, żeby już nic nie mówił.

I.F.: Takie rozmowy powinno się podjąć do 10.–11. roku życia. Ich braku nie nadrobimy w późniejszym czasie. Przed ukończeniem tego wieku dziecko jest jeszcze dzieckiem i w sposób bardzo naturalny i pozbawiony wstydu związanego z dojrzewaniem płciowym przyjmuje wszelkie informacje i rozmawia otwarcie na temat seksualności. Tak naprawdę problem z prowadzeniem rozmów na tematy intymne mają dorośli, i to oni, póki jest na to czas, powinni przełamywać swoje opory, jeśli chcą mieć później możliwość rozmawiania z dorastającym synem czy córką o sprawach związanych z seksem. Jeśli nauczymy małe dziecko, z jakich powodów ma nie wchodzić na strony oznaczone jako te dla dorosłych, jest szansa, że uchronimy je przed widokiem, który może nim wstrząsnąć.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »