fbpx

Dobra czy zła?

Corbis

Pornografia ma dwa oblicza. Może wzbogacić seksualne życie dojrzałych ludzi. Może też je zrujnować.

To jak ocenimy skutki pornografii, zależy głównie od tego, kto ją ogląda i w jakim celu. Bo o ile warto czasem obejrzeć erotyczny film z partnerką, o tyle bezwzględnie trzeba chronić przed tym dzieci.

Niepełna edukacja
Jeszcze 20 lat temu starsza i młodsza młodzież miała bardzo niewielkie szanse na przypadkowy kontakt z treściami pornograficznymi. Dostępne były jedynie w sex shopach czy pod ladą kiosków z gazetami. Wszystko zmienił internet: dając nieograniczony dostęp do informacji, otworzył furtkę i w tej dziedzinie. Również do tzw. twardej pornografii (hard porn), czyli pokazującej przemoc lub nielegalne praktyki seksualne, np. pedofilię czy zoofilię. I nawet nie trzeba się specjalnie naszukać.

– Od samego początku istnienia globalnej sieci najczęściej wystukiwanym w wyszukiwarkach słowem był „seks” – mówi Małgorzata Zaryczna, seksuolożka i psychoterapeutka. – Szacuje się, że ok. 50 proc. aktywności w internecie dotyczy właśnie pornografii.

Z brytyjskich badań z 2005 r. (Jan LaRue, „Summit on Pornography”) wynika, że już wtedy w sieci funkcjonowało 420 mln stron poświęconych tej tematyce. Dziś wpisując w Google słowo „seks”, dostaniemy do wglądu aż 750 mln stron! Zobaczą je też kilkulatki, które bez problemów posługują się wyszukiwarką. Co gorsza, zrobią to bez wiedzy rodziców i wbrew zakazom, i to zanim usłyszą na lekcji biologii albo w domu, skąd się biorą dzieci. To z internetu dowiedzą się, czym jest seks i jak może wyglądać. Obraz z sieci wyryje się w ich wyobraźni na dobre, jeśli dorośli w porę temu nie zapobiegną, zakładając na komputer filtr rodzicielski lub otwarcie rozmawiając z potomstwem na tematy intymne. Przeciętnie dziecko po raz pierwszy styka się z pornografią w wieku 11 lat. Z tą oglądaną w internecie miało kontakt aż 90 proc. nastolatków, z czego dwie trzecie między 13. a 17. rokiem życia. Co trzecia osoba z tej grupy przyznaje, że dla nich to jedyne źródło wiedzy o seksie. Przerażające, prawda? – Choć powyższe dane pochodzą z badań brytyjskich, to możemy śmiało przypuszczać, że w Polsce jest podobnie – ostrzega Małgorzata Zaryczna. – Edukacja takiego pochodzenia może mieć katastrofalne skutki.

Plaga nowoczesności
Starszym pokoleniom pornografia tak bardzo nie zaszkodzi, bo dorastały w realnym, nie wirtualnym świecie, w którym związki trzeba było „przećwiczyć” na żywym materiale. Ale młodszym może całkowicie wypaczyć sens i potrzebę seksu.

– Martwimy się, że nasze nastolatki szybko chcą mieć „to” za sobą, przeżyć wreszcie inicjację seksualną, ale nie zdajemy sobie sprawy, jaką patologią więzi mogą zaowocować pierwsze kontakty z seksem za pośrednictwem pornografii – przestrzega seksuolożka.

I nie chodzi tylko o to, że dzieci w pornografii znajdą przemoc, choć ona też fatalnie wpływa na kształtowanie się ich obrazu świata. Bardziej o to, że filmy porno sprowadzają kontakt między mężczyzną a kobietą do… genitaliów. – Nie ma pomiędzy partnerami absolutnie żadnej więzi i bliskości, a to przecież podstawa zarówno związku seksualnego, jak i partnerskiego – podkreśla Zaryczna. – Seks jest sprzedawany jako produkt, oderwany od uczuć, a kobieta w związku i relacji seksualnej ma być zawsze chętna i gotowa, słowem uprzedmiotowiona. W tzw. twardej pornografii to kobiety współżyją zoofilnie lub biorą udział w seksie grupowym z udziałem wielu partnerów w pozycjach dominujących. Zawsze są szeroko uśmiechnięte i krzyczą z rozkoszy. Młode dziewczyny, które to oglądają, takie reakcje przyjmują za normę. I nikt nie wyprowadza ich z błędu, a już na pewno nie przyszli partnerzy, wychowani na tej samej pornografii. Trudno się później dziwić, że nastolatki wystawiają na aukcji swoje dziewictwo.
Czego dzieci dowiedzą się z filmów porno? Na przykład tego, że seks to dewiacje. Że nie wymaga żadnego przygotowania, gry wstępnej, pieszczot… Że jest czysto mechaniczny.

– Tak wypaczony obraz seksu kształtuje późniejsze oczekiwania – bije na alarm seksuolożka. – Młody mężczyzna spodziewa się, że wszystkie kobiety są albo powinny być takie jak te w pornosach. A jeśli partnerka nie przystaje na wszystko, nie wije się i nie krzyczy z rozkoszy, on dochodzi do wniosku, że jest oziębła i prowadzi ją na leczenie.
Co więcej, pod wpływem pornografii lub narzekania partnerów same kobiety zastanawiają się, czy czegoś im nie brakuje.

Dziękuję, wolę film
Dlaczego pornografia preferuje taki obraz seksu, w którym to kobiety służą męskiej przyjemności? Małgorzata Zaryczna uważa, że gdyby pornografia powstała niedawno, mogłaby wyglądać inaczej – obecnie kobiety mają prawo do własnej przyjemności, a zadaniem mężczyzny jest pomóc im osiągnąć rozkosz. Tymczasem ta obecna współcześnie narodziła się w czasach, kiedy kobiecy orgazm był miłym, choć niekoniecznym bonusem. I mamy taką pornografię, jakich mamy mężczyzn – bo to do nich głównie jest adresowana.

Mężczyźni mają z reguły większe potrzeby seksualne niż kobiety, są wzrokowcami, a treści erotyczne pomagają im podczas masturbacji. Sytuacja staje się niebezpieczna, jeśli „sam na sam” z filmem pornograficznym zaczyna wygrywać ze współżyciem z kobietą albo całkowicie je zastępować. Gdy kontakt z pornografią stanowi główną, a w dalszej perspektywie jedyną drogę uzyskiwania satysfakcji seksualnej, mamy do czynienia z tzw. pornofilią. Porno jest kuszące. Na filmach wciąż zmieniają się kobiety i gama prezentowanych zachowań i dewiacji, podczas gdy w małżeńskim łóżku wciąż to samo ciało i wypróbowane po wielokroć triki.

– Ale nie każdy masturbujący się przed komputerem mężczyzna jest pornofilikiem – zastrzega Zaryczna.
– Jeśli robi to, gdy jest sam, bo jego partnerka wyjechała, albo musi szukać dodatkowego rozładowania, a nie chce się decydować na zdradę, to trudno mówić o uzależnieniu. Ale jeśli woli taką formę zaspokojenia bardziej niż współżycie z ukochaną, to ewidentny znak, że ma kłopoty.

Pornofilia dotyczy nie tylko mężczyzn, choć oni częściej są jej ofiarami. Zdarzają się też kobiety, które poświęcają związki na rzecz ułudy pornografii. Pornofilikom można pomóc, jeśli ich partnerzy mają motywację do wspólnego odkrywania seksu. Osoba uzależniona dostaje wówczas potrzebne wsparcie i gotowość partnera, by walczyć ze swoją słabością. Wtedy może się udać, a przyczyn trzeba szukać w relacji między partnerami.  Mężczyzna rzadko ucieka w pornografię, jeśli w związku dzieje się dobrze. Owszem, każdy facet lubi popatrzeć na taki filmik, ale żywa, namacalna i – co najważniejsze – podniecona partnerka zawsze z nim wygra.

Element gry wstępnej
Pornografia jest jak alkohol: łatwo z nią przesadzić, można się od niej uzależnić, ale można też od czasu do czasu wypić drinka dla kurażu. Umiejętnie dawkowana wzbogaca życie seksualne.

– Może pełnić funkcję afrodyzjaka lub być elementem gry wstępnej – mówi Zaryczna. – Możemy ożywić nią nasze życie erotyczne, np. oglądać razem film porno.

Dzięki pornografii można wzmocnić doznania, wnieść do erotyki szczyptę perwersji, smak zakazanego owocu. Istotne, by obie strony tego chciały. Film erotyczny, oglądany w ciągu dnia, staje się „motywacją” do wieczornego seksu.  Ale uwaga: pornografia przyda się tylko i wyłącznie osobom dojrzałym i  posiadającym świadomość swojej seksualności! W przypadku niektórych kobiet może im pomóc tę świadomość w sobie rozbudzić.

– W USA wykonano badania, podczas których mężczyźni i kobiety byli poddawani działaniu tzw. miękkiej pornografii – opowiada Zaryczna. – Początkowo reagowali na nią podnieceniem prawie wszyscy panowie i tylko niewielka liczba pań. Natomiast po kilku seansach mężczyźni wciąż reagowali tak samo, a kobiety coraz mocniej. Musiały się najpierw oswoić z nowymi bodźcami, bo i tu – jak we wszystkim – trening czyni mistrza.


Oczywiście, nic na siłę. Jeśli kobieta czuje się swobodnie, chętnie obejrzy film razem ze swoim partnerem. Jeśli tego nie chce, powinna najpierw sama poszukać własnych granic – może zacząć od oglądania delikatnych filmów erotycznych. – Chodzi o to, by się rozbudziła, sprawdziła, co ją podnieca, bo wiele kobiet nie zna swoich potrzeb, nie podejrzewa nawet czego może chcieć – uważa seksuolożka. – Nawet gdy mają skorego do współpracy partnera, nie wiedzą, co mu zasugerować. Erotyka podpowiada im, pozwala ujrzeć spektrum takich możliwości. Według danych, ponad 40 proc. kobiet cierpi na zaburzenia libido, więc wszystko, co może im pomóc, jest warte rozważenia. Dlatego nie generalizujmy, że „porno zawsze jest be”. Bywa dla ludzi.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze